Każda forma wypoczynku musi mieć swoje pięć minut. Poza grupą zatwardziałych miłośników gór czy jezior, reszta społeczeństwa co rusz daje się porwać chwilowym modom na mniej lub bardziej wyszukane atrakcje turystyczne.

Data dodania: 2009-05-14

Wyświetleń: 1167

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Ze świecą już przyjdzie szukać niegdyś opustoszałych, bałtyckich plaż, zagubionych pomiędzy wydmami czy tatrzańskich szlaków, na których można spotkać prawdziwych turystów. Nawet Bieszczady - raj dla niepokornych duchów szukających bieszczadzkich aniołów - stały się masowo oblegane przez damy na szpilkach, rodziny z dziećmi, psami i kanarkami oraz podchmielonych amatorów piwnych urlopów.
Jak wiadomo Polak potrafi, a granice kraju w pewnym momencie przestają wystarczać.
W poszukiwaniu wrażeń urlopowych wybieramy się więc do Chorwacji, Bułgarii czy innego Egiptu. Zaciągamy kredyty, bierzemy udział w konkursach – byle tylko dotrzeć do wymarzonego celu. Nie pogardzimy także bliższymi sąsiadami sumiennie dbając o dobre stosunki i napełniając ich kieszenie niedawno wprowadzoną walutą.
Co czynić, gdy słowackie Tatry przestają cieszyć, a odciski zafundowane przez obuwie z najnowszej kolekcji dokuczają? Klasyczny turysta może przebierać w ofercie basenów termalnych wszelkiego rodzaju by z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku pozbyć się zmęczenia i stresów związanych ze znalezieniem miejsca na parkingu. Potem pozostaje już tylko odsłonić swoje wdzięki odziane w najmodniejszy kostium kąpielowy, wypić drinka w barze przy basenie lub wypocić wszelkie smutki w pobliskiej saunie. Spragnieni wrażeń mogą skorzystać z westernowego miasteczka, poczuć się jak na karaibskiej wyspie lub podwyższyć sobie poziom adrenaliny w jednej z wielu dostępnych zjeżdżalni. Wszak każda okazja jest dobra by w poniedziałkowy poranek pochwalić się w pracy szybkością zjazdu czy ilością odwagi do niego potrzebnej. Nikt już wtedy nie pamięta o czasie spędzonym w kolejce do kasy, ścisku w szatni czy zniszczonym kostiumie kąpielowym.
Właściciele Aquaparków prześcigają się w ilości i ekstrawagancji oferowanych atrakcji. Byle było głośniej, bardziej kolorowo, bardziej medialnie. Trzeba pogodzić się z tym, że ciepłe źródła, z miejsca spokojnego wypoczynku, zamieniły się w kompleksy w stylistyce hipermarketów oferujące wszystko w jednym. Pozostaje nadzieja na to, że już za rogiem czai się kolejny turystyczny cel, w którym będzie wypadało się pokazać w jeszcze nowszym kostiumie i z jeszcze większą pulą gotówki do wydania.

Licencja: Creative Commons