Czas walentynek kojarzy się przede wszystkim z listami miłosnymi, serduszkami oraz okazywaniem miłości. Warto byłoby się jednak zastanowić nad kilkoma pytaniami. Czym tak naprawdę jest miłość? Dlaczego, pomimo jednej nazwy, przyjmuje ona różne postacie w zależności od relacji dwóch osób?

Data dodania: 2012-05-24

Wyświetleń: 2433

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Czy rzeczywiście miłość niejedno ma imię, a może jednak jest inaczej, tylko, że nie do końca nią rozumiemy?

http://angel-doc.blogspot.com/

Odpowiadając na te pytania powinniśmy zacząć od zrozumienia miłości, jej definicji oraz jej wizerunku kreowanego we współczesnym świecie.

Zadając pytanie czym jest miłość, przeciętny człowiek zachodu opisze ją jako romantyczne uczucie do drugiej osoby, stan zakochania, specyficzną chemię miedzy dwiema osobami. Jej symptomy to permanentny stan uniesienia, „motylki w brzuchu” i obsesyjne myślenie o Tej szczególnej osobie. 

Proste, prawda? Niestety nie do końca, bo po chwili namysłu okazuje się, że to nie wszystko. Miłość to także uczucie, którym darzy się rodziców, rodzeństwo, swoje dzieci, przyjaciół a nawet zwierzęta a tu nie ma „motylków w brzuchu”. Mało tego, w przeciętnym małżeństwie dwoje współmałżonków, także nie jest w stanie permanentnej szczęśliwości.

Więc zadajmy sobie jeszcze raz pytanie: Czym jest miłość i czy to to samo co stan zakochania?

Miłość, tak jak rozumieją ją Europejczycy i Amerykanie, istnieje jedynie w zachodniej rzeczywistości społecznej. Dla wielu mieszkańców naszej planety jest ona po prostu obca. Według konstruktywistów miłość to charakterystyczny „konstrukt” społeczny, ukształtowany w długiej historii kultury euroamerykańskiej, instytucja spełniająca pewne cele społeczne, społeczna iluzja, swoista utopia konsumpcyjna i współczesna postreligia.[1]

Jednym z popularnych wyobrażeń miłości jest promowana przez przemysł rozrywkowy i media miłość romantyczna, która charakteryzuje się nieskończonym stanem zakochania, romantyzmu, fizycznej chemii pomiędzy partnerami oraz ograniczania sobie nawzajem wolności w imię uczucia do drugiej osoby. 

Ludzie, którzy uwierzyli w taką wizję kochania utożsamiają miłość ze stanem zauroczenia i traktują ją jak narkotyk „Z” sprzedawany pod nazwą „Miłość” w filmach, reklamach i książkach. Wciąż dążą do bycia na „haju” a kiedy tego nie dostają, szukają nowego dilera albo stają się sfrustrowani. Dodatkowo czują się usprawiedliwieni do nadmiernej kontroli drugiej osoby i budują swoiste złote klatki dla siebie i innych. Konsekwencją tego stanu jest często rozczarowanie relacjami partnerskimi, co doprowadza do: znudzenia związkiem, przemocy, uciekania w nałogi czy też rozwodów. Osoby takie obdarzają także pozostałych bliskich podobnym, nieco mniej romantycznym uczuciem, w którym powielają ten sam model relacji. Doprowadza to do nadmiernej kontroli dzieci, uzależnienia emocjonalnego od rodziców oraz niezbyt przyjemnych relacjami z przyjaciółmi.

Zupełnie inną perspektywę daje nam miłość dojrzała. Koncepcję tę promują psychologowie, filozofowie i terapeuci. Twierdzą oni, że prawdziwa miłość to uniwersalny stan człowieka.

Za Frommem przez miłość rozumie się:

Dawanie siebie innym, stan gdy więcej radości czerpie się z dawania niż brania.Gdy drugi człowiek, obdarzany uczuciem, budzi głębokie i żywe zainteresowanie; zachowaniem powinna kierować troska o dobro tej osoby.Odpowiedzialność za zaspokajanie potrzeb osoby kochanej, w tym głównie potrzeb psychicznych.Poszanowanie dla odmienności drugiego człowieka, pozwalanie na rozwój jego indywidualności.Staranie, by jak najlepiej poznać osobę kochaną.

Na miłość partnerską składa się jeszcze stan zakochania i czynnik świadomy, a więc decyzja, by być z drugą osobą, poświęcać jej uwagę i troskę.[2]

Podsumowując uniwersalna, dojrzała miłość jest rozumiana jako pełna akceptacja drugiej osoby, obdarowywanie jej sobą oraz dawanie szerokiego pola wolności do realizacji siebie.

Takie rozumienie kochania powoduje eliminację większości problemów w relacjach międzyludzkich. Dwie osoby nie czują rozczarowania, ponieważ nie oczekują niczego od siebie, partnerzy nie próbują zmieniać się nawzajem, ponieważ oboje siebie akceptują, nie czują się osaczeni, bo dają sobie wolność. To wszystko w imię miłości i nadziei, że druga osoba także kocha, niezależnie czy mówimy o partnerze, dziecku czy  przyjacielu.

Z takiej perspektywy miłość staje się uniwersalną wartością, którą można przypisać do wszystkich relacji potocznie rozumianych jako miłość.

Czy łatwo kochać w dzisiejszym świecie? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć, ale pamiętajmy, że miłość to nie stan zauroczenia  tylko głębokie, dojrzałe uczucie, którego trzeba się nauczyć, by być szczęśliwym z drugim człowiekiem. Podczas szkoleń psychospołecznych i sesji coachingowych uczestnicy często konfrontują się z tym problemem, więc może warto się czasem samemu nad tym zastanowić.

„Jeżeli coś kochasz, daj mu wolność. Jeżeli wróci do Ciebie, jest Twoje. Jeżeli nie wróci, oznacza to, że nigdy od początku Twoje nie było.”

Salomon

Błażej Bednarski

 

[1]Tomasz Szlendak: Architektonika romansu. O społecznej naturze miłości erotycznej.. Warszawa: Oficyna Naukowa, 2002, s. 125-172

[2]Fromm E. (1971). O sztuce miłości

Licencja: Creative Commons