Po czasie zamykania nas w domu w celu pilnowania domowego ogniska rzuciłyśmy się na szczyty władzy i kariery gubiąc po drodze to, co w nas najpiękniejsze-KOBIECOŚĆ... W poniższym tekście próbuję odnaleźć korzenie naszej kobiecości, jej inicjację i rytuały przejść takiej jak miesiączka i poród. Piszę to, po to by łatwiej było nam powracać do naszej natury.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-05-22

Wyświetleń: 1769

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena
Oczekujesz narodzin pierwszego dziecka, a może kolejnego… Które by to oczekiwanie nie było zawsze jest to czas magiczny, dla mnie wręcz mistyczny. Pomimo rosnącego brzucha, powiększających się piersi, skróconego oddechu, bólu pleców i nóg, jest to czas szczególny. Czas każdej mojej ciąży był czasem błogosławionym ze szczególnym spojrzeniem w siebie i swoją naturę, w swoją kobiecość.

W życiu każdej z nas są takie momenty mistyczne, które stają się inicjacją, wtajemniczeniem w naszą prawdziwą naturę. Od dzieciństwa uczymy się odgrywania pewnych ról, służących przystosowaniu do przetrwania w świecie kulturowych wymagań, które często przysłaniają nasze talenty, każą stłumić pragnienia i ukryć autentyczność. Poddajemy się kulturowym wymogom piękna i właściwego zachowania, a jakie jesteśmy naprawdę?

Inicjacja to taki moment, w którym życie w sposób bezwzględny każe nam się z tym pytaniem zmierzyć i żąda prawdziwej, odważnej, bezkompromisowej odpowiedzi.

Momentem inicjacyjnym w życiu każdej z nas jest z pewnością pierwsza menstruacja oraz poród. Pierwsza miesiączka to moment przejścia od dzieciństwa do dojrzałości, wtajemniczający dziewczynę w fakt, iż jest ona zdolna do dawania życia, odpowiedzialna za swoją seksualność i powiązana z mocą krwi, która symbolizuje naturę życia i śmierci.

Poród to inicjacja w pełnię kobiecości. W dawnej tradycji uznawano, że kobieta i dziecko w czasie oczekiwania na narodziny znajdują się na przejściu światów, na granicy istnienia. Dlatego właśnie kobieta brzemienna była szczególnie chroniona.
Pierwszy poród wprowadza nas w zupełnie nową rolę – rolę matki. Przejście tej granicy to zawsze śmierć tej starej części nas - być może jeszcze niedojrzałej, mało odpowiedzialnej, czy naiwnej, a jednocześnie narodziny nowej, gotowej przyjąć na siebie zaszczyt i trud troski o inną istotę. W taki sposób poród staje się narodzinami nie tylko nowej istoty, lecz również nas samych. To narodziny do nowego, niezwykle ważnego etapu życia i wiążącej się z nim roli. Każdy kolejny, choć nie niesie już ze sobą jakości tej pierwszej przemiany, również wprowadza nas w nową fazę doświadczeń, nową konfigurację rodzinną, znajomość z nowym niepowtarzalnym stworzeniem.

Inicjacyjny charakter porodu to nie tylko możliwość odnalezienia się w nowej roli, to także, a może nawet przede wszystkim doświadczenie graniczne w najbardziej metafizycznym sensie. To właśnie narodziny wprowadzają nas w rozumienie istoty naszej kobiecości, bez względu na to czy narodziny te są aktem fizjologicznym, czy jedynie symbolicznym. Dają nam podstawę rozumienia istoty człowieczeństwa, którego sens zawiera się pomiędzy życiem a śmiercią. Poród jest momentem, w którym mamy szansę doświadczyć ogromu naszej życiowej mocy i połączyć się z jej źródłem w sobie tak, by już zawsze móc z niego czerpać.

Tajemnica polega na tym, by poddać się siłom większym i niezależnym od nas, choć umiejscowionym w nas samych – instynktom, procesom hormonalnym, mocom natury zapisanym w naszym ciele. To dzięki nim poród staje się samoistnym rytuałem, a ich uruchomienie daje nam siłę do ochrony nowego życia. I, jak pięknie pisze o tym Pani Aleksandra Kosakowska „choć poród to moment do cna przesiąknięty fizjologią, krwią i cielesnością, jest to również jedno z najbardziej wzniosłych, uduchowionych i napełnionych tajemnicą doświadczeń w życiu kobiety, właśnie dlatego, że poprzez cielesność daje nam wgląd w naszą najgłębszą istotę i dostęp do naszych największych mocy. Jeśli świadomie poddamy się temu wtajemniczeniu, może ono stać się bramą do nowej jakości życia – życia bliżej naszej prawdziwej natury”.

Gdybym rodząc trójkę swoich dzieci miała większą, poza intuicyjną, świadomość rytuałów swojej kobiecości z pewnością łagodniej zniosłabym trudy z tym związane. Dlatego właśnie dzielę się w Wami, przyszłymi i ponownymi przyszłymi Mamami, byście mogły odnaleźć piękno narodzin w sobie, czego z całego serca życzę.
Licencja: Creative Commons