To miał być kolejny pies w moim życiu ale jak się okazało, Alex był kimś więcej niż tylko kolejnym psem, ale po kolei...

Data dodania: 2022-01-04

Wyświetleń: 397

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 1

Głosy ujemne: 0

FELIETON

1 Ocena

Licencja: Creative Commons

Czarny terier rosyjski czyli pies, który zmienił moje życie.

Psy w moim życiu były obecne od zawsze. Już gdy byłam małym dzieciakiem rodzice mi naszego pierwszego psa, labradora którego nazwaliśmy, jakże oryginalnie, Czesio. Czesio był... po prostu psem. Miał być przyjacielem, powiernikiem, wiernym towarzyszem, ale był po prostu psem. Nie zrozumcie mnie źle, Czesio był wspaniałym zwierzakiem, biegał, aportował, łapał frisbee, ale był typowym psem. Gdy zobaczył wiewiórkę dostawał szału i umiał po prostu zniknąć próbując złapać rudego psotnika który w szybkim tempie skakał z drzewa na drzewo aby wkrótce zniknąć w gąszczu pobliskiego lasu. Czesio zjawiał się po paru godzinach gdy solidnie zgłodniał, ale dwa razy zdarzyło się, że nie było go dwa - trzy dni.

Gdy miałam czternaście lat Czesio niestety odszedł od nas a rodzice aby mnie uspokoić obdarowali mnie kolejnym przyjacielem, jamnikiem krótkowłosym. Nie wiem czym kierowali się rodzice kupując psa - niespodziankę. Chyba tym, że Strzała był przekomiczny, przepocieszny i przenieporadny (o ile istnieje takie słowo). Strzała był domową maskotką, szczekającym odpowiednikiem króliczka czy innego chomika. Nie udało mi się nawiązać z nim głębszej więzi emocjonalnej mimo, że próbowałam wszelkich możliwych sposobów i trików. Strzała po prostu był. Był jak kot, mieszkał z nami, ale kompletnie nas lekceważył. Odszedł w wieku 15 lat.

Byłam już dorosła i musiałam sama zdecydować jaki następny pies pojawi się w moim  zyciu. Po przeczytaniu całego internetu znalazłam rzadką rasę, czarnego teriera rosyjskiego. Opinie właścicieli były bardzo entuzjastyczne ale wiadomo, każda sroka swój ogonek chwali, czy jakoś tak. Zaczęłam od obdzwoniena wszystkich hodowli bo dopiero w rozmowie można sprawdzić czy dany hodowca ma pojęcie o rasie, czy po prostu tylko rozmnaża psy bez większej refleksji. Po kilku tygodniach miałam wyselekcjonowane dwie hodowle. Ostatecznie wybrałam jedną z hodowli z Polski południowo - wschodniej bo z Panią Małgosią można było rozmawiać godzinami i sypała ciekawostkami o rasie jak z rękawa. Po wpłacie (niemałej) zaliczki i miesiącu oczekiwania w moim domu pojawiła się Lana. Pierwszy raz nawiązałam taką więź ze zwierzęciem. Lana starała się być zawsze ze mną. Zawsze czujna, zawsze obserwująca mnie i analizująca okolicę. Nie interesuje jej nic poza mną. To nareszcie nie jest szczekający odpowiednik pluszaka, to jest mój przyjaciel i obrońca w jednym. A do tego doskonale zrównoważony. Nic nie jest w stanie wyprowadzić Lany z równowagi, ale jednocześnie czuję się w jej towarzystwie absolutnie bezpieczna. Tego szukałam i to znalazłam. Wiem, że gdy kiedyś nadejdzie ta smutna chwila, moim kolejnym psem, bez najmniejszej wątpliwości, będzie także czarny terier rosyjski.

Licencja: Creative Commons
1 Ocena