1
głosów
- +

Moje wspomnienia z mieszkania na wsi

Autor:

Aktualizacja: 24.04.2008


Kategoria: Twórczość / Samo Życie


Artykuł
  • 1 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 4271 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Moje wspomnienia dotyczące mieszkania przez 10 lat na wsi i pracy w polu, za którą tęsknię


Od 11 lat mieszkam w Gdańsku. Wcześniej przez 10 lat mieszkałam na wsi, typowej polskiej wsi, w której rolnictwo było podstawą bytu każdej rodziny. Jeśli chodzi o moje wspomnienia z samego życia na wsi to są one bardzo dobre. W naszym niewielkim gospodarstwie mieliśmy wiele zwierząt, a w garażu i na podwórzu stały maszyny rolnicze. Pamiętam, że zawsze po szkole (zwłaszcza na wiosnę i lato) przybiegałam do domu, zostawiałam plecak i często bez obiadu biegłam na pole do wujka i mamy czy cioci żeby pomagać w pracach rolniczych. Przyznam, że nie lubiłam pielenia czy przerywania rzędów buraków. Moje ulubione zajęcia na wsi to były wyjazdy na łąkę do krów, by je wydoić i zmienić im miejsce wypasu. Uwielbiałam również żniwa, gdzie podczas sianokosów biegałam za kosą, a potem godzinami leżałam na trawie wśród zapachu siana. Podczas wiązania snopków snopowiązałką często do moich zadań należały traktory, a mianowicie podjeżdżanie traktorem wraz z przyczepą do snopków, które mój wujek i dziadek wrzucali na przyczepę. Pamiętam, że musiałam bardzo powoli podjeżdżać i jechać w miarę prosto, by wygodnie wrzucało się ciężkie snopki. Może ciężko w to uwierzyć, ale dziecko poniżej 10 roku życia może opanować do perfekcji jazdę traktorem. Innym zajęciem, które również utkwiło mi w pamięci było młócenie zboża, które odbywa się za pomocą kombajnu. Tutaj też potrzebne są ciągniki, które z przyczepami czekają aż na kombajnie zapali się czerwona lampka sygnalizująca, że zbiornik jest już pełen i trzeba podjechać, by przyczepa napełniła się świeżo wymłóconym zbożem. Wierzcie mi, że zapach pszenicy, która przed chwilą wyleciała z rury kombajnu to coś, czego się nie zapomina i nawet teraz po ponad 11 latach mieszkania w Gdańsku doskonale pamiętam jak pachnie wiejska pszenica.

Podobał Ci się artykuł?
1
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij