0
głosów
- +

Nie poddawaj się, zaakceptuj i działaj dalej

Autor:

Aktualizacja: 24.11.2017


Kategoria: Rozwój Osobisty / Samodoskonalenie


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 393 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Nie poddawaj się, zaakceptuj i działaj dalej

W życiu przydarzają nam się różne niepożądane sytuacje, napotykamy też na różne problemy. Nasz stosunek do nich jest zwykle negatywny. Złościmy się i jesteśmy niezadowoleni. Próbujemy też walczyć z problemami albo się poddajemy. Takie reakcje są zrozumiałe, jednak czy taka postawa coś zmieni? Nie. Jeśli chcemy coś zmienić, warto rozważyć inne rozwiązanie.


A jakie ono jest? Akceptacja tego, co się stało, może pomóc. Może i brzmi to dość dziwnie, a Ty zastanawiasz się teraz co to za niedorzeczność. Jeśli w Twojej głowie pojawiła się taka myśl, to jest to całkiem normalne. Wiele osób nie jest przecież zadowolonych wtedy, kiedy doświadczają niemiłych sytuacji lub pojawiają się problemy. Daleko im do zaakceptowania czegoś, czego najchętniej pozbyliby się ze swojego życia i doświadczenia. Można powiedzieć, że pojawia się postawa obronna wobec czegoś, co człowieka atakuje – agresorem są np. problemy. Niemniej można zmienić nastawienie i sposób postrzegania tego, co najprzyjemniejsze nie jest – a dzięki temu spać i żyć spokojniej.

Akceptacja a poddanie się

Skoro już wspomniałem wcześniej o akceptacji, to wypadałoby wyjaśnić co mam przez to na myśli. Każda niechciana sytuacja i każdy poważny problem przysparzają nam negatywnych uczuć i myśli. A my nie chcemy ich doświadczać. Z wiadomych względów nie są one mile widziane. Gdybyśmy mieli wybór, wybralibyśmy ich pozytywny wariant. Zdarza się też, że próbujemy je odepchnąć, uciec od nich lub zapomnieć o nich poprzez np. picie alkoholu, lub sięganie po inne używki. Jednak na szczęście nie są to jedyne dostępne możliwości „poradzenia sobie z nimi”. O ile przy doświadczaniu przykrych sytuacji i problemów naturalnie pojawiają się negatywne emocje i myśli tak nasze nastawienie do tego, co się stało, można już zmienić na naszą korzyść. Z pomocą może przyjść akceptacja, która daje człowiekowi moc do odmiany nie tylko własnego postrzegania danej sytuacji czy problemu, lecz także do odmiany losu.

Przede wszystkim warto byłoby wziąć pod uwagę, że zaakceptowanie tego, co się stało, nie oznacza poddanie się temu. Jest diametralna różnica pomiędzy akceptacją a poddaniem się. Akceptacja to nic innego jak „przyjęcie na klatę” tego, co się stało. To wzięcie odpowiedzialności i zastanowienie się nad tym, jak można sobie z daną sytuacją czy problemem poradzić. Akceptacja nie oznacza też, że należy pałać miłością do niewygodnej sytuacji czy problemu – albo skakać z radości z tego powodu. Nastrój może się nie zmienić i nie jest to ani wymagane, ani potrzebne. Natomiast sama akceptacja wnosi już możliwość dokonania innych wyborów i zmian, kiedy mimo wszystko nie jest nam wesoło.

Warto sobie jeszcze uświadomić, że jeśli coś się stało, to jest to fakt dokonany. To już miało miejsce i nikt ani nic tego nie zmieni. Można więc albo pieklić się z tego powodu i próbować walczyć z tym, albo to zaakceptować i pomyśleć, co można zrobić, żeby odmienić los na lepszy. Osobiście wybrałbym to drugie rozwiązanie. Dlaczego? Walka i szarpanina niczego nie zmieniają. Przysporzą tylko więcej frustracji, żalu i wycieńczą człowieka nerwowo. Tego, co się stało, nie zmieni się, próbując z tym walczyć, bo jest to fakt dokonany – o czym już nadmieniłem. To jak przysłowiowa walka z wiatrakami. Akceptacja to z kolei przyjęcie doświadczenia i powiedzenie sobie: No dobrze, stało się, tego już nie zmienię. Mogę za to przyjrzeć się tej sytuacji czy problemowi i znaleźć odpowiednie rozwiązanie, ponieważ dzięki wzięciu odpowiedzialności mam taką możliwość.

A co przynosi poddanie się? Nic. Poddanie się to oddanie się we władzę negatywnemu zdarzeniu i problemowi. To odcięcie sobie możliwości dokonania jakichkolwiek zmian. Poddanie się zawiera prosty komunikat: Nic się nie da zrobić. Nie dam rady czegokolwiek zrobić. Tak już musi być, bo taki mój los i najwidoczniej będę cierpieć. To również prosta droga do depresji. To właśnie zafunduje sobie człowiek, który wybiera poddanie się. Dlatego moją sugestią jest, żeby nie korzystać z tego wariantu. Powód jest oczywisty. Akceptacja oznacza władzę nad problemem i możliwość rozwiązania go. Poddanie się to władza problemu nad człowiekiem.

Lepiej na tym wyjdziesz

Oczywiście na zaakceptowaniu tego, co się stało niż na poddaniu się. Najlepiej niech wyjaśni to przykładowa sytuacja. Jest człowiek, który w wyniku niekorzystnych inwestycji stracił sporą sumę pieniędzy. Zawiniły również jego błędne decyzje popełnione podczas inwestowania. Ma on zatem dwa wyjścia:

1. Zaakceptować zaistniały stan rzeczy, wziąć się w garść, doszkolić w inwestowaniu, odzyskać pieniądze, podjąć mądrzejsze decyzje i zainwestować je tam, gdzie będą z tego zyski. Rzecz jasna ryzyko nadal istnieje, albowiem różne sytuacje mogą się zdarzyć, jednak dzięki większemu doświadczeniu i wiedzy zmniejsza się ono wielokrotnie. Taki człowiek jest również „na chodzie”, ponieważ rwie się do działania, jest aktywny i pragnie coś zmienić. Pomimo porażki nie poddał się. Zaakceptował to, co się stało, wyciągnął odpowiednie wnioski, wziął odpowiedzialność i działa dalej. Nie pozwolił, żeby jego historia miała się zakończyć w ten sposób.

2. Poddać się, nie zrobić nic i zacząć np. pić z tego powodu nie widząc wyjścia z sytuacji. Rozłożyć ręce i powiedzieć: Tak najwidoczniej musi być.

O czym świadczy pierwsze rozwiązanie? Świadczy o charakterze człowieka. A drugie? O jego braku. Widać teraz różnicę pomiędzy akceptacją a poddaniem się.

Akceptujący człowiek wyjdzie o wiele lepiej z opresji niż ten, który się poddaje. Moc do dokonania zmian dana jest każdemu. Od człowieka jedynie zależy czy z tej mocy skorzysta. Wiadomo, że nie zawsze jest człowiekowi łatwo dźwignąć się z powrotem na nogi, kiedy dotykają go wielkie problemy. Mimo to śmiem twierdzić, że człowiek, który radzi sobie z największymi problemami, jest też tym, który odnieść może najbardziej spektakularne sukcesy. Zaakceptować poważny problem, wziąć odpowiedzialność i znaleźć rozwiązanie to z pewnością przymioty człowieka odważnego; kogoś, kto nie ugiął się pod jarzmem niepowodzeń.

Zachęcam do brania odpowiedzialności i akceptacji tego, co się stało. Akceptacja niesie też ze sobą coś istotnego – większy spokój. Być może nie zmieni się nastrój z negatywnego na pozytywny, aczkolwiek zmieni się coś innego. Nastawienie i podejście. Wzmożone zostaną przy okazji: kreatywność, motywacja i energia do działania. Tego nie uzyska ten, kto walczy i szarpie się z problemem lub się poddaje. Taki człowiek nie zazna spokoju. Spędzać będzie bezsenne noce, obwiniając siebie i innych oraz swoje problemy jednocześnie zatapiając smutki za pomocą alkoholu. Spokój dany będzie temu, kto zaakceptuje. Jaką Ty wybierzesz drogę, zależy tylko od Ciebie. Domyślam się, że wybierzesz twórczą drogę i z każdą sytuacją i każdym problemem poradzisz sobie znakomicie. I niech tak się stanie!


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij