artykularnia_import

 


Nowy Orlean 2005. Kilkanaście wstrząsających obrazów zatopionego miasta, przerażonych ludzi i adekwatny do oglądanej grozy podkład muzyczny.

To materiał filmowy wprost z mailowej skrzynki. Zainteresowanie problemem duże. Świadczy choćby o tym fakt, iż ta sama wiadomość dotarła do mnie od wielu korespondencyjnych znajomych.

Przywołuję natychmiast pamięć o ofiarach ostatniego mrożącego krew w żyłach azjatyckiego tsunami. To było całkiem niedawno. Co pamiętamy i czy w jakikolwiek sposób wpłynęło to na zmianę sposobu doświadczania życia przez przeciętnego Europejczyka (oczywiście poza rodzinami zaginionych)?

Rozwój komunikacji z ogromną ilością informacji prowadzi bardzo często do uruchomienia u ich odbiorców mechanizmu eliminującego. Polega on na nieświadomym najczęściej wypieraniu tych, które uznano za zbyt obciążające.

Czy pozorny spokój, który uzyskujemy poprzez zabieg "oczyszczający" pamięć, sprzyja pomnażaniu wiedzy o możliwościach, którymi dysponujemy?

Co zyskujemy odrzucając ból?

Doświadczenie, jakie niesie dramat Nowego Orleanu podobne jest do doznań człowieka chorującego na sprawiającą wiele cierpienia, nieuleczalną chorobę. To właśnie wtedy zagłębiamy się w siebie, by odnaleźć odpowiedź na pytanie o priorytety.

Co jest ważne?

Kopiowanie cudzych zachowań czy umiejętność odkrywania w sobie ogromnych możliwości twórczych?

Bierność konsumenta czy jedyna i niepowtarzalna dla każdego człowieka zabawa w kreację z poziomu własnej mądrości gwarantująca optymalny rozwój?

Wzrost własny czy pomnażanie na "siłę" ilości materialnych dóbr, które jak pokazało życie są bardziej niż kruche w obliczu żywiołów?


Pozwólcie Państwo, że przytoczę w tym miejscu opowieść rodem ze " Śpiewu ptaka" Tony de Mello:



"Pewien fryzjer przechodząc pod zaczarowanym drzewem usłyszał pytający głos;

- Chciałbyś mieć siedem garnków złota?

Choć rozejrzał się, a wokół nie dostrzegł nikogo, obudzona chciwość sprowokowała żarliwe:

-Ależ tak!!!!!!

-W takim razie idź szybko do domu, a znajdziesz je tam.

Co koń wyskoczy fryzjer gnany pożądliwością popędził do domu.

I rzeczywiście: stało tam siedem garnków, wszystkie pełne złota z wyjątkiem jednego, zapełnionego tylko do połowy.

Fryzjer nie mógł znieść tego, że siódmy garnek nie był całkiem pełny. Poczuł gorące pragnienie zapełnienia go, bo czuł, że w przeciwnym razie będzie nieszczęśliwy.

Przetopił wszystkie rodzinne klejnoty w złote monety i wrzucił je do garnka. Ten jednak ciągle był napełniony tylko do połowy. Oszczędzał, skąpił, aż do głodzenia siebie i rodziny. Wszystko na próżno. Ile by złota włożył do garnka, ten był ciągle wypełniony do połowy.

Wreszcie poprosił króla, aby podniósł mu zarobki. Podwojono mu je i na nowo powziął walkę o wypełnianie garnka. Posunął się, aż do żebrania. A garnek wchłaniał każdą monetę, którą doń wkładano. Król zwrócił uwagę na zabiedzonego i wygłodzonego fryzjera. Zapytał go o przyczynę, po czym dodał:

-Nie masz przypadkiem u siebie siedmiu garnków złota?

Fryzjer był zaskoczony.

-Kto wam to powiedział Wasza Wysokość?

Król zaśmiał się.

-Ależ to oczywiste, że wyglądasz na takiego, któremu duch ofiarował siedem garnków złota. Kiedyś ofiarował mnie. Zapytałem, czy to złoto można będzie wydać, czy tylko służy do tego by je mieć. I zjawa znikła bez słowa.

Tego złota nie można wydać. Jedyne, co pozostaje, to nieodparty pociąg do pomnażania go. Idź i oddaj je już teraz, a znów będziesz szczęśliwy."


Co jest dla nas ważne?


Co wybierzemy?




To zależy tylko od nas.


Pozdrawiam

Teresa Maria Zalewska

Licencja: Creative Commons