Prolog "Tajemnicy głębin", ósmego tomu powieści o poszukiwaniu na całym świecie obiektów wielkiej mocy. Wydarzenia tu opisane stają się zaczątkiem poszukiwania istot humanoidalnych z morskich głębin.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2020-05-01

Wyświetleń: 197

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

LITERATURA - KOMEDIA - DRAMAT

0głosów

Prolog. Zostawić ślad.

Była noc. Wokół ciemno, cicho, pusto. Dwie zakapturzone postacie zeszły po trapie ze statku zacumowanego przy nadbrzeżu wybudowanym po zewnętrznej stronie murów Edenu. Postacie zatrzymały się w pewnej odległości od bramy.

— Bardzo ryzykujesz pojawiając się tutaj osobiście — rzekł niższy mężczyzna. — Co takiego jest w tej sprawie, że sam podjąłeś tak wielkie ryzyko?

— Wiem, co robię — odrzekł wyższy. — Kiedyś tu mieszkałem i nie byłem zwyczajnym, szarym mieszkańcem. Znam w Edenie każdy zakątek. Nie mogłem tego nikomu zlecić, bo bardzo zależy na zachowaniu tajemnicy.

— Jako najbliższy przyjaciel samego prezydenta, obecnego króla, byłeś tu ważną osobą — podkreślił jego towarzysz.

— Staram się o tym nie pamiętać. Ważne jest to, że mogłem do woli penetrować wszystkie zakątki tego miejsca i badać tajemnice. Atahualpa bardzo potrzebuje stałego dostępu do Edenu, gdyż tu między innymi spoczywa cała starożytna wiedza. Zauważ, iż użyłem słowa: cała wiedza. Historię zawsze piszą zwycięzcy, dlatego często ona jest fałszowana. Często też historia jest zmieniana, dlatego podczas rozwiązywania zagadek przeszłości nie wolno wierzyć w historię. Spoczywające w Edenie stare księgi zawierają prawdziwą historię świata. Dlatego w chwili obecnej nie możemy wyeliminować samego króla, a co więcej musimy go chronić. Tylko jego obecność i niewiedza, pozwalają nam na bywanie tutaj. Gdyby nastał nowy władca, mógłby tę ewentualność nam odebrać. Jeden błąd może nas dużo kosztować. Wielu ludzi uważa, że największym skarbem są pieniądze, ale są w błędzie. Największym skarbem jest wiedza.

— Największą wiedzą nie zapełnisz żołądka jeżeli nie posiadasz pieniędzy.

— Ludzie znajdują się na różnych poziomach rozwoju. Człowiek na niskim poziomie albo ciężko pracuje i słucha wszelkich poleceń, albo kombinuje. Jednak człowiek na niskim poziomie rozwoju, kiedy kombinuje nie osiągnie celu jeżeli dokonuje przestępstwa. Mimo wielkiego mniemania o sobie jest zbyt prosty, żeby mógł wymyślić plan doskonały. Natomiast człowiek na wysokim poziomie rozwoju nie zniża się do popełniania przestępstwa, choć byłby w stanie stworzyć plan doskonały. Wszelkie oszustwa naszej Atahualpy też wyjdą na jaw, bo zbyt wielu prostych ludzi, choć ambitnych, skupia się wokół trudnych spraw. Dlatego zdecydowałem o tym, że w Edenie musimy coś zrobić, żeby ukierunkować kolejną sprawę w prosty sposób.

Spojrzeli obaj ku bramie skąd właśnie usłyszeli coraz głośniejsze kroki. Dwóch innych mężczyzn zmierzało ku nim. Nowi zbliżyli się na kilka kroków.

— Witam profesorze… — zagadnął wysoki mężczyzna w habicie.

— Witam szefów Atahualpy…

— Proszę bez nazw i imion! — upomniał niższy w habicie.

— Droga wolna, możemy iść — rzekł jeden z przybyłych. — Tuż za bramą oczekuje motorówka.

 

Motorówka zatrzymała się w niezamieszkałej części Edenu. Jeden z tubylców podał zakapturzonemu jakiś cienki, podłużny przedmiot w brezentowym worku. Następnie czterej mężczyźni ruszyli wąską ścieżką przez las. W milczeniu dotarli niebawem do niewielkiej polany, gdzie w jednym krańcu czernił się otwór groty. Zatrzymali się i zakapturzony mężczyzna wysunął z worka przedmiot, a potem w kilka minut w jego dłoniach ukazał się nowoczesny łuk sportowy. Następnie nałożył długą, smukłą strzałę i celował w skupieniu spoglądając w noktowizyjny celownik.

W pewnym momencie świsnęła cięciwa i smukła strzała pomknęła do celu w zupełnej ciszy. W tym czasie usłyszeli kobiecy krzyk, ale już druga strzała zmierzała w kierunku postaci ledwie widocznej w rtęciowym świetle księżyca. Strzelec posłał jeszcze kilka strzał, a potem dokładnie lustrował okolicę spoglądając w celownik. Nie dostrzegłszy żadnego ruchu odłożył łuk. Jego towarzysz natychmiast złożył łuk i zapakował ponownie do worka.

— Dlaczego używałeś strzały? — zapytał jeden z mieszkańców Edenu.

— Bo musiał zostać właściwy ślad.   

Licencja: Creative Commons