0
głosów
- +

Gdzie jest twój dom, Podróżniku? - od autora

Autor:

Aktualizacja: 03.04.2020


Kategoria: Twórczość / Książki i powieści


Opis, Informacja
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 36 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Gdzie jest twój dom, Podróżniku? - od autora

Poniżej znajduje się tekst od autora z powieści "Gdzie jest twój dom, Podróżniku?". 


W pierwszej wersji tej książki, a także kolejnych książek z tego cyklu, główny bohater Piotr Tymowski, jako czterdziestoletni mężczyzna miał siedzieć nad grobem swojej pierwszej żony i snuć opowieść o swoich przygodach. Jednak zmieniłem tę formę.

Zanim napisałem tę powieść, musiałem poznać wiele czynników wpływających na ludzi, na ich życie i zachowanie w danej sytuacji. Stosunki między ludzkie, miłość, zawiść, przyjaźń, wszystkie one istnieją i są reakcją zwrotną na sprowokowaną sytuację. Poznanie miało na celu stworzyć książkę jak najlepszą, żeby czytelnik mógł poczuć, jak najbardziej realny świat.

 Podobnie rzecz ma się z zagadkami, tajemnicami, czy nowinkami technicznymi. Dziś żyjemy w świecie komputerów, gdzie wszystko zależne jest od mocy obliczeniowej procesora i napisanego programu. Jednak pierwsze maszyny liczące, pierwowzory komputerów, zostały zbudowane na początku ubiegłego stulecia i całość składała się z przeróżnych lamp, i zajmowała ogromne przestrzenie. W tym samym czasie powstawało wiele różnych projektów — między innymi w bazie wojskowej na Helu stworzono projekt automatycznego strzeżenia opartego na podczerwieni. Piszę o tym dlatego, że wielu ludzi dziś nie rozumie nawet sposobu funkcjonowania takiego urządzenia opartego na prostym mechanizmie pozbawionym elektroniki. Podobnie też jest w przypadku zagadek z przeszłości. Wiele wskazówek jest ukrytych tylko dlatego, że opieramy się dziś na technice, która dominuje w tej chwili. Między innymi dzięki ultrafioletowi można dostrzec ślady krwi, których nie widać gołym okiem. Ale też jest wiele innych metod, o których dziś się nie pamięta. Egipskie Kolosy Memona przed naprawą wydawały dźwięki o wschodzie słońca, po naprawie już to zjawisko nie występuje. W niniejszej książce występuje pewna forma iluzji w postaci widzianych ścian, których nie ma faktycznie. Tak naprawdę cały świat jest iluzją — widzimy wiele rzeczy tak, jak ktoś nam zasugerował. A nie widzimy rzeczy, które istnieją — zwyczajne spojrzenie, które każe nam się odwrócić, gdy czujemy, że ktoś na nas patrzy — czy już to samo w sobie nie jest zagadką? I tak naprawdę wrażenie na nas czytelnikach nadal robi postać, która podobnie jak bohaterowie dawnych książek, potrafili rozwiązywać zagadki dzięki swojej intuicji, percepcji i analizie, a w tym czasie nie istniały komputery, zdjęcia z satelity. Zazwyczaj akcja polegała na prowadzeniu rozmów, które są zawsze (nawet dziś) największą wskazówką w dojściu do prawdy, bo nigdy żaden komputer nie zastąpi ludzkiego umysłu, a natura zawsze wygra z technologią.

W powieści czytelnik spotka wiele fikcyjnych miejsc, stworzonych na potrzeby książki, tylko dlatego, że umieszczenie akcji powieści w danym miejscu, może wywołać wielki niesmak. Wiele znanych faktów historycznych zostało zapomnianych lub okazuje się tylko manipulacją w historii. Dla wielu osób przeszłość minęła i nie ma żadnego znaczenia, bo liczy się teraźniejszość. Przesławna obrona Jasnej Góry w roku 1566 według Szwedów nie miała miejsca, gdyż ich zdaniem mnisi podpisali kapitulację, zaś ten dokument został ujawniony w internecie. Podobnie jest z przekazami naocznych świadków, udokumentowanych, jak zatopienie „MS Piłsudski”, które do dziś dla wielu jest zagadką. Zdaniem naocznych świadków statek trafiły dwie torpedy, a według opinii współczesnych obserwatorów statek wpłynął na miny, w miejscu gdzie tych min nie było. Nigdy też nie uwierzyłem w przedstawianą opinię zatonięcia Titanica, a dziś badacze (spadkobiercy) potwierdzili, że miałem rację. Zbudowali oni wirtualny obraz statku w ogromnej hali i badaniu poświęcili wiele czasu odtwarzając najdrobniejszy szczegół.

