Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Czemu pomimo tak ważnego miejsca kobiety w świecie powszechna opinia sprawia, że czujemy się niedowartościowane i mało znaczące?

Data dodania: 2011-05-28

Wyświetleń: 1359

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Myślę, że przyczyny są dwie. Po pierwsze, umyka nam prawda, o której tak pisze Jan Paweł II: "Historia jest pisana prawie wyłącznie jako opowieść o dokonaniach mężczyzn, podczas gdy jej NAJLEPSZA [podkreślenie autorki] część jest bardzo często kształtowana przez wytrwałe i konsekwentne działanie kobiet na rzecz dobra". Prawda ta umyka nam nawet pomimo przykładów takich kobiet jak Matka Teresa, która swe dzieło pomocy zaczynała od jednego pokoju i szkoły na świeżym powietrzu, czy choćby naszych matek i babek, które pomimo ciężkich czasów wojen i komunizmu przyjęły nasze życie, urodziły nas i wychowały. Być może popełniały przy tym błędy, ale to dzięki nim żyjemy, rozwijamy się, możemy sięgać po świętość. Dzięki ich cierpliwemu staniu w kolejkach, wydeptywaniu poczekalni w przychodniach, codziennemu zabieganiu! A każda dusza; każdy człowiek to osobny świat. I każdy wpływa na to, jak kształtuje się rzeczywistość.

Po drugie, od wielu lat wmawia się kobietom, że bycie matką na pełny etat to obciach: ogłupia, ogranicza, degraduje. Karin Struck, niemiecka pisarka, która została wykluczona z niemieckich opiniotwórczych elit za prawdę, jaką napisała o swoim syndromie postaborcyjnym, pisze w swojej książce "Widzę moje dziecko we śnie" o określaniu kobiet wielodzietnych jako "maszyn do rodzenia". Pokazuje tam mechanizmy i treści manipulacji, które prowadzą do niskiej dzietności, a często także aborcji. Tymczasem wiele kobiet pragnie mieć dzieci, często pragnie mieć ich więcej niż dwoje, ale pod naporem presji społecznej rezygnuje z tych planów. Często w imię robienia kariery (tu widać wyraźny aspekt maskulinizacji kobiety, która gubi zdolność do współpracy na rzecz przyjęcia męskiego schematu rywalizacji), bycia na topie, samorealizacji, ale pod dyktando nie własnego serca, ale zewnętrznie narzuconych wartości. 

Błogosławiony Jan Paweł II zwraca się do nas, kobiet (parafrazując): macie do wyboru i odegrania pięć ważnych ról w waszym życiu - matki, żony, córki/siostry, pracującej i konsekrowanej. Wybierajcie i je realizujcie z właściwą sobie delikatnością i empatią, bo bez was ten świat stanie się być może technicznie doskonały, ale przy tym nieludzki.

Licencja: Creative Commons