Wielu nabywców używanych samochodów stoi przed dylematem, jak kupić auto w dobrym stanie technicznym i nie zostać oszukanym przez sprzedającego.
Poniżej opisałem moją historię oraz kilka praktycznych porad, które mam nadzieję pomogą przy podjęciu kluczowej decyzji.

Data dodania: 2012-05-20

Wyświetleń: 2506

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

   W 2005 r. postanowiłem dokonać zakupu Forda Mondeo z silnikiem diesla. Cena czterolatka była dość przyzwoita, więc zacząłem się rozglądać za autem, które było moim marzeniem. Po niedługim czasie znalazłem coś dla siebie. Przede mną stało zadbane kombi z 115 konnym silnikiem TDDI, przebiegu 90 tyś km, i wyposażeniem, które mnie zadowalało. Właścicielem był pan w średnim wieku. Sprawiał wrażenie uczciwego człowieka, więc wybraliśmy się na jazdę próbną i po sprawdzeniu dokumentów przystąpiliśmy do transakcji. I w ten oto sposób zostałem właścicielem Forda Mondeo MK 3 2.0 TDDI.
   Auto przez pierwszy okres użytkowania sprawowało się dobrze. Drobne usterki eksploatacyjne usuwałem na bieżąco. Zimą zaczęły się pierwsze kłopoty. Mój Ford zaczął ciężko odpalać. Po wizycie u mechanika okazało się, że jest uszkodzona świeca żarowa. I się zaczęło. Świece nie były wymieniane od nowości, nawet nikt tam nie zaglądał. Przy próbie wykręcenia, świeca okręcała się w korpusie silnika i za żadne skarby nie było możliwości wyciągnięcia jej z bloku. Aby nie powodowała zwarcia, mechanik ściągnął listwę zasilającą i tak jeździłem przez jakiś czas. Po powrocie z Chorwacji postanowiłem usunąć problem. Naprawa skończyła się ściągnięciem głowicy i dość dużym wydatkiem.
   Po 160 tyś. kilometrów padła turbina. W sumie miała prawo, ponoć tyle wytrzymują. W momencie, gdy chciałem holować uszkodzone auto, wpadłem w osłupienie. W moim Fordzie nie było przedniej belki! Chcąc wkręcić hak holowniczy zauważyłem, że poza dziurą w zderzaku nie było nic więcej. Z uszkodzoną turbiną, pozostawiając za sobą chmury dymu z oleju silnikowego, doczłapałem się do najbliższego mechanika. Po tym zdarzeniu zacząłem bacznie przyglądać się mojemu autu i oczywiście wyszło jeszcze parę historii.
   Ale nie tragizujmy, nie jest tak źle, pod warunkiem, że przy zakupie przyłożymy się do szczegółowego sprawdzenia samochodu. Jak już upatrzymy sobie tego jedynego, to nie żałujmy tych paru stówek i udajmy się do ASO na badanie techniczne.
  Kluczową rolę przy zakupie stanowi dokumentacja samochodu, czyli historia napraw wykonywanych w trakcie użytkowania. Historię samochodu można również sprawdzić przy użyciu numerów VIN. Nie dajmy się zwieść, że samochody z Niemiec nie są przekręcane. Nasi sąsiedzi doskonale orientują się, jak to zrobić, i nie miejmy złudzeń, że nie będą próbowali nabić nas w butelkę.
   Auto jest całkiem przyzwoite i posiada również zalety, pod warunkiem, że natrafimy na uczciwego sprzedającego. Przede wszystkim MK 3 podróżuje się bardzo wygodnie, obszerne i funkcjonalne wnętrze doskonale zdaje egzamin przy dłuższych eskapadach. Bardzo ekonomiczny i elastyczny silnik dostarcza dość dużo przyjemnych wrażeń podczas jazdy. Spalanie waha się w granicach 6, 2 l/100 km poza miastem, w mieście ok. 8 do 9 l. W MK 3 zainstalowany jest sprzęt audio bardzo dobrej jakości, co pozwala na przyjemne słuchanie muzyki w trakcie jazdy.  Zawieszenie jest dość sztywne, ale jak na auto tej klasy sprawuje się bez zarzutów. MK 3 stabilnie trzyma się drogi, nie myszkuje na zakrętach, tym samym sprawia przyjemność podczas prowadzenia.
   Kupując używanego Forda Mondeo, warto zwrócić uwagę na moc silnika. Ford wyprodukował kilka wersji. Mianowicie TDDI, wersję z 90 konną jednostką (której nie polecam), z 115 konną, oraz TDCI 115 KM, i 135 KM. Niewątpliwą zaletą jest to, że silniki Forda wyposażone są w rozrząd napędzany łańcuchem. Przy tym rozwiązaniu możemy przejechać bez problemu ok. 300 tyś. kilometrów. Zużyty łańcuch rozrządu daje o sobie znać, po prostu go słychać. 
   Przy zakupie warto zwrócić uwagę na wyposażenie. Przy tej samej cenie lub podobnej, warto rozejrzeć się za modelem Ghia. Ford w najuboższej wersji (zaślepka), nie zastosował kilku rozwiązań, które przydają się w codziennym użytkowaniu, np. elektrycznie regulowane lusterka oraz sterowanie radia przy kierownicy, o którym wspominałem wcześniej.

 Życzę udanych zakupów, i trafnego wyboru.

 

Licencja: Creative Commons