Ktoś zarzucił mi temat cukru w benzynie — jest to w książce drobny epizod. Zdaniem pewnych ludzi cukier w benzynie nie przynosi żadnych szkód silnikowi spalinowemu. Jednak w literaturze i filmie, czy w grach komputerowych, często powodował nieoczekiwane zdarzenia. I nawet, jeżeli jest to mit, chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że opisana sytuacja jest tylko fantazją. Co innego gdyby książka przedstawiała ścisłe fakty. Poruszyłem ten temat na jednym ze spotkań autorskich, które prowadził polski aktor i lektor pan Tomasz Marzecki, a on w odpowiedzi rzekł, że został wychowany w przekonaniu, iż cukier w benzynie szkodzi.

Wracając do samej książki. Akcja powieści rozpoczyna się we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, ale pozwoliłem sobie wpleść w powieść trochę zdarzeń z lat wcześniejszych i późniejszych, co nie świadczy o braku przygotowania, czy błędzie, ale jest świadomym działaniem. Wiele informacji też odnajdywałem przypadkiem już po napisaniu tej, czy innej książki. I czasem należało wrócić do danej powieści, żeby te fakty umieścić. Między innymi, niegdyś oglądając serial „Drużyna A”, dowiedziałem się o tym, że wystrzelona z pistoletu kula sama sterylizuje się w czasie lotu, a do zakażenia rany po postrzale dochodzi z powodu szczątków ubrania.

Pisząc cykl o przygodach mieszkańców Edenu, zupełnie nieświadomie, nie sięgając do żadnych źródeł, zupełnie nic nie wiedząc o Słowianach, nadałem mieszkańcom Edenu słowiańskie cechy, i ogólnie przeniosłem do książki stosunki panujące w słowiańskich osadach. Prezydent Edenu, głowa miasta-państwa, chodzi po mieście bez ochrony, bez najmniejszej obawy, że spadnie mu włos z głowy.

Prolog jest nawiązaniem do ostatnich wydarzeń z poprzedniej książki „Taniec z ogniem na beczce prochu” — w każdej książce z tego cyklu umieszczam kilka zdań na temat wydarzeń z poprzedniej powieści, bo wówczas czytelnik może przypomnieć sobie, co wydarzyło się wcześniej. Dzięki temu powstaje pewna spójność. W pierwszym rozdziale zostają przedstawieni bohaterowie, którzy potem będą działać wspólnie.

W pewnym okresie tworzenia, gdzie akcja powieści miała miejsce w różnych państwach, zamierzałem umieścić w każdej książce rozdział „Polacy w…”, ale ostatecznie odstąpiłem od tego pomysłu, gdyż jak ukazuje rzeczywistość, Polacy są dobrzy, kiedy są potrzebni, a gdy swoje zrobią, przestają istnieć, zaś ogólny wkład Polaków w rozwój światowej technologii jest wręcz zacierany, pomijany i eliminowany — identycznie jak pamięć o Słowianach.

Przedstawione w książce wydarzenia są fikcyjne, mają na celu ubarwić czytelnikowi podróż do krainy wyobraźni, sprawić wspaniałą rozrywkę na wiele godzin. Starałem się napisać tę książkę tak, żeby czytelnik wraz z bohaterami odkrywał kolejne tajemnice i zagadki. I dlatego na sam koniec pozostawiłem najważniejszą, zagadkę zawartą w tytule: „Gdzie jest twój dom, Podróżniku?”.   

 

Krzysztof Dmowski


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij