Mieszkania budowane w systemie Towarzystw Budownictwa Społecznego cieszą się w ostatnich latach dużą, stale rosnącą popularnością. Gwałtownie rosnące ceny mieszkań rynkowych, oraz trudności z uzyskaniem kredytu hipotecznego to powody, dla których dla wielu osób alternatywą jest więc najem mieszkań w zasobach TBS.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-06-09

Wyświetleń: 1670

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Mieszkania budowane w systemie TBS cieszą się w ostatnich latach dużą, stale rosnącą popularnością. Gwałtownie rosnące ceny mieszkań rynkowych, oraz trudności z uzyskaniem kredytu hipotecznego to powody, dla których dla wielu osób alternatywą jest więc najem mieszkań w zasobach TBS. Mieszkania budowane przez TBS mają pomóc młodym, średnio zamożnym rodzinom na szybkie zdobycie wymarzonych czterech kątów. Do lokalu można się bowiem wprowadzić po wpłaceniu 30 proc. ceny, choć minusem jest wyższy niż gdzie indziej czynsz.
W założeniu TBS-y mają budować mieszkania dla niezamożnych rodzin, korzystając w tym celu z dotowanego przez budżet państwa kredytu z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego. Lokatorzy płacą czynsz, który z reguły jest wyższy niż w czynszówkach komunalnych (bo z tego czynszu spłacany jest kredyt), ale niższy od rynkowego.
Żeby dostać do niego klucze, trzeba spełnić kilka warunków. Część z nich jest zapisana w ustawie o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego. Inne warunki są w statutach poszczególnych TBS-ów albo w ich umowach założycielskich.
Warunki ustawowe:
- Nie można zbyt dużo zarabiać. Dochód gospodarstwa domowego nie może przekraczać 130 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w województwie, a jeśli ktoś mieszka sam - o więcej niż 20 proc.. W przypadku gospodarstw dwuosobowych dopuszczalna jest nawet 80-proc. nadwyżka. Zaś rodziny liczniejsze dostają kolejne 40 proc. na każdą osobę (np. dziecko).
- Nie można mieć innego mieszkania (ani lokatorskiego, ani własnościowego) w tej samej miejscowości, w której będzie budował TBS.
- Trzeba wpłacić do TBS-u pieniądze. W grę wchodzi kaucja w wysokości 10 proc. wartości mieszkania, ale nie więcej niż 12-krotność miesięcznego czynszu (płacisz przy odbiorze kluczy). Przy wyprowadzce, TBS zwróci kaucję zwaloryzowaną o wskaźnik inflacji.
Ponadto oprócz kaucji większość TBS-ów żąda tzw. partycypacji. Wpłaty sięgają nawet 30 proc. wartości mieszkania, np. w Warszawie jest to przeważnie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli się wyprowadzisz, odzyskasz te pieniądze. Partycypantami mogą też zostać pracodawcy, którzy chcą uzyskać mieszkania dla swoich pracowników, oraz gminy.
W statucie TBS może określić inne warunki, np. dotyczące dochodów najemców. Niektóre TBS-y wymagają tzw. minimalnego progu zarobków. Chodzi o to, żeby najemca był w stanie płacić czynsz i jeszcze miał za co żyć. Opłaty za mieszkanie nie mogą przekroczyć 25-30 proc. domowego budżetu.
Trzeba się też liczyć z tym, że jeśli chętnych na mieszkania jest bardzo wielu, TBS przyzna je w pierwszej kolejności tym, którzy np. zwolnią mieszkania komunalne, mieszkają w budynku przeznaczonym do wyburzenia albo grozi im eksmisja z prywatnej kamienicy. Czasem preferowane są też osoby o "kwalifikacjach niezbędnych dla gminy", np. lekarze czy nauczyciele języków obcych.
Licencja: Creative Commons