2
głosów
- +

Energetyczne oczyszczanie przestrzeni domu

Autor:

Aktualizacja: 16.01.2011


Kategoria: Dom i Ogród / Dom


Artykuł
  • 2 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 4939 razy czytane
  • 5 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Żyjemy w polu świadomie kształtowanych wibracji, które oddziaływują na nasze zdrowie fizyczne, psychikę, emocje i stan ducha. Warto zadbać aby przestrzeń wokół nas była czysta i harmonijna. Można się tego nauczyć lub zatrudnić specjalistę.


 

Każdy z nas zapewne, spotkał się już w swoim życiu z toksycznym otoczeniem, gdzie czuł zawroty głowy, nudności, lęk czy nawet chęć ucieczki co zdarza się niekiedy w starych piwnicach, strychach, korytarzach szpitalnych, cmentarzach, spalonych budynkach czy więzieniach lub zakładach psychiatrycznych. Niektórym z Was może przypomnieć się tytuł książki: „DOMY, KTÓRE ZABIJAJĄ” (Rogera De Lafforest, wydanej w 1991 roku przez wyd. 4&F). Na czym polega fenomen negatywnego promieniowania budynków i jak się bronić przed jego skutkami? Naturalnie przyczyn takiego stanu rzeczy może być bardzo wiele: od szkodliwego działania cieków wodnych, przez wykorzystanie rakotwórczych materiałów w budownictwie, do niekorzystnego stosowania remediów feng shui czy samej historii miejsca, na którym postawiony został budynek. Czasami warto 3 razy poważnie się zastanowić zanim zbudujemy dom wbrew radom doświadczonego radiestety. Kiedyś zdarzyło mi się sporządzić mapę radiestezyjną działki „zażylonej” jak kratownica na szkockim kilcie a do tego bagniste zlewisko pod planowaną sypialnią. Od samego chodzenia z różdżką rozbolał mnie tam żołądek jak podczas sztormu na morzu. Powiedziałem właścicielowi, że jeśli chce pochować troje swoich dzieci w ciągu kilku lat i samemu zejść na nowotwór to może zaczynać budowę. Najpierw mało na mnie nie nawrzeszczał lecz zaraz sobie przypomniał, że poprzedni właściciel tej działki – starszy człowiek, poradził żeby teren ogrodzić i sprzedać najlepiej na parking lub skład opału. Potem tak właśnie zrobił i dziękował mi stokrotnie za moją bezczelność. Jeśli chodzi o materiały budowlane – jest to osobny temat; wystarczy jednak wiedzieć, że im materiał bardziej naturalny jak kamień, glina drewno czy wypalana cegła – tym zdrowszy. Cementownie są wielkimi spalarniami odpadów przemysłowych i śmieci a popioły są dużą częścią tynków, zapraw, pustaków, wylewek podłogowych czy betonowych dachówek i chodników. W takich eternitowych bunkrach nawet duch, który podjął by się straszenia – rozchorowałby się na anemię albo reumatyzm – szkoda gadać... Jeśli chodzi o zasady feng shui to z moich obserwacji wynika, że ludzie bogaci potrafią intuicyjnie zadbać prawidłowo o każdy detal – u biedoty wszystko jest skotłowane jak u „cyganki w tobołku”. A może bogactwo jest właśnie skutkiem dobrego stosowania zasad harmonii przestrzeni? Tak czy siak; warto znać elementarne chociażby przykłady ułatwienia sobie życia przez przestawienie biurka tak, żeby nie siedzieć tyłem do drzwi czy przesunięcia łóżka aby nie leżeć na tnącej energii między oknem a drzwiami lub pod belkami, półkami kantami regałów itp... Niestety ceny mieszkań zmuszają nas często do gnieżdżenia się w zagraconych małych klitach ze zwierzętami, dziećmi i dalej ich rodzinami co jest jawną zbrodnią deweloperów przeciwko ludzkości. Kolejnym i według mnie najważniejszym tematem do omówienia jest historia miejsca oraz mieszkańców będących naszymi poprzednikami. Rozrastające się miasta wchłaniają pod swoje osiedla tereny uznawane wcześniej za niebezpieczne lub niezdrowe do mieszkania takie jak osuwiska, grząskie bagna, śmietniska, cmentarze czy miejsca kaźni lub rzeźnie. Pół biedy jeśli mamy do czynienia z samymi duchami ludzi bo można ich dusze spokojnie przeprowadzić do wyższego wymiaru i po sprawie. Gorzej jeśli próbujemy załatać czarną dziurę energetyczną po ubojni wielu setek tysięcy zwierząt albo trafiamy na rejon stacjonowania armii w okresie intensywnych działań wojennych. Ich strach, niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa, cierpienia i cicha rozpacz może nam towarzyszyć na nieświadomym poziomie przez wiele lat... Proste metody oczyszczania energetyki przestrzeni na nic się tutaj nie zdadzą. W takim przypadku nieuniknione są rytuały pracy z duchem krajobrazu i rozbudowanie struktury mocy lokalnego miejsca w oparciu o żywioły, przyrodę, duchy strzegące miejsca i przywołanie opiekunów indywidualnych wszystkich mieszkańców...

Pamiętajmy, że każde działanie, każda emisja myśli lub emocji wywołuje toczącą się fale wibracji podobnie jak na wodzie, która jest przejmowana przez każdą stojącą jej na drodze przeszkodę czyli; ściany i przedmioty będące w jej zasięgu. Nasycone pewnymi wibracjami otoczenie będzie promieniowało zgodnie z zawartym w tych kodach programem; pozytywnym jeśli jest to sala do medytacji lub negatywnym jeśli jest to chociażby; melina pijacka. W domach, gdzie często dochodzi do kłótni, awantur, znęcania się, histerii i innych dramatów – efektem ujemnym dla wszystkich kolejnych mieszkańców będzie; niskie samopoczucie, depresje, stany lękowe, choroby nerwowe, złe sny, niepowodzenia w życiu osobistym i ogólne wyczerpanie. Robienie gruntownego remontu w takim mieszkaniu nic nie daje – ponieważ jest to zapieczętowana destrukcyjnym wzorcem promieniowania; statyczna przestrzeń pola negatywnej energii. Malowanie, skuwanie tynków, wymiana kafelków, podłóg i sufitów da jedynie efekt wizualny lecz energia pozostanie ta sama. Na nic się też nie zdadzą zabiegi dokonywane na odległość – trzeba niestety dokonać oczyszczenia, zabezpieczenia i rekonstrukcji energetycznej na miejscu – najlepiej wraz z zharmonizowaniem wszystkich mieszkańców domu aby czuli się dobrze, spokojnie i komfortowo. Procedura taka jest długotrwała, mozolna i nieprzyjemna a do tego aby nie narażać się na zbytnie przeciążenie – nawet doświadczony specjalista w dobrej kondycji nie powinien oczyszczać więcej mieszkań niż jedno tygodniowo. Inaczej wyczerpie swoje rezerwowe zbiorniki energii co może nawet skrócić jego życie o tydzień lub więcej... Dlatego są to kosztowne rytuały i nikt nie podejmuje się ich z ochotą a do tego trzeba się potem samemu czyścić i zregenerować. Są jednak rozmaite „ludowe” metody oczyszczania mieszkań, które mogą się okazać skuteczne przy łagodnych obciążeniach historii domu – nie można jednak od nich wymagać gwarancji skuteczności. Oto niektóre z nich: obtaczanie kurzym jajem mieszkania lub pokoju, w którym leżał ktoś chory. Jajka absorbują subtelne wibracje i wchłaniają energie jak gąbka – należy obtaczać zewnętrzny kontur pokoju lub mieszkań od lewej strony do prawej począwszy od drzwi w skupieniu i z czystym umysłem. Po zakończeniu czynności należy jajko bezwzględnie stłuc a jego zawartość wylać do wykopanego dołka przed progiem (w pewnej odległości od domu) ewentualnie nad śmietnikiem lub do sedesu. Takie jajko jest już toksyczne i nie nadaje się do jedzenia.

Inną metodą jest omiatanie domu chruścianymi miotełkami wykonanymi z młodych gałązek brzozy tak jakbyśmy zdejmowali niewidoczne pajęczyny ze ścian, sufitów i podłóg. Energie drzew działają zdecydowanie rewitalizująco, pobudzając przepływ życiodajnej energii „chi” oraz oczyszczająco. Do dziś przecież można spotkać tradycyjne chruściane miotły, które oprócz piasku wymiatają też wszelakie złogi energetyczne o czym wiedzą starsi stróżowie zamiatający zawsze po gościach wszelkie ich pozostałości...

Rozsypywanie soli w rogach pokoju też może działać korzystnie jako neutralizowanie i rozpuszczanie ścieków energetycznych – zwłaszcza w gabinetach zabiegowych. W starszych podręcznikach bioterapii zaleca się strząsanie zdjętej z pacjenta zużytej szarej bioenergii właśnie do wiaderka z solanką celem jej likwidacji. Sól, węgiel (sadza z kadzideł), wapno lub srebro, palenie świec, silne esencje zapachowe (czosnek, cebula, por) mają właściwości rozrzedzania niektórych szkodliwych energii z przedziału ciał astralnych czyli głównie emocji i strachu. Z pewnością pojawiły się, słuszne zresztą, skojarzenia z filmami o wampirach zwalczanych wodą święconą, czosnkiem i srebrnymi kulami... Wieszanie wianków z czosnku u powały domów tudzież suszenie ziół w kuchni miało również odstraszać złe moce. Innym działem do walki z demonami są liczne symbole religijne umieszczane na progu, na ościeżnicach, przy parapetach nad drzwiami wejściowymi i w sypialniach. Najbardziej powszechne jest wieszanie krzyża nad drzwiami jednak tego nie polecam z uwagi na jego negatywne promieniowanie „zielenią ujemną” z dolnego końca czego powodem jest rozcinanie aury wszystkich wchodzących (demonów lecz również, gości i domowników). Pamiętajmy, że krzyż był przecież narzędziem tortur i żaden rzymianin nigdy by sobie go w domu za nic nie powiesił, tak jak my nie stawiamy w domu szubienicy obok telewizora. O wiele lepiej będzie umieścić nad drzwiami obrazek „Jezu ufam Tobie”, Jezusa zmartwychwstałego lub archanioła Michała. Z krzyży dopuszczalne są jedynie równoramienne maltańskie względnie jerozolimskie lub wpisane w koło krzyże celtyckie albo egipski krzyż życia „Ankh”. Zasada stosowania symboli jest taka, że wybieramy to w co wierzymy, że działa i jest najbliższe naszej tradycji. Mogą to być runy (choć niektóre z nich wyryte na progu mogą powodować nawet szaleństwo), mandale, afrykańskie maski lub indiańskie totemy – mają ogólną funkcję strażników domu i są rozumiane jako połączenia z żywymi istotami poprzez ich upostaciowienie i zawezwanie na poziomie mentalnym.

Ważne jest żeby za każdym razem wiedzieć co się robi i oczekiwać spodziewanego efektu. Jeśli już zabieramy się za czynności rytualno-magiczne to należy wiedzieć, że każda pomyłka może nas drogo kosztować tak jak praktykowanie różnych technik rozwoju duchowego na własną rękę bez opieki nauczyciela czy mistrza. Przy takich technikach jak rozbudzanie energii kundalini skutki mogą być opłakane. Ja za każdym razem upewniam się jaka jest sytuacja i czy chcę i potrafię skutecznie zaradzić problemom. Nigdy nie działam bez zgody osób zainteresowanych bo w przeciwnym wypadku jest to zwykła manipulacja i czarna magia nie poszanowania czyjeś woli. Dlatego jeśli mamy w domu alkoholika nie chętnego do współpracy to zanim zaczniemy oczyszczać jego przestrzeń – namówmy go na terapię i poprośmy o zgodę na udzielenie pomocy – wtedy dopiero droga jest otwarta. Jedynie rodzice i opiekunowie niepełnoletnich dzieci lub osób „bezwolnych” mogą podjąć za nich decyzję i wziąć na siebie całą odpowiedzialność. Zgodnie ze sztuką; pierwszym punktem przy oczyszczaniu mieszkań jest dokładny wywiad i wizja lokalna, następnie sporządzenie radiestezyjnego planu terenu oraz pomiar energetyki przestrzeni (jeśli jest poniżej 50% normy – wymagane jest oczyszczenie). Nawet z najgorszej „nory” przy odpowiednim wysiłku można stworzyć czystą świątynię – choć nie zawsze będzie miało to sens. Znając już potrzeby mieszkańców i wiedząc z czym mamy do czynienia należy się duchowo przygotować zakładając na siebie „ochronny kombinezon” i przywołując swoich pomocników. Na początku likwiduję najcięższe złogi energetyczne paląc specjalną mieszankę olibanu, egipskiego kadzidłowca i białej szałwii. Intonuję do tego naprzemiennie Gayatri mantrę i wezwania do mistrzów neutralizujących stare pola promieniowań. Cały budynek trzeba dokładnie okadzić wymiatając czyszczącym, zbierającym ruchem wszelkie złogi od piwnic aż po dach. Następnie pryskam pochłaniaczem negatywnych projekcji własnej produkcji pospolicie zwanym ANTY-PECH (złożona mikstura wody martwej, wyciągu z nagietka, esencji piołunu, nalewki bursztynowej, srebra koloidalnego, soli z morza martwego i kryształu Macha Kali -pochłaniającego mrok). Teraz neutralną już energię należy pobudzić i zaktywizować do życia dźwiękami dzwonków a potem mis tybetańskich zabezpieczając jednocześnie otwory drzwiowe i okienne stawiając tam strażników domu (najlepiej z zaprogramowanych kryształów). Ostatecznym zamknięciem rytuału jest postawienie sakralnej pieczęci podczas głębokiej medytacji nasycającej duchowym światłem każdy atom w obrębie domu – powodując tym samym uzdrowienie na każdym poziomie, czasie i wymiarze. Do tego warto zrobić zabieg oczyszczający i harmonizujący wszystkim mieszkańcom ze zwierzętami włącznie. Koty i tak zawsze z zainteresowaniem uczestniczą w całym procesie śledząc każdy ruch podczas oczyszczania mieszkania. Potrzebne wskazówki trzeba zapisać gospodarzom na kartce takie jak przestawienie łóżka, odwrócenie biurka, usunięcie suchych kwiatów czy wyniesienie telewizora ze wspólnej sypialni...

Efektem oczyszczenia energetycznego domu jest głęboka jasność przejawiająca się w myśleniu, emocjach i zdrowiu fizycznym – fatwo zauważalna dla wrażliwych gości.

Warto zastanowić się nad takim rytuałem zamiast wydawać pieniądze na drogie lekarstwa i koszty leczenia chorób, do których wcale nie musi dojść. Planując kolejny remont pomyślmy również o zrobieniu porządku z energiami w domu zwłaszcza jeśli mamy uzasadnione obawy, że nie wszystko jest w porządku i trudno nam się w nim skupić, osiągnąć spokój czy komfort pełnej regeneracji energetycznej jaką możemy i powinniśmy mieć przecież we własnym domu.


Podobał Ci się artykuł?
2
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij