Era ręcznego grabienia liści z dużych powierzchni trawników przechodzi powoli do historii. Może jeszcze tylko w ogrodach królewskich w Anglii jest to wymagane i przestrzegane. Obecnie dążymy do maksymalnego uproszczenia i przyspieszenia wszystkich prac pielęgnacyjnych w ogrodzie, oczywiście bez szkody dla roślin i samego ogrodu.

Data dodania: 2011-12-21

Wyświetleń: 2745

Przedrukowań: 1

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Zebranie liści z trawnika jest jedną z najważniejszych czynności, którą musimy wykonać jesienią w ogrodzie.  Jest to czynność dość nieskomplikowana ale nudna. Jeśli jednak chcemy, aby nasz trawnik wiosną szybciej wrócił do formy nie możemy o tym zapomnieć. Jak tę czynność usprawnić?

Możesz korzystać z urządzeń przeznaczonych do tego rodzaju pracy a więc z odkurzaczy i dmuchaw do liści. Na duże powierzchnie jest to być może sensowny zakup, ale w małym ogrodzie to już niekoniecznie. Po pierwsze musisz urządzenie. Dobrej jakości maszyna wcale nie jest tania. Ponadto trzeba o nią dbać i ją przechowywać by użyć najwyżej kilka razy w roku. W czasie pracy trzeba ją zwykle dźwigać, a maszyna + pełen worek to już ciężar kilkunastu kilogramów. Jeśli naprawdę jest to sprzęt niezbędny w twoim ogrodzie to zainwestuj w odkurzacz na kółkach. Oczywiście możesz też taką usługę zlecić ogrodnikowi.

Jeśli nie odkurzacz to dmuchawa. Urządzenie dużej mocy poradzi sobie także z mokrymi i mocno przylegającymi do trawy liśćmi. Zdmuchujesz liście na kupkę ale później musisz je ręcznie zapakować do worków czy na taczkę i wywieź. Liście nie są też rozdrobnione jak to się dzieje przy dobrej jakości odkurzaczach.

Ale jest prostsze rozwiązanie. Prawie każdy właściciel trawnika posiada kosiarkę i właśnie ją polecam użyć do zbierania liści z trawnika. Oczywiście to nie może być kosiarka ręczna czy listwowa, ale najpopularniejsza w Polsce kosiarka rotacyjna. Ustawiamy wysokość koszenia w najwyższym położeniu i ruszamy na trawnik. Podmuch powietrza wywołany obracającym się nożem uniesie liście, które ładnie rozdrobnione trafiają do kosza i później nadają się idealnie do kompostowania. Jeśli mamy regulację obrotów to możemy ustawić ją na maksimum. Jeśli przy okazji skrócimy trochę trawę, to absolutnie nic jej to nie zaszkodzi. Jest tylko jeden mankament tej metody, mianowicie liście muszą opaść stosunkowo niedługo przed „zbiorem”. Nie zbierzemy w ten sposób liści zalegających na trawniku tygodniami i do tego nie powinniśmy dopuścić także dla dobra trawnika.

Jest jeszcze jedna metoda „ręczna”, którą możemy zastosować na małej powierzchni, w najbardziej newralgicznym miejscu lub dla ochrony przed liśćmi i igłami (modrzew!) naszych rabat. Otóż jeśli spodziewamy się przymrozków rozwijamy pod drzewami agrowłókninę (tę białą używaną wiosną do przyspieszania wzrostu roślin). Duża część drzew gubi liście właśnie po pierwszych konkretnych przymrozkach i większą część z tego opadu możemy wyłapać na płachtę włókniny. Zwijamy ją później tak jak obrus z okruchami ze stołu i wynosimy liście na kompost czy też pakujemy do worków. Włókniny nie powinniśmy zbyt gwałtownie zdejmować z roślin jeśli zaskoczył nas mróz, aby nie przemarzły one.

Licencja: Creative Commons