Oj, jak wielu spośród nas marzy o tym swoim wymarzonym domku ... Ale ten sen i marzenie trzeba rozpocząć od ... Tak ... tak ... zakupu działki.

Data dodania: 2011-03-30

Wyświetleń: 1255

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Moja przygoda zaczęła się jeszcze w 1997r. Wtedy właśnie podjąłem decyzję o budowie swojego wymarzonego domku. Na początek trzeba było znaleźć grunt na którym mógłby stanąć ten właśnie domek. Rozglądałem się długo i odwiedziłem wiele różnych rejonów wokół Krakowa. Ważne żeby to zrobić w różnych okresach roku - wtedy możemy ocenić, czy w zimie będzie droga odśnieżona czy też przyjdzie nam zostawić samochód 200m od domku i drałować po pas w zaspach, albo utoniemy z błocie wiosennym czy jesiennych deszczach...  bo dojechać się nie da nijak, gdyż droga którą mieli wybudować może powstanie w następnym dziesięcioleciu. Nie należy się obawiać rozmowy z sąsiadami działki. Warto bowiem chociaż wstępnie się zorientować kim są.

Decyzję ostateczną podjąłem po starannej analizie. Tak, to niezmiernie ważne aby zrobić taką właśnie analizę na samym początku. 
Pierwszym krokiem było dogadanie szczegółów transakcji z właścicielem działki oraz ostateczne zweryfikowanie stanu własności. Należy pamiętać aby działka nie była obciążona żadnymi zobowiązaniami i hipotekami, bo po transakcji możesz się niemiło zdziwić. Ponieważ była to większa działka rolna o powierzchni 23 arów, na koszt sprzedającego został dokonany podział geodezyjny. W momencie zakupu działki o powierzchni 8 arów (umowa sprzedaży w formie aktu notarialnego spisana u Notariusza) otrzymałem gotowe mapy. Opłaty notarialne ponosiłem ja.

Za moją lokalizacją przemawiało wiele kwestii, ale z ważniejszych należy wymienić pełne uzbrojenie w media (prąd, gaz, woda, kanalizacja, telefon), korzystny prostokątny kształt działki (ok. 28m x 30 m) i jej ukształtowanie (lekko pochylona co ułatwi jej odwodnienie), cena za metr kwadratowy oraz wyjątkowo dobrą lokalizację.

To oznaczało w moim przypadku m.in.:

- łatwy dojazd każdym rodzajem pojazdu na działkę, co będzie szczególnie ważne na etapie budowy ale i późniejszego użytkowania, bo graniczyła z asfaltową drogą gminną, która z kolei ma połączenia z ważnymi drogami powiatowymi a te krajowymi na kierunku Kraków-Katowice,

- dostępność publicznych środków komunikacji - ok. 100m od niej ma swoją trasę linia autobusowa, 3 linie mikrobusów, w odległości ok. 600m znajduje się stacja PKP, niewielką odległość do kilku różnych sklepów - codzienne drobne zakupy nie będą kłopotliwe,

- niewielką odległość do przedszkola, nowoczesnego kompleksu szkolno-dydaktycznego (szkoły podstawowej i gimnazjum z całym zapleczem sportowym),

- niewielką odległość (do 10 km) do 2 większych centrów gminnych, gdzie załatwia się większość codziennych spraw,

- bardzo duże ułatwienie w dojeździe do pracy w Krakowie.

Lekkie nachylenie działki w kierunku drogi pomaga odprowadzać wodę opadową i nie dopuszcza do jej ciągłego zalewania. Położenie działki przy bocznej ulicy zamiast głównej jak się okazało z czasem ma zbawienny wpływ na minimalną uciążliwość związaną z hałasem, kurzem, koniecznością częstego mycia i konserwacji ogrodzenia. Bezpośredni wjazd na działkę z drogi gminnej uniezależnia mnie od kaprysów sąsiadów, zwłaszcza na etapie budowy kiedy spora liczba samochodów ciężarowych dowozi materiał i nietrudno o "spięcia" sąsiedzkie. Nie wiemy bowiem kiedy nasze relacje z sąsiadami mogą się popsuć i wspólna droga stanie się "polem walki". Tak, to przykre doświadczenie z życia paru moich znajomych. Epitety, złośliwości oraz kilkukrotne uszkodzenia ogrodzenia przez samochody ciężarowe to dla nich już "STANDARD". Rozprawy sądowe i ciągłe donosy bo woda z dachu kapie na działkę sąsiada ... to także nie bajka, ... ale ŻYCIE....

Jakie były moje dalsze kroki? O tym w następnej części.

Tymczasem mam nadzieję że moje uwagi i spostrzeżenia przydadzą się chociaż części z WAS w drodze do wymarzonego DOMKU.

Licencja: Creative Commons