Recenzja ebooka pt. “Czwarta droga” autorstwa Pawła Nowaka. Ostatnio skusiłem się jednym z mailingów przesłanych mi przez wydawnictwo „Złote Myśli” i zakupiłem ebooka pt. „Czwarta droga – przełom w budżecie domowym”.

Data dodania: 2011-10-29

Wyświetleń: 1505

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Ostatnio skusiłem się jednym z mailingów przesłanych mi przez wydawnictwo „Złote Myśli” i zakupiłem ebooka pt. „Czwarta droga – przełom w budżecie domowym”.

Chociaż nastawiłem się na zapoznanie się z jakąś rewelacyjną i nieznaną mi wiedzą nie tylko na temat samego oszczędzania, ale przede wszystkim inwestowania tych oszczędności, muszę przyznać, że rozczarowałem się, gdyż recepty podawane przez autora to nic nowego.

Jeśli by streścić przesłanie autora to zawiera się ono w tym, aby stworzyć swój własny budżet (a także, co ciekawe, bilans) domowy, co umożliwi Ci sprawdzenie jak sobie realnie radzisz finansowo, dostrzec nękające Cię problemy, itp. Następnie, o ile to dotyczy Ciebie, zrównoważyć swój budżet poprzez poszukanie oszczędności (metody autora to przede wszystkim renegocjacja umów z dostawcami usług oraz rezygnacja ze zbędnych wydatków). Co robić z oszczędnościami? Zamiast przeznaczyć je na zwiększoną konsumpcję, czy też kupno pasywów (które słynny skądinąd Kiyosaki definiuje jako „rzeczy, które wyciągają pieniądze z Twojej kieszeni), przeznaczyć je na zakup aktywów, czyli „rzeczy, które wkładają pieniądze do Twojej kieszeni”. Po co to robić? Autor pokazuje powszechnie oklepane wyliczanki wskazujące, że inwestując regularnie np. 500 pln miesięcznie przez 20 lat ze średnią stopą zwrotu 8%, będzie mieć po tych 20 latach taką, a nie inną kwotę (liczoną w setkach tysięcy, a nawet milionach złotych).

Ot, i wszystko.

Tak naprawdę to to, co napisał autor to nic nowego. Są to oklepane frazy, sposoby postępowania, które przekazują ludziom wszelkiego rodzaju agencje finansowe. Nie mogę wyzbyć się wrażenia, że autor pracuje w takiego rodzaju agencji. Wskazuje też na to język używany przez niego. Jest on dość skomplikowany, gdyż operuje różnego typu pojęciami finansowymi, które są powszechnie nieznane, nie potrzebnie (moim zdaniem) komplikując lekturę.

Czy informacje podawane przez autora są nieprawdziwe? Skądże. Ważne jest jednak nie to, o czym autor pisze, ale oto, o czym nie wspomina, a zaproponowana przez niego „czwarta droga”, która daje sprowadzić się do regularnego miesięcznego inwestowania zaoszczędzonych środków za pośrednictwem danej agencji finansowej ma sporo wad. Otóż:

- założenie jest takie, że co miesiąc przez dobre kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat (im dłużej, tym lepiej) trzeba inwestować określoną kwotę (znowu, im ona większa, tym lepiej dla Ciebie). Jeśli stracisz źródło dochodów lub wyniknie jakaś nieprzewidziana sytuacja i nie będziesz w stanie przeznaczyć przez kilka miesięcy środków na inwestowanie, cały model się sypie.

- Twoje pieniądze mają być efektywnie inwestowane tak, aby przynosiły Ci corocznie określoną stopę zwrotu. Szkoda, że autor nie wspomina, że osiąganie przez np. 20 lat, corocznie kilkuprocentowej stopy zwrotu jest praktycznie nierealne.

Ponadto, co jeśli nastąpi „po drodze” jakiś kryzys finansowy i wartość Twojej inwestycji poleci na łeb i szyję, np. o 50%? Wtedy, Twoja inwestycja musi przynieść 100% stopy zwrotu, TYLKO aby wrócić do swojej początkowej wartości przed kryzysem, co jest bardzo mało prawdopodobnie.

Do tego dochodzą wszelkiej maści opłaty, które skutecznie obniżają efektywność Twojej inwestycji, gdyż ponosisz je bez względy na to, czy zarabiasz, czy tracisz na swojej inwestycji.

- autor nie wspomina także o ciągłym działaniu inflacji, która obniża wartość Twoich pieniędzy, tak że w sumie po 20 latach możesz zgromadzić kwotę nawet miliona złotych, ale będziesz w stanie za te pieniądze kupić sobie jedynie obiad w restauracji:)

- na sam koniec, w tym modelu musisz oszczędzać i inwestować przez wiele lat i nie masz żadnej gwarancji, że w ogóle kiedykolwiek odzyskasz swoje pieniądze z powrotem oraz że dożyjesz do tego szczęśliwego momentu.

Jednym słowem, „czwarta droga” to takie wróżenie z fusów.

Aby zakończyć jakimś pozytywnym akcentem, brawa należą się autorowi za wprowadzenie wątku osobistego, tj. opowiada historię swojego znajomego, dobrze zarabiającego informatyka, który po wielu latach pracy dysponował jedynie zwiększającą się pulą długów. Na jego przykładzie pokazuje rozwiązania dotyczące wychodzenia z długów (szczerze mówiąc, chodzi o sprzedanie działki ziemi, co nie jest zbytnio odkrywcze i nie wnosi dla ludzi nie posiadających takich składników swojego majątku nic nowego) oraz poszukiwania oszczędności w budżecie, w którym niby nie da się ich znaleźć.

Podsumowując, pozycja jest wartościowa, ale tylko jedynie jeśli jesteś bardzo początkującym w świecie finansów. Jednak czytając teksty autora odnośnie inwestowania swoich pieniędzy, miej na uwadze moje powyższe uwagi.

Licencja: Creative Commons