Krótkie, bardzo subiektywne pochwały dla ukochanych słodyczy: kogla-mogla, bezów, kisielu, creme brulee i placków z bananami.

Data dodania: 2009-07-31

Wyświetleń: 1956

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 4

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

4 Ocena

Licencja: Creative Commons

Różne kuchnie i tradycje kulinarne w ciągu wieków wytworzyły całą masę słodkich dań i deserów. Wybór z tych – prawdopodobnie – tysięcy deserów wydaje się bardzo trudny, więc żeby go ułatwić zdecydowałam się zrezygnować z obiektywnych kryteriów wyboru. Poniższa lista jest listą subiektywną – moich ulubionych deserów. Raczej nie ma w niej jakiś egzotyczno-wytwornych wyjątkowości – większość to znane i dość tradycyjne pyszności.

Uwaga o kaloriach: nie dajmy się zwariować! Deser ma służyć przyjemności i jeśli ich nie „nadużywasz” to naprawdę proponuję zapomnieć o zaleceniach dietetycznych (chyba, że jesteś chora i musisz zwracać na nie uwagę).

W zależności od konkretnej okazji, czyli:
1. czy deser ma uświetnić elegancką kolację lub obiad,
2. może ma być zwykła, codzienną przyjemnością,
3. czy może przekąską do zjedzenia w trakcie oglądania ulubionego filu,
4. czy może po prostu jednym z ostatnich dań,
desery przyjmują różną funckję. Mogą być zależnie od tych okazji podawane w różny sposób, w specjalnych naczyniach, z różniącymi się dodatkami czy przebraniem.

A teraz lista. Moje najlepsze, najsmaczniejsze desery to (bez specjalnej kolejności – uwielbiam je wszystkie):
1. Bezy albo tort bezowy,
2. Kogel mogel / kogiel mogiel,
3. Kisiel z żurawin,
4. Crem brulee / krem brile,
5. Placki z bananami.

Oczywiście, każda z was będzie miała swoją listę, ale naprawdę polecam wypróbować te desery, o których teraz kilka słów więcej:

Tort bezowy albo bezy (jako ciasteczka) są doskonałe do dobrej lektury albo oglądania telewizji (najlepiej we dwoje). Można je jeść naprawdę dłuuugo. Po kawałku. Robić przerwy i znów do nich wracać. Względnie długo zachowują też świeżość (zależnie od tego co – poza bezami – do jego przyrządzenia użyjemy).

Kogel mogel to największa radość dzieciństwa. Może nie jest to prawda, ale kogiel-mogiel jest pyszny. Jest prosty do przyrządzenia i naprawdę smaczny. Można do niego dodać kakao, pianę z ubitego białka albo odrobinę mleka.

Kisiel żurawinowy jest tak zdrowy, że zastanawiałam się czy nie powinien „wylecieć” z tej listy. Zawiera całą masę Witami i mikroelementów, ale przede wszystkim wyśmienicie smakuje. Musi być zagęszczony niewielką ilością mąki ziemniaczanej, i trochę dosłodzony. Mogą go jeść również „bardzo małe dzieci”. Najlepiej długo nie gotować.

Creme Brulee z kolei jest tradycyjnym francuskim deser. Więc: elegancja i smak ;) waniliowy, ze śmietanki i żółtka jajka. Jego charakterystyczną cechą jest skorupka z przypalonego karmelu, która jest źródłem wyjątkowego wyglądu smak. Wnętrze jest aksamitnym, gładkim kremem. Dobrze jest go serować ze świeżymi owocami, których w sezonie nie brakuje, i przyprószyć odrobiną cukru pudru, najlepiej w schłodzonych kokilkach. Później do wypicia obowiązkowo dobra herbata.

I w końcu placki. Nie przepadam za bananami, ale placki z bananami to zupełnie co innego. Pycha! Są dość ciężkostrawne (smażone), ale od czasu do czasu muszę je zrobić. Najlepiej z bardzo dojrzałych, ale niezbyt rozdrobnionych owoców.
Licencja: Creative Commons