Książka o historii znajomości dwóch Węgrów: bogatego finansisty i „chłopaka znikąd” przywodzi na myśl historię Dawida i Goliata, i ich śmiertelnych zmagań. Swoisty „miękki totalitaryzm”, jaki na Węgrzech chciał zaprowadzić George Soros, napotkał na opór Viktora Orbana, co przypomina nasze zmagania z bolszewizmem w 1920 r. 

Data dodania: 2025-10-17

Wyświetleń: 247

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

RECENZJA

0 Suma
głosów

Licencja: Creative Commons

Orban kontra Soros.

Orbana od Sorosa różni poza tym praktycznie wszystko. George Soros (zwany też wujkiem Gyuri - zdrobnienie  od György’a, węgierskiej wersji imienia George) pojawił się w polityce ponad 40 lat temu jako dorosły i ukształtowany człowiek, do tego bogaty i wpływowy, z planami przekształcenia kraju swojego pochodzenia według osobistego planu i pomysłu. Viktor Orban dopiero studiował, ale już wtedy wyróżniał się swoim talentem politycznym, więc Soros postanowił ufundować mu zagraniczne stypendium.  Jak wiadomo, nic nie jest za darmo i Orban w pewnym momencie postanowił zrezygnować z pieniędzy Sorosa, aby się uniezależnić i działać wg własnego sumienia. Orban stanął na czele sił opozycyjnych wobec komunistów i został liderem Fideszu. Soros założył swoją słynną Fundację, poprzez którą chciał zmieniać Węgry i świat na swoją modłę.  Dziś światy wartości ich obu stoją na przeciwnych biegunach – Orban to wierność Węgrom i ich tradycji, troska o następne pokolenia; Soros – to przeciwnik wszelkiej tradycji, jego dom jest wszędzie tam, gdzie można zrobić interes, a że przypadkiem pochodzi z Węgier, to właśnie tylko przypadek. Dzisiejsza pozycja Węgier w Europie i na świecie, fakt, że Orban postawił warunki Donaldowi Trumpowi w kwestii rosyjskiej ropy; że nie przestraszył się brukselskiego ujadania i epitetów na żenującym poziomie w rodzaju "parobka Putina", świadczą tylko i wyłącznie o tym, że do stania na czele państwa niezbędne są cechy od dawna uznawane za chakrakteryzujące silne osobowości, stanowcze, a mówiąc wprost odwaga cywilna i osobista. Węgrzy - nasi odwieczni bratankowie, dzięki którym mogliśmy wygrać Bitwę Warszawską, bo przysłali nam 20 milionów sztuk amunicji w sierpniu 1920 roku, mogą być dla nas wzorem, jak można bronić interesów własnego narodu, wbrew politycznej poprawności i służalczości wobec urzędników w Unii Europejskiej. 

Licencja: Creative Commons
0 Suma
głosów