0
głosów
- +

Chwila, która trwa jest najlepszą chwilą twojego życia

Autor:

Aktualizacja: 22.03.2018


Kategoria: Rozwój Osobisty / Inne


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 66 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Wiele wschodnich bajek dotyczy opowieści na przykładach władców, którzy przebierają się za żebraków i doświadczają życia. Właśnie wtedy poznają odpowiedzi na wiele pytań. Mało kto potrafi zauważyć sens w tym co jest, bo pragnie tego, czego nie ma, nie zdając sobie sprawy z tego, że życie umyka pomiędzy palcami.


Pragnienie posiadania, czy pragnienie przeżycia czegoś, co widzimy w wizualizacji, czy też tego, co  zobaczyliśmy u kogoś innego, nie zawsze ma sens. Człowiek, który się rozwija potrzebuje doświadczać. Nie chodzi tu o przeżywanie jedynie emocji, ale o opanowanie umiejętności tak otrzymania i jak i pogodzenia się z rzeczywistością.

Jeżeli ktoś czegoś nie posiada, nie dostaje, ale mimo tego pragnie, to nie znaczy, że człowiek musi usilnie o ten przedmiot zabiegać. Wszystko, co nam jest potrzebne dostajemy zawsze na czas. A jeżeli czegoś nie posiadamy, wcale tego nie musimy mieć, bo taka sytuacja jest nam potrzebna w doświadczaniu.

Jeżeli nawiązujemy do wschodnich bajek, zauważamy wielką lekcję. I tak też było w pewnej opowieści, kiedy władca przebrany za żebraka uniknął śmierci, tylko dlatego, że zamiast odejść, pomógł pracować fizycznie jednemu z podwładnych, który tej pomocy właśnie potrzebował. Gdyby ów władca nie pomógł temu człowiekowi, odwrócił się i wyszedł zostałby napadnięty, pobity lub zabity, a w efekcie okradnięty. Lekcja dla tego władcy była taka, że właśnie wszystko lub niewiele, co robimy w obecnej chwili, jest najlepszym, co możemy robić.

Często ktoś trafia na wypadek samochodowy i mówi „gdybym jechał minutę wcześniej byłbym na miejscu pokrzywdzonego”. Ale nie zauważa tego, że niemożliwe jest, aby znalazł się w tym miejscu minutę wcześniej. Jeżeli masz czegoś doświadczyć, doświadczysz. Ale skoro nie jesteś na miejscu pokrzywdzonego, nie miałeś tego doświadczyć. Choć w tej właśnie chwili możesz taki program sobie stworzyć i doświadczysz.

Podobnie jest z wróżbiarstwem. Jeżeli słyszymy wróżbę, czy się do niej dostosujemy, czy nie, dokonujemy najlepszego wyboru i nie możemy wybrać inaczej, niż wybraliśmy.

Często zamiast cieszyć się tym, co mamy, poświęcamy czas na pragnienie tego, co jest poza zasięgiem. W takiej sytuacji należy zaakceptować rzeczywistość taką jaka jest, a wtedy to czego pragniemy i tak przyjdzie, o ile jest nam potrzebne. Akceptacja rzeczywistości prowadzi do efektu. Jeżeli ktoś jest chory i zaakceptuje chorobę, wówczas, a nawet tylko wtedy, ma szansę na wyleczenie się. Branie leków nie jest akceptacją choroby.

Wielu twórców różnych ideologii uważa, że lepiej jest przeżyć szczęśliwie rok, niż nieszczęśliwie całe życie. Bzdura. Ale prędzej uda się być szczęśliwym, jeżeli nauczymy się akceptować to, co mamy w danej chwili, niż pragnąć tego, czego nie potrzebujemy.

Nie jesteśmy w stanie za pstryknięciem palcami niczego zmienić. Nie cofnie się czas bo tego chcemy, nie użyjemy telekinezy do przesuwania mebli. Nie doprowadzimy do spotkania z osobą, którą chcemy spotkać, tylko dlatego, że o to się modlimy, jeżeli nie zaakceptujemy chwili obecnej. Wszystko może zjawić się w naszym życiu.

Akceptując rzeczywistość taką jaką jest, oczyszczamy swój umysł z toksycznych pragnień i przestajemy myśleć o tym, czego nam brakuje — myśląc o tym czego nie mamy jedynie potwierdzamy brak — nie osiągamy materializacji, bo myślimy o braku. Akceptacja w tym pojęciu jest docenianiem tego, co już otrzymaliśmy. Potwierdzeniem tego, że lekcja odbyła się pomyślnie.

Natomiast uwolniony od pragnień umysł z większym efektem zacznie realizować wszystko, czego nam trzeba. Łatwiej jest się skoncentrować jeżeli cieszymy się z tego co mamy. Ważne jest zrozumienie tego jak ważna jest ta chwila. Bo ta chwila jest efektem tego, co było wczoraj, ale nie zawsze stanowi fundament do budowania przeszłości. Wczoraj mogło wydarzyć się wiele rzeczy. Mogłeś spotkać wymarzoną dziewczynę, dostać awans, podwyżkę, kupić upragniony obiekt — ale to było wczoraj. Przestało być ważne, za kilka dni emocje opadną i zostanie tylko rzeczywistość. Opierając się na dniu dzisiejszym należy budować dzisiaj.

Wiele osób nie potrafi zrozumieć tego, że przeszłość odeszła, było i nie ma. Bardzo popularnym w ostatnim czasie jest rytuał „pożegnania przeszłości”. Jak on się odbywa? Różnie. Czasem rytuałem pożegnania przeszłości jest zwyczajne spalenie (usunięcie) zdjęć związanych z tym wydarzeniem. Czasem potrzeba usunąć z otoczenia (o ile to jest możliwe) wszelkich obiektów związanych z jakimś wydarzeniem, z jakąś osobą. Zdać sobie sprawę z faktu, że przeszłość odeszła bezpowrotnie i dopiero wtedy spojrzeć z nadzieją w nadchodzącą przyszłość.

Krzysztof Dmowski

Lista Tagów: akceptacja, przeszłość, dziś,

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij