0
głosów
- +

Słońce, plaża i przygoda – w cenie

Autor:

Aktualizacja: 16.06.2011


Kategoria: Turystyka i Wypoczynek / Ciekawe miejsca


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1700 razy czytane
  • 3 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Upragnione Słońce coraz chętniej spogląda na nas zza chmury. Tam, gdzie padną jego promienie, w ludziach zachodzi zmiana: wszyscy są pogodni, uśmiechnięci oraz pełni entuzjazmu. Są takie miejsca, gdzie promienie słoneczne uszczęśliwiają ludzi przez cały rok. Gdzie? Zapraszamy na podróż śladami szczęścia.


Mimo, że jest przez nas ukochane - polskie słońce bywa kapryśne. Dlatego Polacy co roku odkrywają kraje, gdzie wszyscy promienieją, a nieznana przygoda przyprawia o przyjemny dreszczyk. Jest to często o wiele tańsze i przyjemniejsze, niż wakacje w granicach Polski. Poniżej prezentujemy najpopularniejsze kierunki w nadchodzącym sezonie.

Kraina bogów


Po niecałych 3 godzinach i pokonaniu 1,400 kilometrów w powietrzu docieramy do Grecji. Historia otacza nas tu szerzej, niż w jakimkolwiek muzeum, a urozmaicają ją wszechobecne Słońce, wino, oliwki i morze… Nie wspominając o ponad dwóch tysiącach wysp i wysepek, które kryją tajemnice tysiącleci. Bez przewodnika łatwo się zgubić (wyróżniamy tu aż 9 regionów turystycznych), dlatego oprowadzi nas opalony i wysportowany grecki atleta – Afrodyzjusz, znawca kultury i zwyczajów tego słonecznego kraju.  Może najpierw udamy się nad…

Morze

Doskonale rozwinięta linia brzegowa, obfita w klimatyczne zatoczki i półwyspy sprawia, iż atmosfera  greckich kąpieli w morzu jest jedyna w swoim rodzaju – urzeka spokojem, lazurowym błękitem wód oraz bielą skalistych wysepek i piaszczystych plaż. Dlatego odwracając się w stronę horyzontu poczujemy się jak bohater mitów i legend – tutaj wszystko pozostało tak, jak w czasach Zeusa i Afrodyty. Nawet im ciężko byłoby zwiedzić każdą z greckich wysp, dlatego zajrzyjmy choćby na dwie – jak mówi Afrodyzjusz, tyle wystarczy, aby pokochać Grecję.

Kreta

Jako najbardziej wysunięty na południe skrawek Europy Kreta dba o reprezentatywność naszego kontynentu – co roku przyciąga setki tysięcy turystów, którzy zażywają aktywnego wypoczynku podczas uprawiania sportów wodnych – wizytówki wyspy. To również największa z greckich wysp, która oprócz sławnych błękitnych wód oferuje raj dla miłośników… wspinaczki – odnajdziemy na niej cztery łańcuchy górskie. Skąd? Afrodyzjusz twierdzi, że Kreta jest częścią zatopionego łańcucha górskiego… Trzeba przyznać, że musiały to być iście olimpijskie szczyty.  

Rodos

To wyspa niesamowitych połączeń. Łączą się tu trzy kontynenty (Europa, Azja i Afryka), różne rodzaje plaż (od piaszczystych, przez żwirowe, do skalistych) oraz odmienne strefy klimatyczne (osłonięty od wiatru wschód wyspy sprzyja nurkowaniu, zaś wietrzny zachód to raj dla surferów). Ponadto wybrzeże wyspy to miejsce gdzie spotkamy wielu turystów i rozbudowaną bazę turystyczną, zaś udając się w głąb Rodos będziemy mogli poczuć się spokojniej, niemal jak 100% Grek – małe miasteczka z tawernami pełnymi rodowitych mieszkańców wyspy już o to zadbają.

Plac zabaw Achillesa


Jak twierdzi nasz grecki przewodnik Afrodyzjusz, w czasach antycznych świątynie bogów tętniły życiem, kolorami i modlitwami wyznawców. Do dziś udając się do Partenonu czy Świątyni Posejdona możemy poczuć echo dawnych czasów, które opisać można jednym słowem – magia. Jak twierdzi przedstawiciel serwisu turystycznego: „Świątynie te należą do najczęściej fotografowanych zabytków w Grecji. Zwiedzić je można na jednodniowej wycieczce fakultatywnej, którą zorganizuje każdy rezydent. Ponadto na turystów czekają Korynt, Kreta, Rodos, Meteory, Delfy, Mykeny, Olimp, Samariá i inne miejsca pełne historii.” Z podpowiedzi Afrodyzjusza wiemy, że dla miłośników zwiedzania przygotowano wycieczki po najbogatszych punktach greckiej historii – w kilkanaście dni poznamy Grecję niemal tak dobrze, jak zna ją on. Po tym warto udać się dalej – stąd tylko rzut dyskiem do Turcji – miejsca, gdzie w tym roku Słońce zagląda wyjątkowo chętnie.

