TĘCZOWE SKRZYDEŁKA
Muszka przebrana za motyla,
tęczowe skrzydła już rozchyla,
gdy w wodzie widzi swe odbicie,
tak chce wyglądać całe życie.
Skrzydełka szare chowa szybko,
i cieszy się czarowną chwilką.
Tak odmienioną widzi pszczoła
i śmiejąc się do muszki woła:
– Czy to ta sama skromna muszka,
chce dzisiaj rolę grać kopciuszka?
Na bal kwiatowy tak przebrana
różę chce zwieźć czy tulipana?
Kiedy zobaczą twe skrzydełka,
pewnie cię wezmą za motylka!
Muszka srebrzyście się zaśmiała:
– Ja tylko barwne skrzydła chciałam!
Motylek wielbi same kwiaty,
a ja ich owoc octowaty!
Kwiatów zapachem jest wabiony,
zapyla pyłkiem przenoszonym.
Razem czekamy na słoneczko,
by swe skrzydełka rozgrzać deczko.
On kryte barwnymi łuskami,
a ja szarymi muślinami.
Motyl ma wdzięk i ubarwienie,
jest dumą lata i natchnieniem.
Choć krótko żyje i źle widzi,
to ze mnie każdy sobie szydzi!
Lecz nie chcę cała być motylem,
chcę piękne skrzydła mieć i tyle!
CHMURKI FIGURKI
Po niebie płyną chmurki,
a wiatr je rozdmuchuje,
bawią się z nim w figurki,
Jurek je obserwuje.
To chyba będzie kwadrat.
Równe boki i kąty.
Nagle wiatr go potargał,
powstały dwa trójkąty!
Każdy trójkąt stworzony
mknie, jak żagiel napięty,
aż je wiatr rozpędzony,
nie rozwieje na strzępy!
Sunie, nie wiedząc dokąd,
szklaneczka pełna mleka.
To był chyba prostokąt?
Lecz rozlał się jak rzeka!
I nagle z chmurki piłka,
wturlała się w obłoki!
A to dopiero zmyłka!
Gdzie kąty ma i boki?
Ta najpiękniejsza chmurka
srebrna w trapez skrojona,
to dla mamusi Jurka,
na bal torebka stworzona.
Szkoda, że kształty chmurek,
są jak bańki mydlane,
wiatr je rozwiał, nim Jurek
mógł napatrzyć się na nie.
Urszula Kowalska