Fotografia w dobie ery cyfrowej wkroczyła w nowe, fantastyczne możliwości, ale również przyniosła pewne negatywne elementy mające wpływ na jakość fachu fotograficznego. Niegdyś filmy fotograficzne ograniczały możliwość niekontrolowanej pstrykaniny, z jaką w erze cyfrowej przyszło nam się zmagać.

Data dodania: 2009-11-23

Wyświetleń: 2879

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 3

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

3 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wcześniej fotograf musiał posiadać solidnie opanowany warsztat, gdyż nie miał możliwości eksperymentowania podczas sesji z jednoczesnym śledzeniem wyników swoich ujęć. W dobie digitalizacji opanowanie warsztatu wydawać by się mogło, że schodzi na dalszy plan wobec sprzętu, który potrzebny jest do wykonywania zdjęć, a każde ujęcie można kontrolować na wyświetlaczu aparatu bądź monitorze komputera. Słyszymy wciąż nowe informacje o napakowanych mega-pikselami, nowych, coraz to lepszych, matrycach fotograficznych. Takie matryce nie zawsze są potrzebne, zwłaszcza w fotografii amatorskiej, a wprost negatywnie wpływają na niektóre bardzo ważne cechy obrazowania, jak dynamika czy szum. Inaczej sprawa wygląda w fotografii zwłaszcza studyjnej, gdy mamy dostateczną ilość światła i możliwość kontroli rozkładu świateł na planie zdjęciowym, a nasze fotografie będą przeznaczone do duży często powiększeń. W takich sytuacjach duże matryce (zarówno pod względem fizycznym jak i cyfrowym) cyfrowych aparatów średnio-formatowych dają niepodważalne atuty. Fotografia ślubna wymaga innego rodzaju sprzętu fotograficznego niż fotografia reklamowa studyjna czy wakacyjna. W tej pierwszej, ważnym elementem jest dynamika matrycy aparatu fotograficznego pozwalająca szczegółowo zarejestrować zarówno ciemny garnitur pana młodego, jak i jasną suknię panny młodej. Iluż fotografów pałających się od wielu lat fotografią ślubną pamięta problemy z początków ery cyfrowej dotyczące niskiej rozpiętości tonalnej aparatów, a co za tym idzie kłopoty z rejestracją detali na sukniach przy jednoczesnym zachowaniu detali na garniturze. W tamtych latach było to nie lada zadanie a i tak można było spotkać się z żalem panny młodej, że na zdjęciu w ciemnym kościele niewidoczne są piękne cekiny na sukni. Na szczęście matryce takich lustrzanek jak (Fuji S5Pro czy Nikon D3) pozwoliły zapomnieć o wspomnianych problemach z niskim zakresem rozpiętości tonalnej. W chwili obecnej największym problemem w fotografii ślubnej wydaje się być ciągły brak światła. Jasne szkła nawet o światłosile f1.2 nie zawsze są uniwersalne jak zoomy, a zoomy nie są tak jasne jak „stałki". Idealnym wyjściem byłyby zoomy o kompromisowym świetle f1.8, ale ni widu ni słychu o takich obiektywach. Wyjątkiem są szkła Olympus 14-35 f2 czy 35-100 f2, ale niestety, ze względu na właściwości matryc w Olympusach nie nadają się one dobrze do tego rodzaju fotografii. Przy ciągłym braku dostatecznego światła, zwłaszcza w kościele, przydałyby się jakieś inteligentne lampy błyskowe potrafiące wysyłać różną ilość światła w różne miejsca ujęte w kadrze podczas jednego błysku. Ale o takiej inteligencji lamp na razie pozostaje nam marzyć, gdyż nie słychać o pracy nad lampami wielopalnikowymi (nie chodzi mi tu o lampy dwupalnikowe jak Nissin866 czy Metz 58AF). Jeśli chcesz sprawdzić jak sprawuje się wysokiej klasy sprzęt potrzebny do fotografii ślubnej w praktyce możesz wpisać frazę np.: „fotografia ślubna lublin" czy nazwisko jakiegoś fotografa zajmującego się różnymi rodzajami fotografii zarówno w kraju jak i poza granicami jak „Artur Herda".

 

Licencja: Creative Commons