0
głosów
- +

Śmietnikowy zawrót głowy - czyli o ustawie śmieciowej słów kilka

Autor:

Aktualizacja: 24.08.2013


Kategoria: Dom i Ogród / Dom


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1850 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Jak to z każdą ustawą bywa, nie zawsze ma ona na celu dokładnie to, czego moglibyśmy się spodziewać. Czasem bywa wręcz tak, że zamiast pomagać nam w rozwiązywaniu problemów sprawia same kłopoty i utrudnienia. 


Tak też jest z ustawą śmieciową, która weszła w życie kilka miesięcy temu i jak do tej pory w dalszym ciągu nie ułatwia nam życia z toną śmieci, jakie produkujemy.

W czym tkwi problem?

Ustawa śmieciowa już od jakiegoś czasu bezustannie zajmuje wszystkich mieszkańców dużych i mniejszych miast w Polsce. Wszystko za sprawą zamieszania, jakie wprowadziło sortowanie poszczególnych śmieci.

Przypomnijmy: zgodnie z ustawą każdy, kto zobowiązał się do ich sortowania, powinien do osobnych worków wrzucać plastik, papier oraz odpady komunalne (czyli tzw. mieszankę).

Teoretycznie sprawa wydaje się prosta, jednak niektóre odpady mogą okazać się dosyć kłopotliwe w zakwalifikowaniu do poszczególnych pojemników.

Kolorowe woreczki na kolorowe buteleczki

Obecnie śmieci segregowane są nie tak, jak do tej pory do pojemników wystawionych przed blokami, ale do worków, które dostarczają nam firmy zbierające odpady. Pojemniki żółte oznaczają możliwość sortowania materiałów różnych lub plastiku, niebieskie worki są przeznaczone na papier, wreszcie brązowe na liście i ściółkę ogrodową.

W niektórych miastach sprawa wygląda nieco inaczej. Do jednego kontenera trafiają odpady mokre - czyli resztki jedzenia i mokry papier. Do drugiego śmieci suche - czyli wszystko to, co jest suche. Bez względu na rodzaj materiału oraz wielkość.

Co ciekawe, zdarzają się śmieci sporne, co do których segregacji wciąż nie ma pewności i jednoznaczności. Problemowy staje się chociażby kartonik po mleku, który jedni segregują z plastikiem, inni z papierem.

Wreszcie nierozwiązana zostaje także sprawa butelek. Niektórzy wrzucają je bezpośrednio do śmietnika, z kolei zaleca się raczej najpierw odkręcenie zakrętki, następnie zgniecenie butelki i dopiero później wyrzucenie do kosza.

Problemem staje się także ciągły brak pojemników na segregację śmieci na niektórych osiedlach np. we Wrocławiu. Mieszkańcy bloków są bezsilni wobec takiej sytuacji. Zbierają śmieci, segregują i czekają na… kontenery. tych jednak dalej nie ma.

Jak informują niektórzy mieszkańcy osiedli we Wrocławiu, ustawa śmieciowa nie zmieniła wiele. Zamiast tradycyjnych kontenerów stanęły po prostu większe, mogące zapakować znacznie więcej odpadów. Co ciekawe sprawa wcale nie dotyczy wrocławskich slumsów, ale również nowych osiedli.

Zupełnym paradoksem są także tzw. śmieci komunalne. Mieszanka, która pod swoją ciekawą nazwą ukrywa praktycznie wszystko, co tylko można spotkać w koszu. Czy zatem segregowanie śmieci nie ogranicza się właściwie do wymieszania wszystkiego w jednym, trudnym do zweryfikowania kontenerze? Jak się okazuje na niektórych osiedlach mieszkaniowych i owszem. Segregację, która się tam odbywa, trudno nazwać zgodną z zasadami ochrony środowiska.

Wreszcie trudne do zweryfikowania i wyrwane z kontekstu są same opłaty za śmieci, jakie zostały nałożone na mieszkańców. W wielu miastach, szczególnie dużych, koszt za śmieci naliczany jest ze względu na wielkość mieszkania (tak dzieje się np. na osiedlach Wrocławia), jakie posiadamy, a nie, jak to do tej pory bywało, od ilości osób, które je zamieszkują. 

Biorąc zatem po uwagę fakt zakupu nieruchomości we Wrocławiu musimy liczyć się z tym, że przy 80 metrowym mieszkaniu (nawet jeśli zamieszkamy tam wyłacznie z żoną) zapłacimy znacznie więcej niż rodzina z trójką dzieci wynajmująca kawalerkę. Oczywiście nie zniechęci to potencjalnych kupców do zakupu nieruchomości na Psim Polu czy na Krzykach, tej którą akurat sobie wybraliśmy. 

Całe to zamieszanie wydaje się to dosyć paradoksalne, no ale cóż… Nie do końca jasnej i czytelnej sytuacji należy się po prostu podporządkować. W innym wypadku zostanie nam wyłącznie płacić kary za niedostosowanie się do nałożonych przez władze miasta warunków.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij