18+

UWAGA! Treść tylko dla osób pełnoletnich

Treść zawarta na tej stronie dotyczy tematów związanych z erotyką lub przemocą i może zostać uznana za kontrowersyjną. Klikając "Wejdź dalej" potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią i akceptujesz wyżej wymienione treści.
W przeciwnym wypadku kliknij "Opuść stronę".


0
głosów
- +

"Pamiętnik zakochanej" - fragment powieści

Autor:

Aktualizacja: 07.10.2019


Kategoria: Twórczość / Książki i powieści


Literatura - komedia - dramat
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 61 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
"Pamiętnik zakochanej" - fragment powieści

Sandra po rozstaniu z mężem przeżywa kryzys osobowości. Słyszy wyraźnie głosy i czyjąś obecność. Jeszcze nie wie, że ten głos odmieni jej życie.


Stałam przez chwilę w drzwiach swojego pokoju. Zapalałam i gasiłam światło, patrząc na ściany, na których wisiały jeszcze jego portrety namalowane przez Tadzia fan Gogha, naszego sąsiada. Szkolił na naszej rodzinie swój talent. Wypłynął jednak na powierzchnię, pisząc książki o niczym. Zapaliłam lampkę nocną i wskoczyłam na tapczan. Nasze wspólne zdjęcie, powiększone do rozmiarów obrazu, wisiało naprzeciwko mnie.

– Kutas.

W końcu zerwała się ta cholerna burza. Wiatr poruszał firanką. Postawiłam stopy na podłodze, żeby dojść do okna i poczułam czyjąś obecność w pokoju. Ściślej mówiąc, na łóżku obok mnie (nie jestem nawet w stanie określić tego uczucia), ktoś chyba leżał na jego miejscu i patrzył na to właśnie zdjęcie. Zamknęłam okno. Odwróciłam się, a światło w lampce zaczęło mrugać. Nasze wspólne zdjęcie powiększone do rozmiarów obrazu spadło na podłogę. To, co leżało obok mnie, przemówiło.

– I po krzyku. – Powiedziało i zniknęło.

– Aaa…! – Nakryłam się kołdrą. Poczułam, jak zsuwam się na podłogę i jakby ktoś ciągnął mnie za nogi. Bęc. – Aaa…!- Otworzyły się drzwi.- Mamo, zostaw mnie! To nie mój czas! – Leżałam na podłodze nakryta nogami i drapałam paznokciami panele w srebrnym kolorze. Chciałam z pewnością wykonać asanę, żeby uspokoić przestraszony umysł. Niestety nie pamiętam dokładnie.

 

III

 

Marzenie mojej córki się spełniło. Zapisałam się na terapię. W zasadzie to żona Tadzia fan Gogha, pani psycholog, załatwiła mi trzy tygodnie odpoczynku w jakimś uzdrowisku na zadupiu. Nikola wyjechała do Stanów. Przestałam się sprzeciwiać i opierać. Może wszystko jakoś się ułoży.

 

IV

 

Mercedes-Maybach S 650 Kabriolet przywiózł mnie na miejsce kaźni. Tak to czułam, kiedy zobaczyłam napis na bramie.

        ROZWÓD TO NIE ŚMIERĆ. DA SIĘ Z TYM ŻYĆ.

Zdjęłam chustkę z głowy i czarne okulary. Samochód był wypożyczony, więc zapłaciłam napiwek kierowcy. Zrobiłam to tak, by wszyscy gapiący się w moim kierunku doznali czegoś w rodzaju zamętu w głowie. Napiwek nie był mały, dlatego kierowca wysiadł, otworzył mi drzwi, podsunął opaloną dłoń, bym mogła swobodnie postawić stopy na ziemi. Podał mi bagaż i odjechał. Już go mentalnie nie było stać na to, żeby dodźwigać to cholerstwo do hotelu. Pomimo porażek, w głębi ducha byłam kruchą istotą, potrzebującą wsparcia. Patrzący z boku, wyglądali jakby, chciało im się wymiotować. Powinni dostawać leki na poprawę nastroju, skoro już tu są.

– Śmiało – usłyszałam komentarz. – Paniusiu.

Starszy pan, powiedzmy w wieku sześćdziesięciu lat, prawdopodobnie rozwiódł się z powodu swojej arogancji.

– Przyjechała poużywać.

Pani w wieku, powiedzmy, czterdziestu pięciu lat, wyglądająca jak Donatella Versace, zwróciła się do kobiety stojącej tuż obok, wyglądającej z kolei jak Joselyn Wildenstein. Nadmuchane ze wszystkich stron, obserwowały spod spuchniętych powiek i czekały na moje potknięcie.

Jedynie recepcjonistka wyglądała w miarę normalnie.

– Dzie – dzie – dzień do – do – bry. Zastępuję koleża – ża – nkę. Dowód po – po – poproszę.

– Już jestem. – Ciemnoskóra piękność podziękowała blondynce, która w życiu nie była u logopedy.- Przepraszam panią, musiałam odejść na chwilę w ważnej sprawie. – Dowód poproszę.

Pokój, w którym zamieszkałam, nie rekompensował dziwactw w tym miejscu. Z pewnością będzie ich więcej. Bo kto normalny decyduje się na terapię, tylko dlatego, że się rozwiódł?

Powstaje nowa powieść Elzbiety Walczak


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij