Podczas gdy Polacy zajmują się tak fundamentalnymi sprawami, jak zmiana słowa w nazwie jednej z partii politycznych, nasi zachodni sąsiedzi szykują się do  poważnej reformy swojej strategii finansowej. Dobrze byłoby się temu przyjrzeć, bowiem i nam taka zmiana mogłaby wyjść na dobre.

Data dodania: 2013-10-21

Wyświetleń: 1412

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Niemiecki Bank Związkowy od stycznia tego roku sprowadza niemieckie złoto z depozytów w zagranicznych bankach. Kruszec składany do tej pory w bankach w Londynie, Paryżu i Nowym Jorku ma trafić do skarbca we Frankfurcie najpóźniej do końca 2020 roku. Dlaczego władze Niemiec podjęły taką decyzję? Moim zdaniem działając w ten sposób, chcą zwiększyć bezpieczeństwo swoich rezerw. Być może spowodowane jest to spadkiem zaufania do systemów finansowych w krajach, w których złoto było dotąd składowane. Mogę się oczywiście mylić, ale z jakichś przyczyn Niemcy najwyraźniej uznali, że wolą mieć swoje oszczędności u siebie. Równie dobrze Berlin może też rozważać nagły zwrot w polityce monetarnej i chce mieć finansową „poduszkę powietrzną”, która złagodzi złe efekty w razie niepowodzenia.

 

Czy Polska weźmie przykład?

Raczej nie. Skierowana do Narodowego Banku Polskiego prośba o sprowadzenie do kraju złota złożonego z Banku Anglii została odrzucona. Kwestia sprowadzania kruszcu do kraju jest obecnie dyskutowana w niektórych krajach Europy, takich jak Belgia czy Szwajcaria. Nasi politycy często mówią o konieczności „pójścia śladem Zachodu”, ale nie słyszałem, aby którykolwiek z nich poruszył tą kwestię. Gdyby także w tym przypadku naśladowali Europę z takim samym zapałem, z jakim kopiują inne rozwiązania, to można by im te ostatnie jakoś wybaczyć…

Złota przyszłość?

Moim zdaniem sprowadzenie złota do Polski mogłoby być pierwszym krokiem większej reformy. Polegałaby ona na sprawieniu, że złotówka naprawdę stałaby się złota. Wprowadzenie najpierw parytetu złota, czyli wymienialności pewnej sumy pieniędzy na określoną ilość kruszcu,  wymusiłoby na politykach rozsądniejsze traktowanie finansów publicznych. Późniejsze przejście do złotych pieniędzy byłoby kwestią czasu. Uważam, że to lepiej chroniłoby nas przed manipulacjami ze strony rządu oraz stwarzało większe bezpieczeństwo dla oszczędności. Pieniądz miałby rzeczywistą wartość, a jego cenę kształtowałyby prawdziwe wydarzenia na rynku, a nie tak jak teraz - widzimisię polityków oraz „zaprzyjaźnionych” z nimi banków.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena