Rynek turystyki internetowej już od kilku lat przeżywa prawdziwy rozkwit. Liczba klientów e-biur podróży, kupujących wycieczki zagraniczne, czy noclegi w hotelach rośnie po kilkadziesiąt procent rocznie.

Data dodania: 2007-07-09

Wyświetleń: 3819

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wzrasta jednak nie tylko liczba e-turystów, ale także samych internetowych biur podróży. Dzięki programom partnerskim jakie oferują największe portale turystyczne, bariery wejścia na rynek nie stanowią obecnie przeszkody nawet dla najmniejszych graczy. Wydaje się, że właśnie teraz nastał doskonały moment dla mniejszych podmiotów, by skorzystać z szansy zaistnienia w sieci i oferować wycieczki zagraniczne we współpracy z większymi portalami. Rynek polskiej e-turystyki podzielony jest bowiem, z jednej strony między kilku największych graczy takich jak Wakacje.pl, czy TravelPlanet, oferujących możliwość kupna wycieczek online, a z drugiej strony należy do biur podróży, dla których Internet stanowi jedynie wizytówkę ich działalności w rzeczywistym świecie.
Wyraźnie widać, że gdzieś między obiema grupami tworzy się nisza dla podmiotów traktujących Internet jako doskonałe miejsce do sprzedaży usług turystycznych takich jak bilety lotnicze, wycieczki zagraniczne, czy noclegi, lecz nie posiadających wystarczającego kapitału, by samodzielnie tworzyć całe zaplecze transakcyjne. Tu z pomocą przychodzą właśnie największe portale turystyczne, oferujące programy partnerskie, które w zamian za niższe prowizje, udostępniają własne platformy transakcyjne. Tym samym partnerzy powiększają zyski portali, a jednocześnie sami mogą zaistnieć w sieci.
Warto zauważyć, że powyższy schemat działania może okazać się po pewnym czasie zagrożeniem dla samych portali oferujących programy partnerskie. Wystarczy, że strona partnera znajdzie się wyżej w wyszukiwarkach, niż strona portalu, a pozycja przetargowa partnera znacznie wzrośnie.
Licencja: Creative Commons