Moglibyśmy odpowiedzieć po prostu, że biblioteczka nigdy nie będzie przeżytkiem, ale w dobie e-booków i czytania z ekranu pewnie wiele osób czeka na uzasadnienie. Będzie więc odpowiedź razem z uzasadnieniem: pięć konkretnych powodów, żeby nie rezygnować z domowej biblioteczki.

Data dodania: 2021-01-25

Wyświetleń: 107

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Czy domowa bilbioteczka to przeżytek?

W internecie nie wszystko jest dostępne

Jeśli myślisz, że w internecie można znaleźć wszystko, to jesteś w błędzie. Brakuje w nim na przykład wielu niedawno wydanych w Polsce książek biograficznych. Prędzej czy później pojawiają się jakieś spiracone skany, ale te bywają nieczytelne, niekompletne, a o aspekcie etycznym ich wykorzystania kulturalni ludzie w ogóle nie powinni dyskutować, bo tu sprawa jest jasna.

Niestety nie wszystkie polskie wydawnictwa wydają chętnie wersje elektroniczne, co oznacza, że każdy, kto chciałby taką biografię (ale nie tylko, bo podobny problem często dotyczy beletrystyki) przeczytać, musi odwiedzić albo wiecznie niedofinansowaną bibliotekę, która raczej nie przoduje w zakupach, albo księgarnię, co przynajmniej gwarantuje dostęp do swojego własnego egzemplarza.

Na marginesie: bardzo dobrze do czytania wspomnianych wyżej książek biograficznych uzasadnia autor strony http://ksiegarnia-szkolna.com w jednym ze swoich wpisów.

Kartka wciąż ma urok

Pojęcie domowej biblioteczki niepotrzebnie kojarzy się z odrodzeniową biblioteką albo biblioteczką w dworku szlacheckim (nawiasem mówiąc – czy wiesz, że w tych ostatnich liczyła się tylko okładka, bo książek nikt nie wyjmował, a były one jedynie ozdobą?). Tymczasem głównymi beneficjentami domowych zbiorów mogą być dzieci – książeczki dla dzieci są niezastąpione w stymulacji rozwoju umysłowego, ale przede wszystkim stanowią źródło niewyczerpanej zabawy. I żaden tablet nie jest w stanie nawet trochę imitować wrażeń związanych z samym przewracaniem kartek i dotykaniem obrazków w książce.

Dorośli zresztą często też są związani z tymi dodatkowymi wrażeniami związanymi z lekturą. Własna biblioteczka jest w tym przypadku niezastąpiona – nawet niewielka, ale zawsze pod ręką i aż kusi, żeby pogłaskać kojącą fakturę papieru.

Ważne informacje są zawsze pod ręką

Dzięki domowej biblioteczce można być pewnym, że potrzebne informacje są zawsze pod ręką. Żadne internetowe narzędzia do katalogowania, czytania i zaznaczania informacji nie są nawet w połowie tak skuteczne, jak zakładka w książce. Zgoda – książka ma ten jeden minus, że nie ma w niej opcji CTRL+F, ale też nigdy nie zostanie usunięta z zasobów, nie potrzeba internetu, żeby ją otworzyć, w książce nigdy nie skończy się bateria, nie trzeba mieć na nią abonamentu, domowa biblioteczka w przeciwieństwie do internetowych serwisów nie zniknie z dnia na dzień.

Stąd oczywiście ważna lekcja: domowa biblioteczka nie musi być duża, ale warto zadbać o to, żeby trafiały do niej szczególnie wartościowe i najpotrzebniejsze pozycje, które po prostu z różnych powodów zawsze powinny być pod ręką.

Czytanie to podróż, ale ta może toczyć się wstecz

Posiadacze bardziej rozbudowanych domowych biblioteczek zwracają uwagę na jeszcze jeden ważny trop. Otóż dzięki swoim zbiorom mogą oni na swój sposób przenieść się w czasie. Jeden rzut oka na półkę pozwala ocenić, jak bardzo się rozwinęli i jaką przeszli drogę. W czytaniu książek nie trzeba bowiem być ani szybkim, ani wybitnym – chodzi o to, żeby z każdą z nich w jakiś sposób budować swoją osobowość.

To przyjemne wrażenie, usiąść w fotelu obok książek, które posłużyły jako fundament tej osobistej przemiany. Bardzo często w takiej kolekcji znajdują się jeszcze książki z lat młodzieńczych. Być może niektórzy będą chcieli do nich wracać, inni trochę mniej, ale zawsze będą się z nimi wiązały pewne emocje i wspomnienia – z obrazem wyświetlanym na ekranie takie emocje nigdy nie będą powiązane. Jednak do przechowywania emocji papier nadaje się nieporównywalnie lepiej.

Biblioteczka przyjmie wszystko

Ostatni argument jest dla wielu osób przeważający. Bo w różnych elektronicznych bibliotekach można sobie w jakiś sposób „skatalogować” książki, ale tylko w domowej biblioteczce można przechować naprawdę wszystko. Można obok książek geograficznych ustawić mapy kupione w miejscach, które się odwiedziło, można w atlas drzew włożyć zasuszone liście, a w ulubionej powieści zamknąć jakiś list z czasów szkolnych.

Domowa biblioteczka to nie tylko książki. Gdyby tak było, faktycznie dałoby się ją zastąpić. Ale półka z książkami to cała historia, to zapis dojrzewania, emocji, własnej historii. To wszystko wsiąka w papier i w nim zostaje – tego się nigdy nie da podrobić.

Zanim przejdziesz dalej

Zastanów się, czy nie warto zbudować w domu przynajmniej niedużej biblioteczki – nie takiej z tysiącem czy nawet setką książek. Często wystarczy mieć tylko te najważniejsze pozycje, które jakoś szczególnie zapiszą się w twoim życiu. Pomyśl o tym – elektronika, choć może i wygodna ze względu na mobilność, może być ograniczeniem, które można łatwo znieść, zaczynając budować domową biblioteczkę.

Licencja: Creative Commons