Siedzieć czy wyjść, spojrzeć przez okno, by zobaczyć te same budynki. Zakładam sandały, wychodzę. Zbiegam po klatce szeleszcząc spodenkami. Chcę wyjść.
Siedzieć czy wyjść, spojrzeć przez okno, by zobaczyć te same budynki. Zakładam sandały, wychodzę. Zbiegam po klatce szeleszcząc spodenkami. Chcę wyjść.
Chyba garb mi urośnie, szepnął pod nosem. Rozejrzał się w koło, choć nikogo przy nim nie było, a następnie przeciągnął mocno. Poskutkowało - przebudził się.