0
głosów
- +

"Nienawidzę nienawiści!" ;)

Autor:

Aktualizacja: 09.10.2019


Kategoria: Duchowe Drogi / Nowa Rzeczywistość


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 80 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
"Nienawidzę nienawiści!" ;)

Czujesz nonsens w akcjach typu stop hejt? Niby słuszne, niby chwalebne ale czy przez takie akcje nie wytwarzymy jeszcze więcej podziałów i nie potęgujemy jeszcze bardziej tego negatywnego zjawiska? 


Wszystkie akcje typu „stop hate”, powstrzymać nienawiść to niestety ale w większości pic na wodę i fotomontaż, uciecha dla tłumu i to jeszcze szkodliwa, bo potęgując wywołuje tylko więcej nienawiści. Nie da się nienawiści zlikwidować większą nienawiścią - przemocom, terroremm czy zakazem. Może ewentualnie uda się ją przytłumić lub na chwilę ukryć ale nie zlikwidować. To tak docelowo nie zadziała. "Precz z preczem!" Krzyknął Tytus P. Chmiela i tu jest mniej więcej ten sam bezsensowny mechanizm, którym okłada się społeczeństwo twierdząc że coś to pomoże. Jedynie pogłębi obecne podziały i wywoła większe pokłady ukrywanej agresji, która wcześniej czy później wybuchnie. Nie rozbroimy tej bomby budując większe bomby…. To tak nie działa.

Od kiedy głośno się zrobiło o hejcie, to jest głośno o hejcie (to nie błąd pisowni). Jest go coraz więcej i wszyscy wokół hejtują choć wcześniej czegoś takiego nie było. Czasem sobie coś przygadali, dali po razie ale teraz już jest gorzej bo się hejtują, czyli nienawidzą mówiąc bez znieczulających anglicyzmów. Chodzi o to, że im więcej o czymś mówimy, im więcej na to kierujemy uwagi tym bardziej to rośnie i nabiera sił. Dlatego nie zlikwidujemy nienawiści nienawiścią, bo czymże jest innym „stop hejt” jak nie swojego rodzaju nienawiścią skierowaną do nienawiści? Nienawiść ma różne poziomy, ten „stop hejt” jest niby mniejszy, słuszny ale zobaczysz, że i w imię tego mniejszego hejtu będą wieszać tych, którzy według ogółu lub jakiegoś gremium autorytetów uprawiają hejt inny niż się temu komuś podoba i kto akurat ma władzę, więc, trzeba będzie go utylizować…. To droga donikąd.

Co zrobić zatem? Sprawa może nie wydawać się prosta, bo się już tyle negatywności wytworzyło, tyle złych energii krąży wokół, że ciężko jest „na głowie kwietny mieć wianek, a w ręku zielony badylek….”  ;)  jednak na pewno trzeba odwracać uwagę od tego od czego da się odwrócić – po prostu nie zwracać uwagi na wariatów, siewców nienawiści, a na tych na których się nie da nie zwracać uwagi, bo są po prostu niebezpieczni, na nich patrzeć inaczej, rozbrajając tę nienawiść, rozumiejąc jej źródło, jej mechanikę, przyczynę, cel i NIE ODDAWAĆ TEGO SAMEGO, NIE POTĘGOWAĆ tej energii… wtedy będziemy rozbrajać „hejt” a ten wręcz przysłuży się temu abyśmy rośli w naszej samoświadomości. Bo przecież po to on jest…

Do czego służy człowiek? Na poziomie ziemskim, biologicznym? Do czego służy takie coś jak człowiek? Tak zwane homo sapiens (choć ostatnio zwane  trafniej„ledwo sapiens” ;)) – do czego to coś jest? Tylko po to myślisz by robić stolec i smród na planecie? Myślisz że szczytem ewolucyjnym rozwoju planet jest to, żeby na koniec, po miliardach lat rozwoju planety przyszła jakaś cywilizacja i ją rozwaliła w kilkaset lat? Przecież nasza historia w porównaniu do historii Ziemi to jest jakieś nic nie znaczące mgnienie czasu w porównaniu do tych miliardów lat, które Ziemia istnieje i co? I myślisz, że to taka kupa skał na której jakimś cudem się "ledwo-sapiens" uchował aby  żreć, srać, rozmnażać się i toczyć wojny i niszczyć wszystko wokół? No nie. Tak nie jest. W tym szaleństwie jest metoda i tak jak drzewa i roślinność jest po to, by tworzyć tlen, warunki rozwoju dla „wyższych” organizmów tak i człowiek jest po to, aby tworzyć warunki wyższe, aby stwarzać mentalnie i emocjonalnie warunki rozwoju dla lepszego, piękniejszego i pełniejszego życia i co? Jak nam to wychodzi? No.. na razie można by powiedzieć nie najlepiej… lub wręcz do... ;)  ale, spokojnie, tak ma teraz być, chodzi o to, co z tym dalej zrobimy, a wierzę, że zrobimy, że Ziemia wyda w końcu dojrzałą cywilizację.

My wszyscy mamy naszymi umysłami zrobić dobrze na Ziemi. Mamy ją naprawić. Tak jak żeśmy ją schrzanlili tak mamy i naprawić, po drodze budząc się do pełnej świadomości tego czym jesteśmy, gdzie jesteśmy i po co jesteśmy tutaj na Ziemi, w tym czasie. I mamy wszelkie moce i możliwości aby tego dokonać tylko trzeba się wziąć do roboty i zacząć inaczej postrzegać… wszystko. :)

I tak, jedna z zasad życia istot energii, którymi jesteśmy mówi, że wszystko anty umacnia to coś, przed czym jest anty. Jedyna droga rozwiązania to rozumienie obu stron i wybieranie satysfakcjonującej wszystkich alternatywy - wychodzenie na wyższy, niedualny poziom. Jasne. Teraz jednak jest taki mrok, taka ciemnota na Ziemi że jest masa ludzi, którzy nie wiedzą sami czego chcą, im wystarczy że są anty, nie ważne przeciwko czemu, grunt że są anty. To świadczy tylko o nienawiści jaką mają głęboko do samych siebie a którą to projektują na coś na zewnątrz (ale to znów nie ich wina, tylko raczej warunków planetarnych, które wspólnie tworzymy - kółko się zamyka) Człowiek czujący i rozumiejący nie jest radykalny, nie niszczy innych światopoglądów, tylko szuka rozwiązania takiego, które jest dobre dla wszystkich. Taki człowiek wie, że żyjemy na planecie dualizmów i jest to normalne, że będzie dobro i zło, zimno i ciepło, wysoko i nisko, my i oni itd. To jest normalne pole ewolucyjne tej planety i tego wymiaru i wszyscy jak tu jesteśmy wiedzieliśmy, że tak tu będzie. To taki urok, rarytas tej planety, taka lekcja w klasie życia – ok, czasem bardzo hardcorowa ale potrzebna do tego aby odbywała się ewolucja nas jako gatunku i nas jako poszczególnych istot. Żyjemy tutaj i razem wszystko tworzymy. Nie sami - choć większości się tak to wydaje ale naprawdę… bardzo się wydaje ;) Nie jesteśmy tu sami i nie jesteśmy tu cali, że tak to określę ale ok. Co dalej z tym hejtem?

Olewać go jeśli się da, wyśmiewać. Ludzi, którzy się nim posługują ignorować, nie zwracać na nich uwagi. Odejdą w niepamięć lub się zmienią. Im większy będziesz stawiał hejtowi odpór tym bardziej będzie rósł w siłę. Ta siła, jak wszystko tutaj jest po to, abyś rozwijał, rozwijała swoje duchowe, mentalne umiejętności, aby rosła Twoja samoświadomość, abyś odczuwał siebie bardziej, abyś podnosił swoje wibrację , abyś rozumiał, widział przyczyny i abyś nie reagował hejtem tylko abyś rozbrajał go swoją wysoką wibracją. Jak to? Normalnie. Fizyka. Hejt to wibracja(jak wszystko wokół i Ty sam, sama), bardzo niska wibracja, która im mocniej będzie wibrować tym większe zniszczenie będzie wokół siebie robić. (Niestety śpimy tak mocno że trzeba nas już takimi rzeczami budzić). Jeśli Ty to widzisz to inaczej na to patrzysz, masz wyższe wibracje dzięki czemu niwelujesz te niskie wibracje hejtu. Fizyka i też ta kwantowa. Jeśli wielu ludzi będzie patrzeć na obecny hejt z poziomu swego wyższego Ja, z poziomu wysokiej świadomości to hejt zostanie rozpuszczony… z ludzi, którzy go uprawiają uleci jak powietrze z dziurawego balonika.  Dlatego jesteś potrzebny, potrzebna. Gdy oglądasz wiadomości, patrzysz na jakieś debilne (niestety w większości) filmy, czy słuchasz agresywnej czy ponurej muzyki to patrz na to w taki sposób aby co najmniej nie powielać w sobie i swoim życiu niskich wibracji tylko aby je wręcz rozpraszać. Po to tutaj jako człowiek na planie fizycznym jesteśmy. Tak jak drzewa tlen, tak my wysokie wibracje. Proste? Proste. Tylko trzeba przestawić swoje zwrotnice, patrzenie, percepcję na to i samo się będzie działo. To tylko kwestia świadomości.

Więc do dzieła! Przed nami bardzo ważna i bardzo fajna robota! :) Więc powodzenia na Twej Drodze! :) Wibruj wysoko i wesoło :)  (Choć wiem z doświadczenia że nie da się wibrować wysoko i nie być wesołym… „radość jest nieomylną oznaką obecności Boga” ktoś powiedział, miał rację w 100%. Najlepszego! :)

Krzysztof KrisTam

 

p.s.  poprawiając przyszła mi jeszcze taka myśl do głowy. już nie chciałem jej w tekście dopisywać, tutaj podaję: tak jak wcześniej pisałem, tak właściwie to odkąd pojawiliśmy się na Ziemi nie zrobiliśmy kroku w rozwoju naszej cywilizacji. Tak samo jak wcześniej się okładaliśmy kijami i maczugami tak samo dziś walimy się rakietami i bombami. Władza, kasa i seks, tak było i cały czas jest... i dopóki nie wyjdziemy na wyższy poziom, to tak będzie.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij