Minęły już czasy, kiedy usługi z biur matrymonialnych były czymś wstydliwym. Co więcej coraz bardziej modne się stało korzystanie z portali randkowych i nikogo już to nie dziwi. Taki widać znak naszych czasów, że ludziom łatwiej spotkać się w wirtualnej rzeczywistości niż w realnym świecie. Pytanie tylko dlaczego tak się dzieje?

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-05-19

Wyświetleń: 2185

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Minęły już czasy, kiedy usługi z biur matrymonialnych były czymś wstydliwym. Co więcej coraz bardziej modne się stało korzystanie z portali randkowych i nikogo już nie dziwi to, że coraz trudniej znaleźć kogoś, kto nigdy choć raz ze zwykłej ciekawości nie zajrzał na taką stronę. Taki widać znak naszych czasów, że ludziom łatwiej spotkać się w wirtualnej rzeczywistości niż w realnym świecie. Pytanie tylko dlaczego tak się dzieje?
Psycholodzy odpowiadają jednoznacznie. Oddalamy się od siebie. Nie umiemy się komunikować ze sobą, a powszechna dostępność internetu sprawia, że ludzie idą niejako na łatwiznę, nie wychodząc z domu i nie przekraczając granicy intymności, jaką stanowi osobiste spotkanie, prowadzą życie towarzyskie on line. Mechanizm takiego wyboru jest prosty. Nie od dziś wiemy, że wirtualna przestrzeń stwarza możliwości autokreacji. Ktoś, kto w swoim realnym życiu jest nieśmiały i małomówny, w swojej internetowej tożsamości może wykazywać się elokwencją, a nawet przebojowością. Świadomość bowiem, że jest się po drugiej stronie monitora, kilometry kabli od rozmówcy, sprawia, że czujemy się pewniej i bezpieczniej. Jednak im głębiej wchodzimy w taką autokreację, tym bardziej uciekamy od tego, jacy jesteśmy naprawdę. A co gorsze może zatrzeć nam się granica między prawdą a wirtualną fikcją. I zazwyczaj się zaciera, o czym przypomina nam realny kontakt z drugą osobą, kiedy okazuje się, że przebojowy chłopak nie jest wcale taki przebojowy, a dziewczyna, która wydawała się ucieleśnieniem wampa, w rzeczywistości jest szarą myszką. Wtedy też pojawia się rozczarowanie. Z jednej strony skierowane na zewnątrz, jako zawód drugą osobą. Z drugiej zaś rozczarowanie własną kondycją, które przyczynia się do dalszej ucieczki w wirtualny świat.
Popularność serwisów randkowych na pewno wynika z łatwości, z jaką w sieci można kogoś poznać. Wystarczy kilka kliknięć, kilka maili i już. Jest kilka powodów, dla których ludzie sięgają po taką formę flirtowania. Przede wszystkim z braku czasu. Prowadząc życie na wysokich obrotach trudno znaleźć czas na „normalne” randki. Po drugie korzystanie z serwisów randkowych jest coraz bardziej modne. A co najbardziej niepokojące - modne wśród coraz młodszych osób. Po trzecie zaś popularność tego typu serwisów pokazuje, jak bardzo jesteśmy zakompleksieni i niepogodzeni z własną kondycją. Właśnie to często sprawia, że wolimy ukryci za monitorem komputera czekać na wielką miłość.
Serwisy randkowe zastępują trochę rzeczywistość baśni. Tylko wirtualna rzeczywistość jest nieco bardziej namacalna i dostępna dla każdego. Każdy zatem może stworzyć on line swoją bajkę. Problem zaczyna się, kiedy wyłączamy komputer. Niestety coraz więcej osób ma problem z przejściem z wirtualnej baśni do realnego życia. Wtedy też internetowa tożsamość staje się obroną przed problemami i trudnościami, jakie stawia przed człowiekiem codzienność. A im głębsza jest ucieczka w wirtualny świat, tym większa staje się przepaść między wirtualnością a realnością – alarmują psycholodzy.
Licencja: Creative Commons