Często osoba rozpoczynająca kurs prawa jazdy, zwłaszcza w części praktycznej, czuje się w pewien sposób bezkarna. Przyjęło się bowiem sądzić, iż to instruktor ponosi wszelką odpowiedzialność za sytuacje na drodze w trakcie jazdy.

Data dodania: 2010-11-09

Wyświetleń: 1114

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Czy tak jest naprawdę?
W świetle prawa instruktor, z uwagi na to, iż za pomocą dodatkowych pedałów może kontrolować jazdę uznawany jest za współprowadzącego pojazd. Każda sytuację, w której uczestniczył pojazd „szkoleniowy” należy rozpatrywać indywidualnie, czasem konieczne są porady prawne.

Kursant, po odbyciu uprzednio kursu teoretycznego, powinien posiąść podstawowe informacje dotyczące chociażby dostosowywania prędkości do warunków na drodze, zasad pierwszeństwa, itp. Niestety wiele szkół jazdy często dopuszcza swoich kursantów wcześniej, bez uprzedniego przygotowania, do części praktycznej, chcąc w ten sposób przyspieszyć cały proces. 

Zgodnie z art. 177 KodeksuKarnego, każda osoba, która stwarza zagrożenie w ruchu lądowym (nawet, jeśli robi to nieświadomie) podlega karze. Za drobne wykroczenia więc kursant,  tak jak normalny kierowca, może zostać ukarany mandatem zgodnie z obowiązującymi ustaleniami. Nie otrzyma jednak punktów karnych.  Jeżeli w spowodowanym wypadku obrażenia odniosła jakaś inna osoba grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 3, itd. Konieczne jest relatywne rozpatrywanie każdej sytuacji, aby ocenić odpowiedzialność spoczywającą na instruktorze oraz na osobie szkolonej.


Instruktor może bezpośrednio wpływać na prędkość jazdy, dlatego też jego możliwe zachowania i reakcje w przypadku kolizji czy wypadku są szczegółowo analizowane. Na pewno istotnym czynnikiem obciążającym instruktora będzie przekroczenie przez niego ustawowo dozwolonej długości trwania czasu pracy (12 godzin dziennie, przy czym 8 godzin zajęć praktycznych).



Licencja: Creative Commons
0 Ocena