0 głosów
Pobierz artykul
0 głosów dodatnich
0 głosów ujemnych
141 razy czytane
0 przedrukowany
Creative Commons Licencja

Tekst od autora z czwartego tomu powieści o mieszkańcach wyspy Eden. Akcja powieści ma miejsce w Nowej Gwinei.

Img

Od autora.

Niezwykłą ciekawostką w pradawnych kulturach jest to, że zakaz wydany przez kapłanów, czy szamanów był zakazem, którego nie można złamać. Żaden rdzenny mieszkaniec dawnej cywilizacji nie poszukiwał dreszczyku emocji i nie odwiedzał miejsc zakazanych przez narzucone prawo. Tak samo kobiety, mieszkanki takich osad, ulegały odwiecznym zasadom bez względu na to, czy akceptowały takie życie, czy nie — nigdy nie sprzeciwiały się swojej roli w życiu.

Zachowanie tubylców z Nowej Gwinei od stuleci jest niewyjaśnione. U ludzi cywilizowanych budzi uśmiech politowania, a może podziwu. Dzieje się to tak, dlatego, że wiemy więcej niż oni lub może nie! Ciekawą historię postępowanie zauważono wiosną 1945r., kiedy Amerykanie założyli bazę wojskową w miejscowości Hollandia w Nowej Gwinei. Samoloty zaopatrujące walczących na Pacyfiku wciąż lądowały i startowały. Papuasi z zaciekawieniem obserwowali działania białych, nic z tego nie pojmując. Żołnierze częstowali ich czekoladami, gumami do żucia i napojami. Podarki te przez tubylców nazwane były: cargo, co w języku angielskim oznacza: towar. Coraz więcej mieszkańców przybywało na wybrzeże. Największą uwagę zwracali na kursujące wielkie srebrne ptaki. Krajowcy zapragnęli, aby te wielkie ptaki lądowały na ich ziemiach i zostawiały cargo. Na wyspie Wewak powstało prawdziwe lotnisko! Imitacje pasów startowych i samolotów z drewna i słomy. Na wyżynie we wschodniej części Nowej Gwinei holenderscy urzędnicy znaleźli nadajniki radiowe i zwinięte z liści izolatory. Zegarki noszone na rękach wykonano z drewna i żelaza. Hełmy na głowach zastąpiono żółwimi pancerzami. W Markham wykryto sporządzone z bambusa radiostacje oraz wspomniane izolatory. Wąskie bambusowe tyczki miały zastępować anteny, chaty połączone przewodami z włókien roślinnych. Czemu to miało służyć? A temu, by we wioskach zacofanych mieszkańców lądowały samoloty z cargo.

Nowa Gwinea stała się obiektem badań, gdyż do całkowitego jej spenetrowania uważano, iż wnętrze wyspy, to jednolity blok skalny nienadający się do zamieszkania. Choć przed rozpoczęciem II wojny światowej niewiele białych palm pokrywało wyspę. Ale dopiero po wojnie podjęto kontynuacje badań. Podobno jeszcze w latach sześćdziesiątych i późniejszych udało się spotkać na tej największej wyspie na Oceanie Spokojnym, prawdziwych łowców głów. Wyprawa badawcza z ramienia francuskiego czasopisma Paris Match w 1959 roku odkryła we wnętrzu wyspy ludzi, którzy uprawiali kanibalizm i trudnili się łowieniem ludzkich głów, żyjących na poziomie człowieka z epoki kamienia łupanego. Dopiero po spotkaniu Francuzów tubylcy zetknęli się po raz pierwszy z białym człowiekiem.

Kolonizatorów nie interesowało cywilizowanie Papuasów. Ich poszukiwania dotyczyły kopalni złota. Na wybrzeżach zakładali plantacje kauczuku, palm kokosowych, orzeszków ziemnych i bananów. Jedyne, co otrzymywali mieszkańcy wyspy, to były kary, nawet za niewielkie przewinienia. Białych nazywano Bogami. Przez długie lata Papuasi żyli jeszcze jak wcześniej w epoce kamienia łupanego. Wierzyli w przesądy, czary i moce nadprzyrodzone. Nikt nie powie dziś z całą odpowiedzialnością, że w głębi wyspy nie można spotkać ludożerców i polowania na ludzkie głowy…

Czy zatem na podstawie zachowania Papuasów, można śmiało stwierdzić, że mieszkańcy Ziemi w różnych regionach, nie mając kontaktu ze sobą, budowali wiele obiektów na wzór tych, które widzieli, a także opisywali je według istniejących możliwości, używając terminologii, jaka wówczas była dla nich zrozumiała?

Licencja: Creative Commons