0
głosów
- +

Znać się na ludziach

Autor:

Aktualizacja: 30.07.2018


Kategoria: Polityka / Polityka


Felieton
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 156 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Nie będzie referendum konstytucyjnego w setną rocznicę odzyskania niepodległości. Można by w tym miejscu powiedzieć z przekąsem: po co uchwalać nową konstytucję? – skoro nie  przestrzegało się starej, nie będzie się też pewnie przestrzegać nowej.


Ale wiadomo przecież, że nie o konstytucję tutaj chodzi, tylko pokazanie, jak to chcemy zasięgnąć opinii suwerena w sprawach dla ojczyzny najważniejszych. A właściwie chodzi o próbę pokazania, że coś się w ogóle samemu robi poza podpisywaniem ustaw pisanych na Nowogrodzkiej. I wiele jeszcze temu podobnych rzeczy nasuwa się nam na myśl, wszyscy to jednak znamy z telewizji, prasy i internetu.

 

Dlatego ja chciałem inaczej. Przypominają mi się ostatnie obchody Dnia Niepodległości, w czasie których Prezydent Duda donośnym, władczym głosem oznajmił, że zamierza za rok przeprowadzić referendum konstytucyjne. Na twarzach osób, uczestniczących w tej uroczystości, a zajmujących najważniejsze stanowiska w PiS, a zatem i w państwie, pojawił się skurcz zdumienia. Czyżby zatem nic o planach Prezydenta nie wiedzieli, a co najgorsze nie wiedział także sam Prezes? Czy teraz – po odmownej rozpatrzeniu przez senat prezydenckiego wniosku – taki sam skurcz zdziwienia nie pojawił się na twarzy Prezydenta? Chyba nie, bo zanosiło się jednak na to od dłuższego czasu, a ostatnie dni zapowiadały to otwarcie. Prezydent chyba jednak do końca trzymał się nadziei, jak tonący brzytwy.

 

Przypomina mi się również orędzie, wygłoszone parlamencie przez Andrzeja Dudę w czasie uroczystości zaprzysięgania go na Prezydenta RP. Mówił wtedy: „jestem człowiekiem niezłomnym”. Na twarzach wielu słuchaczy, obecnych na tej uroczystości, pojawił się grymas rozbawienia, którego nawet nie próbowali ukryć. Nie mówi się przecież takich rzeczy o sobie, co najwyżej można pozwolić, by ktoś nas tak określał, a i to udając lekkie zażenowanie. Wiele jest jeszcze przykładów takich niezręczności Andrzeja Dudy.

 

No bo jak tu być zręcznym jak odnaleźć się w sytuacji, kiedy z jednej strony świadomość, że sprawuję się godność Prezydenta jednego z europejskich krajów, ale nie posiada się żadnej realnej władzy i trzeba wykonywać polecenia szeregowego posła, a z drugiej strony i ambicja i trochę wstyd, że jednak co inteligentniejsi to wszystko widzą, i że przejdzie się do historii jako „notariusz Prezesa”. A przecież tak głośno i wyraźnie zapowiadało się, że tym notariuszem się nie będzie. A i strach trochę, bo straszą niektórzy Trybunałem Konstytucyjnym, chociaż to na razie mało prawdopodobne, któż jednak jest w stanie przewidzieć przyszłość.

 

Najgorsze jest to, że PiS (Prezes) właściwie wszystko już osiągnął, co było do podpisania, Duda podpisał, i nie ma już właściwie żadnej kart przetargowej. Gdyby zresztą próbował czegoś nie podpisać, wtedy ruszyłaby na niego cała machina Telewizji Kurskiego oraz groźba, że nie będzie kandydatem PiS-u w następnych wyborach prezydenckich. A  jako samodzielny kandydat nie miałby żadnych szans, o czym dobrze wie.

 

A przecież na początku tej całej rozgrywki Duda mógł rozdawać karty, jako Prezydent dysponował prawem weta, którym mógł torpedować wszystkie poczynania PiS-u już u zarania. Dzięki temu mógł nie tylko wybić się na niezależność, ale również wymusić przestrzeganie przez PiS konstytucji. Tylko, że wtedy w euforii po zwycięstwie, stanął przed wyborem wierności Konstytucji (na którą przysięgał) a wierności Prezesowi (który uczynił go kandydatem na Prezydenta). I okazało się, że jest słaby. Dlatego właśnie został wybrany – Prezes zna się na ludziach, wie że wierni będą tylko ci, którzy są słabi i  mają świadomość, że samodzielnie nie są w stanie niczego osiągnąć.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij