Prolog "Tajemnicy głębin", ósmego tomu powieści o poszukiwaniu na całym świecie obiektów wielkiej mocy. Wydarzenia tu opisane stają się zaczątkiem poszukiwania istot humanoidalnych z morskich głębin.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2020-05-01

Wyświetleń: 220

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

LITERATURA - KOMEDIA - DRAMAT

0 Ocena

Prolog. Zostawić ślad.

Była noc. Wokół ciemno, cicho, pusto. Dwie zakapturzone postacie zeszły po trapie ze statku zacumowanego przy nadbrzeżu wybudowanym po zewnętrznej stronie murów Edenu. Postacie zatrzymały się w pewnej odległości od bramy.

— Bardzo ryzykujesz pojawiając się tutaj osobiście — rzekł niższy mężczyzna. — Co takiego jest w tej sprawie, że sam podjąłeś tak wielkie ryzyko?

— Wiem, co robię — odrzekł wyższy. — Kiedyś tu mieszkałem i nie byłem zwyczajnym, szarym mieszkańcem. Znam w Edenie każdy zakątek. Nie mogłem tego nikomu zlecić, bo bardzo zależy na zachowaniu tajemnicy.

— Jako najbliższy przyjaciel samego prezydenta, obecnego króla, byłeś tu ważną osobą — podkreślił jego towarzysz.

— Staram się o tym nie pamiętać. Ważne jest to, że mogłem do woli penetrować wszystkie zakątki tego miejsca i badać tajemnice. Atahualpa bardzo potrzebuje stałego dostępu do Edenu, gdyż tu między innymi spoczywa cała starożytna wiedza. Zauważ, iż użyłem słowa: cała wiedza. Historię zawsze piszą zwycięzcy, dlatego często ona jest fałszowana. Często też historia jest zmieniana, dlatego podczas rozwiązywania zagadek przeszłości nie wolno wierzyć w historię. Spoczywające w Edenie stare księgi zawierają prawdziwą historię świata. Dlatego w chwili obecnej nie możemy wyeliminować samego króla, a co więcej musimy go chronić. Tylko jego obecność i niewiedza, pozwalają nam na bywanie tutaj. Gdyby nastał nowy władca, mógłby tę ewentualność nam odebrać. Jeden błąd może nas dużo kosztować. Wielu ludzi uważa, że największym skarbem są pieniądze, ale są w błędzie. Największym skarbem jest wiedza.

— Największą wiedzą nie zapełnisz żołądka jeżeli nie posiadasz pieniędzy.

— Ludzie znajdują się na różnych poziomach rozwoju. Człowiek na niskim poziomie albo ciężko pracuje i słucha wszelkich poleceń, albo kombinuje. Jednak człowiek na niskim poziomie rozwoju, kiedy kombinuje nie osiągnie celu jeżeli dokonuje przestępstwa. Mimo wielkiego mniemania o sobie jest zbyt prosty, żeby mógł wymyślić plan doskonały. Natomiast człowiek na wysokim poziomie rozwoju nie zniża się do popełniania przestępstwa, choć byłby w stanie stworzyć plan doskonały. Wszelkie oszustwa naszej Atahualpy też wyjdą na jaw, bo zbyt wielu prostych ludzi, choć ambitnych, skupia się wokół trudnych spraw. Dlatego zdecydowałem o tym, że w Edenie musimy coś zrobić, żeby ukierunkować kolejną sprawę w prosty sposób.

Spojrzeli obaj ku bramie skąd właśnie usłyszeli coraz głośniejsze kroki. Dwóch innych mężczyzn zmierzało ku nim. Nowi zbliżyli się na kilka kroków.

— Witam profesorze… — zagadnął wysoki mężczyzna w habicie.

— Witam szefów Atahualpy…

— Proszę bez nazw i imion! — upomniał niższy w habicie.

— Droga wolna, możemy iść — rzekł jeden z przybyłych. — Tuż za bramą oczekuje motorówka.

 

Motorówka zatrzymała się w niezamieszkałej części Edenu. Jeden z tubylców podał zakapturzonemu jakiś cienki, podłużny przedmiot w brezentowym worku. Następnie czterej mężczyźni ruszyli wąską ścieżką przez las. W milczeniu dotarli niebawem do niewielkiej polany, gdzie w jednym krańcu czernił się otwór groty. Zatrzymali się i zakapturzony mężczyzna wysunął z worka przedmiot, a potem w kilka minut w jego dłoniach ukazał się nowoczesny łuk sportowy. Następnie nałożył długą, smukłą strzałę i celował w skupieniu spoglądając w noktowizyjny celownik.

W pewnym momencie świsnęła cięciwa i smukła strzała pomknęła do celu w zupełnej ciszy. W tym czasie usłyszeli kobiecy krzyk, ale już druga strzała zmierzała w kierunku postaci ledwie widocznej w rtęciowym świetle księżyca. Strzelec posłał jeszcze kilka strzał, a potem dokładnie lustrował okolicę spoglądając w celownik. Nie dostrzegłszy żadnego ruchu odłożył łuk. Jego towarzysz natychmiast złożył łuk i zapakował ponownie do worka.

— Dlaczego używałeś strzały? — zapytał jeden z mieszkańców Edenu.

— Bo musiał zostać właściwy ślad.   

Licencja: Creative Commons