0 głosów

Żbik to drugi, po rysiu, dziki kot zamieszkujący Europę. Przez dłuższy czas wydawało się, że jego populacja w Polsce nie przetrwa. Żbiki jednak nadal Polskę zamieszkują, chociaż ich sytuacja i perspektywy wciąż wyglądają na krytyczne.

Img

Dzieje się tak, ponieważ duże są wymagania siedliskowe tego gatunku. Żbik potrzebuje do zamieszkania różnorodnego środowiska leśnego, w którym sąsiadują ze sobą drzewostany o różnym wieku i z poszyciem, gdzie kot mógłby się ukryć, a ponadto w pobliżu występują polany i inne otwarte tereny, na których lubi polować. Trzeba też, aby jak najmniej przeszkadzali mu ludzie. Żbik woli trzymać się z dala od ludzkich siedzib i obszarów użytkowanych gospodarczo. Dlatego Park Narodowy to dzisiaj optymalna dla niego siedziba.

W Polsce żbik zachował się jeszcze w dwóch Parkach Narodowych – Bieszczadzkim i Magurskim. Ważna dla jego przetrwania populacja żyje też na Pogórzu Przemyskim, ale tam narażona jest na stres spowodowany działalnością ludzką. Działalność ta jest ostatnio dość intensywna, ale pojawiła się też nadzieja – projektuje się tam utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, zwanego tak od nazwy położonego w nim Masywu Turnica.

Jak to zwykle bywa w takich wypadkach, utworzenie Parku Narodowego napotyka znaczne trudności i opór wielu „czynników politycznych”, to znaczy ludzi mu przeciwnych. Miejmy jednak nadzieję, że Turnicki Park Narodowy powstanie, pomimo tych przeciwności. Byłaby to bowiem szansa nie tylko dla żbików, ale też dla występujących tam puchaczy, orłów przednich i wielu innych gatunków narażonych na wyginięcie.

Żbiki są, jak już wspomniałam, gatunkiem o wysokich wymaganiach co do siedliska. Jest jednak całkiem sporo miejsc w Polsce, gdzie mogłoby się im spodobać, ale gdzie obecnie nie występują. Kiedyś bowiem zamieszkiwały całą Polskę. Niektórzy naukowcy rozważają więc reintrodukcję żbików na nowych terenach. Problem w tym, że koty te bardzo trudno się reintrodukują.

I tu jednak pojawiła się dla nich nowa szansa. Dr Andrzej Krzywiński, prowadzący prywatne zoo-safari na Mazurach, obmyślił i wypróbował już z powodzeniem na rysiach oryginalną metodę reintrodukcji. Polega ona na tym, że oswojona matka rodzi młode w położonej w lesie wolierze, z której ona nie może wyjść, ale kocięta mogą swobodnie przemieszczać się na zewnątrz i wracać do środka przez zostawiony dla nich otwór, zbyt mały dla dorosłego osobnika. W końcu po usamodzielnieniu się młodych otwór jest zamykany i rysięta (a w przyszłości według planów naukowców także żbiczęta) rozpoczynają swoje dorosłe życie już na wolności. Matka natomiast pozostaje na wybiegu.

Zaletą tej metody zwanej „Born to be free” jest to, że ogranicza do minimum kontakt kotów z człowiekiem. Jest to ważne, gdyż trzeba wychować zwierzęta prawdziwie dzikie, które w przyszłości mają ludzi unikać. Wymaga tego zarówno bezpieczeństwo ludzi, jak i dobro samych wychowywanych zwierząt, czyli rysi i żbików. Żbików nawet szczególnie, bo zbyt oswojone z człowiekiem mogłyby być narażone na kontakt z kotami domowymi, z którymi mogą się krzyżować, co psuje ich materiał genetyczny.

Tak więc przyrodnicy planują ochronę istniejących stanowisk żbików, ich reintrodukcję tam, gdzie mogą żyć, ale teraz nie występują, i – o czym jeszcze nie wspomniałam – połączenie ich wyspowych populacji odpowiednimi dla tych kotów leśnymi korytarzami ekologicznymi, aby umożliwić wymianę genów między nimi. Są to plany bardzo ambitne. Miejmy jednak nadzieję, że wkrótce się urzeczywistnią.

  

Licencja: Creative Commons