Wulgaryzmy istnieją obok nas i nie jesteśmy w stanie uchronić przed nimi nasze dziecko. Prędzej czy później maleństwo usłyszy przekleństwa na ulicy, placu zabaw czy w telewizji. Co zrobić gdy dziecko same zacznie przeklinać?

Data dodania: 2011-04-17

Wyświetleń: 2956

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 6

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

6 Ocena

Licencja: Creative Commons

Na początek należy zaznaczyć, że nieważne jak będziemy się starać chronić dziecko przed wulgaryzmami to nasz maluch i tak kiedyś usłyszy soczystą polszczyznę. Czasami dzieci chwalą się nowymi słówkami na placu zabaw, czasami usłyszą jak dorośli krzyczą i przeklinają na ulicy czy w sklepie. Czasami usłyszą coś w telewizji. Zdarza się też i tak, że to rodzice są źródłem nowych słówek. Każdy z nas próbuje się powstrzymywać przy dziecku, jednak bywają takie chwile, że trudno zapanować nad swoimi emocjami, np. gdy tata jedzie samochodem i „skarży się” na innych kierowców, czy np., gdy mama gotuje obiad i przypadkiem przetnie się w palec.

Zawsze jednak dla rodziców, użycie wulgaryzmów przez ich dziecko, jest dużym zaskoczeniem. Jak należy reagować? … zależy od wieku dziecka.

Gdy przeklina mały przedszkolak, zwykle robi to, aby zwrócić na siebie uwagę rodziców. Będzie to robił częściej, jeśli rodzice rzadko mają czas dla dziecka, poświęcają mu mało czasu, nie bawią się z nim i nie chwalą go. Takie wypowiedziane przekleństwa powodują zwrócenie uwagi, a to jest dla dziecka bardzo ważne. 

Aby poradzić sobie z wulgaryzmami u przedszkola należy zapanować nad swoją reakcją. Można powiedzieć dziecku, że są to bardzo brzydkie słowa i nie wolno ich używać (nie należy straszyć dziecka bzdurami np., że mu język odpadnie). Gdy dziecko będzie przeklinać, nie wykonujemy żadnej reakcji. Nie krzyczymy na nie, nie moralizujemy, pozwalamy zapomnieć. Po jakimś czasie używanie wulgaryzmów staje się nudną rozrywką i maluch odpuszcza.

Jeśli przeklina starsze dziecko, należy wytłumaczyć mu, skąd się wzięły wulgaryzmy i do czego służą. Powiedzmy, że są to bardzo brzydkie wyrazy, które służą do wyrażanie złych emocji. Czasami można je usłyszeć, ale jest taka niepisana reguła, która mówi, że ludzie dobrze wychowani nie przeklinają. Przekleństwa mogą kogoś zasmucić, urazić, wprawić w zakłopotanie. Warto tutaj odwołać się do sytuacji i emocji, które dziecko zna. Np. można powiedzieć: pamiętasz jak tobie tak kolega powiedział, pamiętasz jak się wtedy czułeś? Dziecko przypomina sobie sytuację, swoje emocje i przeżycia. Wówczas łatwiej jest mu wczuć się w emocje drugiej osoby.

Przy omawianiu tego problemu należy też zwrócić uwagę na reakcję rodziców, gdy dziecko przeklina. Najlepszym rozwiązaniem będzie nie zwracanie uwagi. Czasami jednak rodzice rozbawieni sytuacją, zaczynają się śmiać. Dziecko nie wie wtedy co ma robić. Rodzice mówią, ze nie wolno a tu taki śmiech? to wolno czy nie wolno?  Dla dziecka komunikat musi być jasny. Nie wolno przeklinać, a gdy tak będzie postępować powinniśmy się odwrócić, można wyjść z pokoju gdzie jest dziecko i w żadem inny sposób nie reagować.

Istnieje jeszcze jedno pytanie: czy każde dziecko musi przejść ten etap używania wulgaryzmów? To zależy, dlaczego dziecko przeklina. Jeśli robi to tylko po to, aby zwrócić na siebie uwagę rodziców, wówczas brak zainteresowania z ich strony będzie skutkowało. Natomiast, jeśli jest to starsze dziecko i w ten sposób próbuje nas sprowokować i robi to świadomie – należy wyznaczyć określone granice. Gdy zdarza się także rodzicom przeklinanie w obecności dziecka, można uzgodnić, że w bardzo trudnych sytuacjach można powiedzieć jeden wulgaryzm, który akceptują wszyscy domownicy. Ale wypowiadamy go tylko w bardzo trudnych dla nas chwilach. Żadne inne wulgaryzmy w domu nie są tolerowane. Można się też umówić, że np., gdy dziecko wytrzyma miesiąc bez żadnego wulgaryzmu otrzyma jakąś małą nagrodę, np. wyjazd na basen. Natomiast, gdy w domu nie używa się żadnych wulgaryzmów trzeba to wyraźnie dziecku zaznaczyć: my nie przeklinamy, proszę cię nie przeklinaj.

Na koniec kilka zamienników. Pamiętam, gdy byłam mała i jacyś chłopcy zaczęli bić się w kościele podczas rekolekcji, ksiądz wyprowadzony z równowagi podszedł do nich i krzyknął: „do jasnej choinki”. Pamiętam to, do tej pory. Byłam zdziwiona, że można było wyrazić swoje niezadowolenie w sposób bardziej przystępny i akceptowany przez nas wszystkich.

Jeśli nasze dziecko potrzebuje czasami użyć kilku mocniejszych słów, proponuję użycie zamiennika, którym dziecko będzie wyrażało swoje negatywne uczucie. Np. wspomniana jasna choinka, motyla noga, kurczaki pieczone, o rety kotlety, kurka wodna…

Pamiętajmy, że wymagajmy najpierw od siebie a potem od naszych dzieci. Dając dobry przykład stajemy się ich autorytetem.  

Licencja: Creative Commons