Problem migracji nie schodzi z czołówek dzienników telewizyjnych i pewnie jeszcze długo będzie się przewijał przez media.

Data dodania: 2015-09-29

Wyświetleń: 509

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Choć trudno w tej sprawie zachować obiektywizm, bo problem jest złożony, a dziennikarz też człowiek i ma własny światopogląd, który wpływa na przygotowywane materiały, jest coś, o czym warto pamiętać.

Za chlebem też się wędruje

Wielu Polaków, patrząc na debatę na temat kwotowania uchodźców, czyli obowiązkowego ich podziału pomiędzy poszczególne kraje członkowskie UE ma ambiwalentne uczucia – mimo wszystko większość tych ludzi przyjeżdża wszak do europy nie dla bezpieczeństwa, bo tego mogą szukać bliżej Syrii, ale za chlebem. Oburzamy się wtedy, że zabiorą nam pracę. Ale chwila, chwila…

Kiedy Polacy wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii, i to wcale nie mniej masowo (obecnie w Londynie mieszka nawet 800000 Polaków), migracja za chlebem była w porządku. Obecnie w Urzędach Pracy jest zarejestrowanych około 1800000 osób (a nie każdy bezrobotny się rejestruje), więc 5000 uchodźców raczej szczególnie nie będzie w stanie zabrać pracy Polakom. Po trzecie wreszcie – wielu uchodźców wcale nie ma zamiaru zostawać w Polsce na długo.

Materiały wideo, na których reporterzy usiłują pokazać, jak chroniona jest polska południowa granica przed nielegalną migracją, rozpalają wyobraźnię, ale od początku roku SG zatrzymała raptem troje emigrantów, zresztą wcale nie Syryjczyków.

Też szukamy wymówek

Wyjeżdżający za granicę Polacy nie są aniołami. Także Polonia czasem sprawia poważne problemy na przykład brytyjskiej lub niemieckiej policji. Oczywiście – to jednostki, a nie norma, ale w odniesieniu do imigrantów jesteśmy skłonni problem postrzegać inaczej: wszyscy to terroryści i – w zależności od potrzeb tego, kto stara się dowieść swojej racji – nieroby albo zabierający pracę. Takie patrzenie na uchodźców nam pasuje, ale kiedy na zachodzie postrzegano Polaków jako pijaków i złodziei, to stereotypy uznawaliśmy z góry za fałszywe, choć, Bogiem a prawdą, nie do końca się mijają z rzeczywistością.

Tak samo staraliśmy się usprawiedliwić wyjazdy: sytuacja jest niestabilna, prawo kiepskie, więc musieliśmy wyjechać. Tak samo staraliśmy się zawsze wybielać to, co złego napisano o Polonii w zachodniej prasie, jak dziś Syryjczycy muszą usprawiedliwiać poszukiwanie chleba w silniej rozwiniętych krajach i tak samo, jak oni bronią się przed nie zawsze słusznymi oskarżeniami wynikającymi tylko z faktu odmienności religijnej.

Podsumowanie

Oczywiście – nie napisałem tutaj niczego nowego, bo to wszystko na pewno już wiecie. Jednak jakoś umknęło to dziennikarzom, którzy nie połączyli tych faktów i nie przedstawili ich w jednym reportażu. O Polakach wyjeżdżających na zachód niepochlebnie pisały tamtejsze gazety, a dziś? Dziś w wielu krajach jesteśmy wysoko cenionymi specjalistami, zachowaliśmy odrębność kulturową, ale nie zamknęliśmy się w gettach i nie odseparowaliśmy od sąsiadów, mamy własne sklepy, ale nie tylko dla Polaków. Przydałoby się więc jeszcze, żebyśmy otworzyli się na innych.

Licencja: Creative Commons