15
głosów
- +

zwierzę - przewodnik szamana

Autor:

Aktualizacja: 06.10.2007


Kategoria: Twórczość / Opowiadania


Artykuł
  • 15 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 5130 razy czytane
  • 4 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

...Szaman odwrócił w stronę nieba by wyrazić swoje zdanie na temat tego, co się tutaj przed chwilą stało, ale poczuł pierwsze krople deszczu na twarzy. Szybko zebrał swoje rytualne narzędzia do magicznego worka i nie gasząc ognisk, odszedł w swoją stronę...


Tuż po świcie szaman zaczynał swoje rokroczne o tej porze roku rytuały przywołania deszczu. Liście na drzewach już dawno przestały być zielone. Pora była najwyższa nakarmić Ziemię po tym, jak straciła soki karmiąc roślinność, która w tym roku dała piękne plony. Wkrótce trzeba będzie ją otulić puchem ochronnym przed zimowymi mrozami.

Rozłożył rzeźbione kamienie w krąg. Pochodził z wielopokoleniowego rodu szamanów w tej społeczności. Każde pokolenie coś wniosło w swoje szacowne rzemiosło. Rzeźbione kamienie były dumą rodzinną. Skóry do swoich grzechotek i bębenków też używał ze zwierząt niespotykanych w tych okolicach. Kilka pokoleń wcześniej, kilku braci, wyruszyło po nauki do innych szamanów rozsypanych po wielkim świecie. Ta rodzina wiedziała jak wielki jest świat. Wiedziała, że większy niż poznany. Przynieśli nie tylko wiedzę, której wcześniej nikt tutaj nie znał. Wzbogacili również swoje rytualne narzędzia. Wyróżniali się we wszystkim co robili.

Znał wszystkich w swojej wiosce. Znał wiele pokoleń ludzi, którzy ją zamieszkiwali. Robił dla nich wszystko co potrafił i najlepiej jak potrafił. Kochał tych ludzi, byli całym jego życiem. Oczywiście zaraz po tej niezwykłej kobiecie, która niedawno zawędrowała w tych odległych od centrum świata zakątkach. Mówiła, że się zgubiła, ale on wiedział, że to było przeznaczenie. Urodziła mu wspaniałego syna, który śpi co całonocnym płaczu z powodu wyrzynających się pierwszych ząbków. Już czuć siłę jego szczęk, a to dopiero początek.


Dym z kadzideł zaczął roznosić miłą woń naturze, która potrafiła być przychylna szamanowi. Kiedy było trzeba potrafił nią zawładnąć, tak, jakby potrafił zmieniać pory roku, pogodę i miał wpływ na rośliny. Wszyscy szanowali jego dzieło. Spojrzał w niebo. Czyste i błękitne, mimo dopiero rozpoczynającego się dnia. Pomyślał, że czeka go więcej pracy niż zwykle. Skoncentrował się bardziej, rozpoznał, gdzie kryła się przyczyna niesprzyjającej, choć przyjemnej pogody. Postanowił, że tym razem nie będzie prosił, a kazał. Duchy natury czasem potrzebują otrzeźwienia. I wtedy usłyszał kobiecy głos:

- ty cymbale!

- dlaczego nazywasz mnie cymbałem?

- przywołujesz deszcz, a mój mąż jeszcze nie zebrał ziarna z pól!

- zawsze o tej porze przywołuję deszcz, potem dbam o ziemię, która rodzi wasze ziarno, gdy otulam ją puchem chroniącym przed mrozem, potem karmię rodzącą wasze ziarno ziemię, by dała życie wszystkim roślinom, potem dbam, by ta ziemia, która rodzi wasze ziarno, nie spiekła się w słońcu letniej pory, nie mówiąc, że dbam o dobrą aurę przy każdej potrzebie jaka jest w wiosce i robię to dłużej niż ty żyjesz i twoja matka i jej matka, a twój mąż ma tylko raz w roku zebrać ziarno we właściwym czasie, a to mnie nazywasz cymbałem?

- bo to ty przynosisz alkohol do wioski, przez który on nie ma czasu i sił zebrać ziarno!

- w wiosce jest dość ziarna by starczyło dla każdego potrzebującego, a alkoholu przynoszę tyle, ile chce wioska, nie jestem od pilnowania co z nim robicie, nie mnie nazywaj cymbałem.

Odeszła z płaczem, ale zdania nie zmieniła, choć już tak nie krzyczała, wciąż powtarzała, że to on jest cymbałem.

Szaman odwrócił w stronę nieba by wyrazić swoje zdanie na temat tego, co się tutaj przed chwilą stało, ale poczuł pierwsze krople deszczu na twarzy. Szybko zebrał swoje rytualne narzędzia do magicznego worka i nie gasząc ognisk, odszedł w swoją stronę.

Po drodze naszła go tylko krótka refleksja: "zawsze uważałem, że moim przewodnikiem zwierzęciem jest jaguar, ale dziś myślę, że to baran".

Podobał Ci się artykuł?
15
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij