Relacja z pracy kieleckich służb socjalnych

Data dodania: 2009-04-22

Wyświetleń: 1499

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

Na przełomie września i października 2008 roku w Polsce pojawiają się pierwsze informacje na temat kryzysu gospodarczego. Gazety, portale internetowe, dzienniki telewizyjne – wszystko zdominowane przez informacje o wzroście bezrobocia jakie nastąpi, o kryzysie na rynkach finansowych w USA oraz pierwszych grupowych zwolnieniach w polskich firmach.
Prognozy są fatalne – od 40 tys. do blisko 70 tys. osób będzie zwolnionych. Powód?
Zbyt mocny złoty w stosunku do euro.


W listopadzie Andrzej Lato – dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Kielcach ostrzega przed grupowymi zwolnieniami w branży motoryzacyjnej i odzieżowej, które ze względu na eksport najbardziej mogą odczuć kryzys. Pociesza jednocześnie, że w porównaniu z rokiem 2007, kiedy do października w 13 firmach prace straciło około 720 osób, w 2008 w 12 zakładach zwolniono około 598. Nie wiadomo jednak, czy dane o wszystkich zwolnionych zostały już w Urzędzie Pracy zarejestrowane i ile z tych osób ten fakt w ogóle zgłosiło.
Z miesiąca na miesiąc zwolnienia grupowe ogłaszają kolejne firmy: 250 osób zwolnionych w Starfamie, 138 osób w Spółdzielni Pracy „Modeks” w Ostrowcu, 400 osób w firmie odzieżowej Vestio ze Staszowa. Do zwolnienia szykuje się też Cementowania Ożarów, gdzie pracę straci co dziesiąty zatrudniony.
Instytucją, do której - poza Urzędem Pracy - zgłaszać się będą bezrobotni, jest także Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Kielcach z siedzibą przy ul. Studziennej 2. Tylko czy jest po co? Sama Bożentyna Pałka – Koruba, wojewoda świętokrzyski w wywiadzie z lutego 2009 roku wyznaje, że nie ma zamiaru zmieniać taktyki służb socjalnych odnośnie kryzysu. Nie jest powoływany specjalny sztab kryzysowy. Jedyne działania jakie zostają podjęte to szkolenia pracowników tych służb, które mają przygotowywać pracowników do rozmów z trudnym klientem. Klientem rozgoryczonym po utracie pracy i pozbawionym środków do życia.
Bożentyna Pałka – Koruba w wywiadzie mówi, że „kryzys mamy tylko w głowie”, natomiast zwolnienia mają miejsce, ponieważ „wiele firm wykorzystuje obecną sytuację do przeprowadzenia restrukturyzacji, którą i tak planowały” (artykuł Panika kryzysowa to najgorszy doradca umieszczony na portalu Gazeta.pl).
Czy jest tak faktycznie?
- Zawiodłam się na kieleckim Ośrodku Pomocy Rodzinie – mówi Ewelina Kowalska - Jako matka samotnie wychowująca dziecko, nie dostałam od MOPRu nawet złotówki. Jedyna pomoc jaką mi zaproponowali to finansowanie posiłków mojego dziecka w przedszkolu, ale i to jedynie po dostarczeniu zaświadczenia od lekarza, że moja córka wymaga specjalnego żywienia. Nie dostałam nawet złotówki, bo jeżdżę samochodem, a przecież muszę jakoś córkę do przedszkola codziennie dowozić. Nie liczy się dla nich nic poza dokumentami, zaświadczeniami i oświadczeniami. W dodatku odsyłali mnie tylko z jednego oddziału do drugiego.
Potwierdza się to w rzeczywistości. W sekretariacie przy ul. Studziennej 2 odsyłają mnie do kolejnych oddziałów bez udzielenia jakiejkolwiek informacji czy i w jaki sposób udzielają pomocy co raz większej liczbie osób bezrobotnych. Nie potwierdzają się natomiast słowa wojewody Pałki – Koruby, że w tym trudnym okresie w służbach socjalnych zmniejszy się biurokracja. Lista zaświadczeń, orzeczeń, oświadczeń i wniosków jest prawie tak samo długa jak lista osób w dalszym ciągu czekających na pomoc Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

Agata Jeruszka
Licencja: Creative Commons