Nie mam pracy, bo nie mam doświadczenia. Nie mam doświadczenia, bo nie mam pracy. Niestety, wielu absolwentów wpada w to błędne koło, w efekcie powiększając odsetek bezrobotnych. Dzisiaj doradzimy, co młody człowiek może zrobić, aby cieszyć się z pracy zgodnej z własnymi kompetencjami.

Data dodania: 2012-10-17

Wyświetleń: 1837

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Ciężką pracą ludzie się bogacą

Studia to znakomity okres, aby zadbać o swoje pierwsze wpisy w CV poprzez podjęcie stażu albo działalność w fundacjach.

Co do staży – student raczej nie ma co liczyć na wynagrodzenie za swoją pracę. Płatne staże wciąż są rzadkością, chyba że komuś się poszczęści i uda mu się znaleźć staż z Urzędu Pracy (taka forma jest jednak obwarowana kilkoma obostrzeniami, a największe z nich ma charakter finansowy – staże są dofinansowane dopóty, dopóki UP ma na nie pieniądze...). Ale nawet bezpłatne zatrudnienie przekłada się na wartość wyższą aniżeli finansową – cenne doświadczenie zawodowe zdobyte w czasie pracy na często samodzielnych i odpowiedzialnych stanowiskach.

mody_przedsibiorcaBrak decyzji o podjęciu stażu młodzi ludzie tłumaczą tym, że nie mają ochoty pracować za darmo. Ci sami ludzie po uzyskaniu dyplomu od razu w swojej pierwszej pracy chcieliby zarabiać minimum 2,5 tysiąca złotych miesięcznie, kompletnie nieświadomi, że wartość tytułu naukowego na rynku pracy w dzisiejszych czasach już się zdewaluowała i bez choćby minimalnego doświadczenia kandydat nie jest konkurencyjny. Można się spokojnie założyć bez ryzyka przegranej, że na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej padnie pytanie: „A co Pan/ i robił/a do tej pory”?

Twoje CV – Twoja wizytówka

Czasem trafiają się sytuacje odwrotne: młody absolwent stwierdza, że nie ma niezbędnej wiedzy i kompetencji, aby rywalizować na rynku pracy. To też błąd! Trzeba być świadomym swojej wartości. Jeśli nie można się pochwalić bogatym doświadczeniem zawodowym, to warto w CV napisać trochę o umiejętnościach interpersonalnych. Każda praca, również studencka, wpływa na rozwój osobisty. Byłeś barmanem? Kasjerem? Więc prawdopodobnie dobrze radzisz sobie w stresujących sytuacjach i potrafisz pracować w zespole. Pracowałeś za granicą? Możesz podkreślić swoje kompetencje językowe. Pracodawcy lubią ludzi, którzy są samodzielni, zorganizowani, znają języki. Ale tutaj wraca punkt pierwszy – te umiejętności powinny być potwierdzone jakimkolwiek doświadczeniem, inaczej stają się tylko pustosłowiem.

Humanistom dziękujemy?

Często w mediach i gazetach słyszy się narzekanie studentów po studiach o profilu humanistycznym, że pracodawcy nie szanują ich wiedzy i umiejętności. To nie do końca prawda. Rynek pracy może wchłonąć równie ograniczoną liczbę programistów i informatyków, tak więc nie można powiedzieć, że kandydaci o ściśle określonym profilu są bardziej dowartościowani.

Problemem humanistów jest ich własny brak elastyczności, a nie brak stanowisk pracy. Socjolog czy psycholog znakomicie spisze się tam, gdzie liczy się psychologia sprzedaży (a więc w działach marketingu każdej firmy). Polonista, kulturoznawca, etnolog to dobry kandydat na copywritera (nie tylko w agencjach reklamowych...), archeolog czy historyk spełnią się we wszelkiego rodzaju fundacjach czy stowarzyszeniach.

Pracodawcy chcą ludzi elastycznych. Nikt oczywiście nie każe humaniście nauczyć się języka PHP, ale kandydat powinien bardziej globalnie pomyśleć o swoich kompetencjach, nie skupiać się tylko na jednej obranej ścieżce kariery.

A może na swoje?

Jeśli absolwent ma pomysł i wiedzę, jak go zrealizować, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby spróbować swoich sił w charakterze młodego przedsiębiorcy. Liczne programy (np. Inkubatory Przedsiębiorczości) wspierają raczkujące biznesy, nie tylko finansowo, ale także jeśli chodzi o wszelkie kwestie formalne, bo faktycznie – młodym ludziom samodzielnie ciężko jest ogarnąć całą biurokrację związaną z prowadzeniem firmy.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena