Przyjęło się powszechnie uważać, że gry komputerowe mają negatywny wpływ na nasze młodsze pociechy i w ogromnym stopniu przyczyniają się do wzrostu agresji wśród grających. Na ile jest to prawda, a na ile uprzedzenia osób, które same nie potrafią czerpać radości z wirtualnej rozrywki?

Data dodania: 2009-11-14

Wyświetleń: 220

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

W ciągu kilku lat gry komputerowe zrewolucjonizowały komputerową branżę i na stałe wdarły się między sklepowe półki zarówno te tradycyjne jak i e-sklepy. Nie od razu ich kariera była tak zauważalna: pierwsze gry nie przyciągały aż tak uwagi opinii publicznej, zazwyczaj były to nieskomplikowane platformówki lub zabawy logiczne. Rozwój technologiczny przyniósł ze sobą nieporównywalnie większe możliwości techniczne, a co za tym idzie producenci gier mogli zaoferować produkty o znacznie lepszej grafice, dynamice i pomysłowości. Coraz częściej pojawiającym się elementem rozgrywki była przemoc: gracz przemierzał świat niszcząc setki wrogów, zazwyczaj w sposób mało humanitarny. Debata publiczna wielokrotnie podejmowała już temat gier komputerowych i ich rzekomego negatywnego wpływu na odbiorcę, szczególnie intensywnie krytykuje się je w Polsce.

Dlaczego tak jest i co w zasadzie powoduje, że pojawiają się krytyczne głosy w kierunku gier komputerowych?


Po pierwsze, należy otwarcie pogodzić się z tym, że w nowoczesnych grach faktycznie bardzo często pokazywane są sceny przemocy: krew, bójki, zabijanie. Tytuły takie jak Grand Theft Auto czy Diablo przyprawiły niejednego rodzica o zawrót głowy. Niestety, zawiodę grono pasjonatów gier komputerowych, którzy ewentualnie czytają ten tekst i przyznam uderzając się w pierś: niektóre gry rzeczywiście mogą mieć negatywny wpływ na młodzież. Dotyczy to jednak młodzieży wyjątkowo młodej, znaczy się dzieci. Niedojrzałe, podatne umysły chłoną jak gąbki wydarzenia przeżywane na monitorze, dlatego regularna dawka przemocy nie służy im za dobrze.

Przede wszystkim wciągające gry sprzyjają powstawaniu uzależnień, a co za tym idzie, dzieci stają się agresywne, gdy próbuje się je odciągnąć od gry komputerowej i zachęcić do, załóżmy, nauki albo zobaczenia czy w sieci znajdują się jakieś wartościowe artykuły. Legendarne stały się już przypadki, gdy chłopak rzuca się z krzesłem albo pięściami na matkę, która wyłączyła prąd, bo dziecko całe dnie przesiadywało przy Tibii. Mało tego, w Azji dochodziło do omdleń z powodu kilkudobowych sesji w World of Warcraft bądź Starcrafta! Niezbyt rozgarnięty rodzic na takie informacje zareaguje pewnie lękiem przed tym, że jego dziecko rzuci się na niego z nożem albo inną bronią, żeby zdobyć kolejny poziom doświadczenia (jak w RPG). Prawda jest nieco bardziej złożona, natomiast winnych owych sytuacji nie należy doszukiwać się wśród producentów gier, lecz paradoksalnie wśród rodziców!

Cała sztuka polega na tym, aby umiejętnie zarządzać czasem i dostępem pociech do dóbr multimedialnej rozrywki. Jeszcze kilka lat temu w Polsce praktycznie nie istniała kontrola wydawnictw komputerowych, daleko naszej scenie było do profesjonalizmu, co owocowało tym, że każde dziecko mogło mieć każdą grę. Rodzice nie bardzo się tym interesowali, bo sami nie wiedzieli w czym rzecz. Klucz do sukcesu polega na egzekwowaniu ograniczeń wiekowych, z którymi na szczęście obecna sytuacja wygląda już przejrzyściej. Zastanówmy się: jeśli osoba dorosła ma prawo do oglądania filmów pornograficznych to dlaczego ma nie mieć prawa do grania w krwawą grę komputerową? I dlaczego ma nie stracić taką możliwość z powodu dziecka, które dorwało się do produktu nieprzeznaczonego dla niego, co jest ewidentnym zaniedbaniem ze strony opiekunów.

Druga sprawa to dostępność gier komputerowych w formie nielegalnej. Za pośrednictwem sieci każdy może ściągnąć dowolne oprogramowanie, trudno więc oczekiwać, że ktoś zabroni 12-latkowi ściągnąć gry od 18 roku życia. Po raz kolejny warto zwrócić tu uwagę na rolę rodzica, który powinien monitorować poczynania dziecka przed komputerem, jeśli nie są to w jego mniemaniu korzystne usługi. Akty agresji wynikłe z powodu grania w gry komputerowe to niewątpliwy dowód na to, że dziecko jest niedojrzałe, dlatego tym bardziej do rodziców należy obowiązek zadbania o rozwój dziecka bez negatywnych wpływów.

Innymi słowy, problem agresji w grach komputerowych jest obecny, jednak nie wolno winić tu samej wirtualnej twórczości, gdyż byłoby to niesprawiedliwe i krzywdzące. Zamiast iść po najprostszej linii oporu i zwalić wszystko na gry lepiej zadbać o rozwój młodego człowieka tak by odpowiednio ukształtowany mógł w odpowiednim dla siebie wieku czerpać przyjemność z multimedialnej rozrywki, nawet w tym brutalnym wydaniu.

Licencja: Creative Commons