hala krupowa

Polica

Polica

Jest godzina 8.30. Na parkingu opuszczam mój automobil, rozmawiam jeszcze z panem, który od kilkunastu porządnych lat pracuje na parkingu i zmykam w zaciszną włóczęgę w nieznane. Jak gdzieś niedawno przeczytałem: "Samem idzie się żwawiej, jednak w dwoje można dalej dojść".