Ten artykuł poświęcam mojemu przyjacielowi, w którym tak mało jest wiary.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-07-21

Wyświetleń: 1598

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Kiedy okazuje się, że ktoś z Twoich bliskich musi stawić czoła poważnej chorobie, niestety spada nam kamień z serca. Bo to nas nie spotkało. Ale później nasze myśli nie żyją już w takiej błogiej zgodzie. Krzyżują się. Zaczynamy mieć wyrzuty sumienia, że tak w ogóle pomyśleliśmy. To przecież był kompletny egoizm. Przecież jesteśmy ludźmi - najbardziej rozwiniętym gatunkiem na całym globie - powinniśmy potrafić współczuć.
Później nadchodzi taki czas, kiedy zaczynamy się zastanawiać, w którym momencie życia naszego bliskiego mogło się to jemu przytrafić? Taki krach... Jak to się mogło stać? Przecież wszystko było w jak najlepszym porządku. I wtedy dostrzegamy, że nasze wcześniejsze spostrzeżenia np. brak apetytu, bladość czy złe samopoczucie były słuszne, choć je zignorowaliśmy. Lecz niestety powracanie do przeszłych zdarzeń nie ma najmniejszego sensu w tym przypadku.
Wreszcie zdajemy sobie sprawę, że tak ciężka choroba jest tragedią. Dopadają nas straszne scenariusze, zaczynamy opłakiwać teraźniejszy stan bliskiego. Przypominamy sobie najpiękniejsze chwile spędzone razem, chwile, kiedy się uśmiechał i potrafił dostrzegać radość życia. Pragniemy z całego serca cofnąć czas. Bliska nam osoba zastanawia się, dlaczego wszyscy się od niego odwrócili? A więc to tak. Czyżby ten ktoś, tak okrutnie potraktowany przez los naprawdę dla nikogo się nie liczył? Zaczyna się niemiłosierna depresja, poddawanie się chorobie.
Ale w końcu następuje przełom. Przecież to my, ludzie decydujemy o naszym losie! Tak nie może być. Następuje moment, w którym my wszyscy musimy stawić czoła nawet największym trudnościom, takim jak ciężka choroba. Teraz już wszyscy tym żyjemy i nie ma odwrotu. Nadzieja wdziera się do naszych serc drzwiami i oknami. I wcale nie ma ochoty stamtąd wychodzić, choć czasem na moment otwiera okno. Ta osoba widzi nasze starania i znowu uśmiech gości na jej twarzy, chociaż jeszcze niezupełnie wyraźny. Zaczyna się walka z chorobą.

Osobiste

Dlaczego tak musiało być? Dlaczego to właśnie jego spotkało i czy warto w ogóle zadawać sobie takie pytania? To tak jakbyśmy zadawali je powietrzu. Powinniśmy godzić się ze swoim losem, ale to nie znaczy, że nie możemy go zmienić.
Mam wspomnienia, które stały się cenniejszymi, gdy mój bliski poważnie zachorował. Pamiętam, kiedy siedzieliśmy wszyscy. Było tam kilka osób, ale ja pamiętam tylko dźwięk gitary, na której grał piosenkę "Stairway to heaven". Kiedy usłyszałam ją na żywo, ta melodia stała mi się bliższa. Ale kiedy w danej sytuacji przypominam sobie tę chwilę i słucham właśnie tego utworu, wiem, że to nuty mojego życia, które zawsze będą najpiękniejsze. Nie ma nic piękniejszego na świecie. Nie ma, po prostu nie ma. I tylko melodia tej piosenki może uzdrowić moje życie. Ale co uzdrowi jego życie?
Licencja: Creative Commons