Pośrodku trzech kontynentów

Ile osób z nas opuściło granice Europy? Od Azji dzieli nas nieco ponad 1,800 kilometrów, które pokonamy w krócej niż 3 godziny, trafiając w objęcia zupełnie innej kultury. O nasz komfort zadba Amir, który szybko i sprawnie ukaże nam czar jednej z krain „Baśni Tysiąca i Jednej Nocy” - Turcji.

Morza

Czarne, Egejskie, Marmara i Śródziemne to morza, nad które w mgnieniu oka z Turcji zabierze nas nawet latający dywan. Jak twierdzi Amir, wchodząc do morza Śródziemnego będziemy otoczeni przez trzy kontynenty – Azję, Europę oraz Afrykę – co jest sytuacją unikatową na Ziemi. Dość o kontynentach. Amir szepcze dwa słowa:

Antalya…

To zatoka i miasto o tej samej nazwie, które leży w granicach starożytnej krainy Pamfili – obfitującej w bujną przyrodę i zabytki – wspomnijmy choćby minaret Yivli czy Bramę Hadriana, wybudowaną 19 wieków temu na cześć rzymskiego cesarza. Ponadto rejon ten oszałamia bogactwem infrastruktury oraz życia nocnego. Za dowód wystarczą zapewnienia naszego przewodnika, który twierdzi, że w sezonie turystycznym liczba ludzi w Antalyi wzrasta z miliona do… 2 milionów! „Bez obaw – nie stanowi to jednak problemu dla rejonu, gdyż liczba ośrodków i hoteli bez problemu ugości wszystkich. Większość z nich oferuje All Inclusive – wygodną formę spędzania wakacji, która zapewnia nam wszystko, czego możemy chcieć od wakacji – szybki i sprawny transport, zakwaterowanie w luksusowym hotelu (basen czy widok na morze w cenie) oraz lokalne potrawy i napoje (bez ograniczeń).” – mówi specjalista jednego z serwisów turystycznych.

Bodrum…

Bardziej na zachód, bliżej Grecji i nieopodal jednego z siedmiu antycznych cudów świata – Mauzoleum w Halikarnasie (teraz już niestety tylko pozostałości tego cudu…) znajduje się mniejsze miasto – Bodrum. Można w nim zwiedzić monumentalny zamek św. Piotra wybudowany w XV wieku oraz wyruszyć w podróż na jedną z tysięcy wysepek i zatoczek na wybrzeżu – takie wspomnienia zostaną z nami na długo. Jeśli chcemy skryć się na chwilę w cieniu możemy wejść do okalającego pobliskie wzgórze lasu, na którego szczycie czeka nas panorama, która zapiera dech w piersiach nawet naszemu przewodnikowi z „Baśni Tysiąca i Jednej Nocy”.

Cuda do zobaczenia

O wiele bardziej imponująca niż Mauzoleum w Halikarnasie jest turecka Kapadocja. To kraina historyczna, która swym wyglądem przypomina inną planetę. Wszystko przez tufowe formy skalne, w których mieszkańcy wykuli domy oraz inne budynki gospodarcze. Zamiast dużo pisać – spójrzmy na zdjęcia poniżej.

 

Ciężko uwierzyć, że takie coś istnieje, prawda? Amir całe życie nie może się nadziwić…

Po Kapadocji musimy wspomnieć o najbardziej znanym tureckim cudzie – Pamukkale. Jest to miasto, na którego zboczach dzięki skomplikowanym procesom chemicznym utworzyły się niesamowite formy skalne. Jak wyżej – nie rozpisujmy się, tylko spójrzmy na zdjęcie.

Jak zgodnie twierdzą wszyscy, którzy stąpali po skałach Pamukkale, zdjęcia nie oddają w pełni nawet namiastki doznań, jakie odczuwa tam zwiedzający. Dla Turków to miejsce święte – stąpamy tu bez butów

 

Jeśli to dla nas zbyt „kosmiczny” klimat, warto odwiedzić Istambuł – tygiel kulturowy, który zamieszkuje ponad 11 milionów ludzi. Blisko 1 800 km² powierzchni miasta obejmuje po kawałku Azji i Europy, a liczba zabytków i miejsc wartych zobaczenia liczona jest w tysiącach. Dlatego warto skorzystać z jednodniowego zwiedzania miasta, które organizują wspomniani rezydenci. Doświadczeni przewodnicy wiedzą gdzie i kiedy się udać, aby ogrom miasta zafascynował nas na całe życie.

Odpocznijmy

Po tym wszystkim nawet nasz lojalny przewodnik pragnie odpoczynku. Na szczęście teraz to my możemy mu zademonstrować, jak to się robi najlepiej. Połóżmy się na leżaku nieopodal hotelowego basenu, sączmy drinka i skosztujmy lokalnego deseru. Możemy nawet się powachlować. W końcu wszystko mamy All Inclusive. 

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij