Ile tak naprawdę kosztują wczasy nad polskim morzem? Czy jest prawdziwy mit, że taniej niż nad Bałtykiem jest na południu Europy? Jak porównywać obie formy spędzania letniego urlopu? Czy wogóle jest możliwa obiektywna kalkulacja i porównanie?

Data dodania: 2011-08-04

Wyświetleń: 1099

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wybierasz się na wczasy nad polskie morze? Nie wiesz na jakie koszty się przygotować? Zobacz dalej, te informacje powinny zobrazować Ci poziom kosztów, na jakie powinieneś się nastawić.

Jeśli idzie o noclegi nad morzem to rozsiew cenowy jest od kilkudziesięciu złotych na kempingu do kilkuset złotych w hotelu SPA. Średnio jednak statystyczny Kowalski z rodziną powinien brać pod uwagę koszt za jeden nocleg w przyzwoitym pokoju z aneksem kuchennym od 150 złotych (tutaj trzeba być ostrożnym, bo może to być niespodzianka) do 230 a nawet 320 zł. Kwatery prywatne powyżej 220 zł posiadają już konkretny standard. Tak jest jeśli chodzi o noclegi w Pobierowie, kwatery w Niechorzu, Rewalu, ale równie podobnie w Mielnie czy Łebie.

Apartamenty w nowym budownictwie na osiedlach na przykład w Kołobrzegu czy Świnoujściu to koszt od 200 zł do 330 zł w zależności od zlokalizowania i wielkości mieszkania.

Na mieszkaniu jednak wakacje się nie kończą. Mnóstwo gotówki idzie na tak zwane atrakcje, przede wszystkim dla dzieci, czyli wszelakiego rodzaju automaty do gier od 1do 2 złotych za grę, bujane rumaki, słonie, samochody, śmigłowce itp., dla nieco starszych rozrywki takie jak CymberGaj - 2 złote za pojedynczą grę pięciominutową, a na atrakcjach w wesołych miasteczkach od kilku do kilkunastu złotych za pojedynczy przejazd.

Do tego dochodzą jeszcze sklepiki i stoiska z pamiątkami znad morza, tymi badziewnymi i bardziej wykwintnymi. Masa drobnostek: od strzelających diabełków, przez bąbelki mydlane, a na małych militariach skończywszy. Pamiątki w stylu: pejzaż z bursztynów, gotowe zestawy bursztynowe do przygotowania nalewki, imitacje biżuterii, biżuteria ze srebra i bursztynowa, ceramiczne latarnie morskie i inne miniaturki kojarzące się w Pomorzem. Wszystkie te ustrojstwa w cenie od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych. Kupowanie tych gadżetów, spędzając wakacje nad morzem, zwłaszcza dla najmłodszych, kumuluje się jednak przez cały pobyt nad morzem w dość pokaźną sumę.

Jednakże obok noclegów, to wyżywienie stanowi najistotniejsze obciążenie wakacyjnego budżetu. Zaczyna się od śniadania, które można przygotować we własnym zakresie, pomimo to o wiele kosztowniej niż w domu, ponieważ podstawowe produkty spożywcze w sklepikach nadmorskich są o ok. 25-45 % droższe. Następnie wyjście na obiad - tzw domowe obiady są w cenie od 14 do 20 złotych. Za 19 zł jesteśmy w stanie już wyszukać dość konkretny obiad w jadłodajni, która specjalizuje się w obiadach domowych.

Na wieczorny posiłek do smażalni ryb, gdzie średnio rybka kosztuje od czterech złotych za flądrę, przez 5-7 zł za morszczuka, mintaja, halibuta, dorsza czy kargulenę do znacznie bardziej szlachetnych za nawet 9zł za 100 gram. Do tego surówki - 5 złotych za małą porcję i piwko od 5 do nawet 8 zł za lany kufel.
W międzyczasie z pewnością zechcemy zdegustować jakiś deser lub conajmniej lody. Te, w cenie 2-2,50 złotych za gałeczkę, znajdziemy na niemal każdym rogu w każdej miejscowości. Na deser trzeba się wybrać do kawiarni lub większej lodziarni gdzie za gofra zapłacimy od czterech do jedenastu złotych, a za puchar lodowy od 10 do 18 zł.

Zatem statystyczna polska rodzina, aby na wakacjach egzystować bez jakiegoś silnego ściskania pasa, żeby nie odmawiać swoim latoroślom wszystkiego na niemal każdym kroku i aby spać w przyzwoitych warunkach, czyli aby stosunkowo komfortowo odpoczywać, potrzebuje od 400 od 450 złotych dziennie bez specjalnych szaleństw.

Czy to sporo czy niewiele? No cóż, wymarzone wakacje nad morzem kosztują i są zazwyczaj tylko raz w roku. Trzeba porównać jak jest w innych krajach, jednak relacje urlopowiczów powracających z urlopu we Włoszech czy Grecji, historie, że tam jest znacznie taniej, powinno się brać z przymrużeniem oka, a w pierwszej kolejności należy spytać - ile w bagażniku było pożywienia i piwa kupionego w Polsce i ile czasu urlopowicz na błogich wakacjach na południu Europy przeznaczył na pichcenie i mycie garnków po obiedzie…?

Licencja: Creative Commons