Coraz trudniej o nowych klientów, ceny przestały wzrastać, a nawet w niektórych rejonach nastąpiła niewielka korekta, czyli spadek cen. Oczywiście ciągle jeszcze buduje się rozpoczęte domy i osiedla, ale raczej nie widać już przygotowań do budowy nowych.

Data dodania: 2008-05-28

Wyświetleń: 3282

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Przyjazd dużej ilości przybyszów z nowych krajów członkowskich U.E., oraz szybki wzrost gospodarczy Szkocji w ostatnich latach, spowodował niesamowity boom w szkockim budownictwie.


Z jednej strony zasiedlenie mieszkań dotychczas pustych, przez ponad 100 000 przybyszów z E.U., z drugiej wzrost zamożności kraju przyciągnął Szkotów powracających z Anglii, Irlandii i innych krajów Europy, a nawet z USA, w tym przypadku, często emerytów, którzy na starość postanowili wrócić do rodzinnego kraju.
Napływ nowych pracowników budowlanych, pozwolił z kolei, na pełniejsze wykorzystanie funduszy Unijnych przez Councile (gminy) umożliwiając remonty dotychczasowych komunalnych zasobów mieszkaniowych, jak również budowę nowych szkół, a buduje się ich w Szkocji bardzo wiele, ponieważ stare, często wiekowe budynki, nie spełniały już wymogów nowoczesnego nauczania, z kolei te, które stawiano tanim kosztem w latach 50, bardzo przypominające polskie supermarkety z lat 60 –tych, ( takie parterowe murowane baraki z płaskimi dachami)po prostu, zużyły się i ich remonty stały się nieopłacalne, zwłaszcza, że były wyjątkowo nieekonomiczne ze względu na słabą izolację termiczną, a co za tym idzie wysokie koszty ogrzewania.
Ponieważ wiele szkockich hrabstw, w tym Lanarkshire, objętych jest restrukturyzacją po kryzysie z przed 20 lat, kiedy to zamknięto większość ciężkiego przemysłu, który był tu głównym pracodawcą, hrabstwa te oferują duże ulgi podatkowe inwestorom. W Lanarkshire nie ma już prawie śladu, po istniejących tu jeszcze kilkanaście lat temu hutach, kopalniach, odlewniach itp. Na ich miejscu powstały za to zupełnie nowe zakłady przetwórcze, ogromne centra produkcyjne i dystrybucyjne, a napływ nowych pracowników przyciągnął nowych inwestorów.
Jako ciekawostkę dodam, że to właśnie Lanarkshire ma być wzorem dla restrukturyzacji Nowej Huty. http://www.polska-szkocja.com/dload.php?action=file&id=9
Glasgow w ciągu ostatnich 20 lat zmieniło się z miasta przemysłowego w prężny ośrodek finansowy i Uniwersytecki. Praktycznie całe centrum miasta otaczają budynki dwu Uniwersytetów i kilkunastu ogromnych Koledży, oraz akademików, z których wiele dopiero zostało otwartych, a ciągle budowane są nowe. W City – finansowych centrum miasta też rosną nowoczesne biurowce.
To wszystko spowodowało z kolei wzrost cen nieruchomości i gruntów pod zabudowę. Ceny gruntów, wynajmu i sprzedaży mieszkań rosły w astronomicznym tempie, co w połączeniu z napływem tańszej siły roboczej, dawało inwestorom szansę na ogromne zyski.
Tylko w jednym roku 2006 średnio ceny mieszkań i domów w Edynburgu wzrosły o 20 procent. Szkocka średnia wynosiła pomiędzy 7 a 10 % rocznie. Nic dziwnego, że inwestorzy rzucili się na tak łakomy kąsek. Jak grzyby po deszczu, (choć w Szkocji to fatalne porównanie, bo jedynie deszcze właśnie przyhamowywały szybkość budów) rosły nowe osiedla domków jednorodzinnych, zarówno tych niewielkich, przeznaczonych dla młodych rodzin, jak i tych dużych, wyposażonych w dwa garaże, spory ogród i kilka przestronnych sypialni, plus ogromny livingroom i dwie łazienki. Budowano też luksusowe apartamentowce.
Wiadomo było jednak, że tak wielki wzrost cen nie może trwać wiecznie. Większość domów w Szkocji buduje się wraz z wykończeniem, a kupuje na kredyt. Nawet niewielki wzrost ceny domu powoduje znaczny wzrost ceny kredytu, który rozłożony jest na 20 – 30 lat. No i boom się skończył. Przynajmniej w budownictwie mieszkaniowym.
Coraz trudniej o nowych klientów, ceny przestały wzrastać, a nawet w niektórych rejonach nastąpiła niewielka korekta, czyli spadek cen. Oczywiście ciągle jeszcze buduje się rozpoczęte domy i osiedla, ale raczej nie widać już przygotowań do budowy nowych.
Ciągle jeszcze pozostają inwestycje Gminne, oraz budownictwo przemysłowe, bo napływ inwestorów nie słabnie, niemniej, kiedy wykończeniowcy zakończą budowę osiedli mieszkaniowych, z pewnością o pracę w budownictwie będzie trudniej.
Ten proces już się zresztą rozpoczął, agencje pracy silnie związane z budownictwem, coraz bardziej narzekają na ciszę panującą w tym roku, mimo rozpoczęcia sezonu budowlanego.
Wielu z naszych rodaków, zwłaszcza tych, którzy przyjechali na tak zwany „zarobek” powróci do kraju, tym bardziej, że wartość funta do złotówki cały czas spada. Jeszcze kilka lat temu za funta można było dostać prawie 7 złotych, dziś niewiele ponad 4.
Dla tych, którzy postanowili zostać, pozostaje przekwalifikowanie się, (co szkocki rząd bardzo ułatwia) lub nauka języka i ciągłe zwiększanie kwalifikacji. Tym zaś, którzy postanowili dopiero wyjechać, lub zastanawiają się nad tym polecam skorzystanie z informacji zawartych w artykułach, do których linki zamieszczam poniżej i życzę powodzenia.
http://www.polska-szkocja.com/html/gotowe/zanimwyj.html
http://www.polska-szkocja.com/html/gotowe/pracabud.html
Licencja: Creative Commons