0
głosów
- +

Wielkie piękno

Autor:

Aktualizacja: 08.06.2017


Kategoria: Kultura i Sztuka / Film


Recenzja
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 303 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Wielkie piękno

Film obsypany wieloma nagrodami, ale przecież nie zawsze jest tak, że to, co podoba się krytykom, zdobywa aplauz u widzów. Tym razem jednak już wiem, że to będzie jeden z tych filmów, do których będę wracać. A nie jest ich przecież znowu tak wiele.


Wielkie piękno


W tym filmie święci ucztują z bywalcami nocnych klubów i obydwie strony czują się jak u siebie, są jedną rodziną, choć, jak to w rodzinie - pokrewieństwa czasem wcale nie widać, ktoś rzuci nagle uwagę wprost z głębin swojego świata i atmosfera się zagęszcza tzn. robi się nieprzewidywalnie i ciekawie. Główny bohater filmu - mężczyzna ponad sześćdziesiącioletni, to autor jednej, bardzo dobrej książki, który nie czuje potrzeby napisania, czy też nie ma pomysłu, na kolejną powieść. Rezygnuje więc z samotniczego „wymęczania“ słowa literackiego na rzecz imprezowania i mniej wymagającego przepytywania ludzi na temat ich życia, zwanego dziennikarstwem. I tak snuje się niespiesznie ulicami miasta, bez planu i bez dążeń, w towarzystwie kobiet rozmaitego prowadzenia się oraz szanowanej elity artystycznej. Gdzieniegdzie mignie też folgujący swemu wilczemu apetytowi biskup z niesympatycznym, nieuduchowionym obliczem. A poprzez korowody tańca, głośną muzykę i luźne konwersacje uwolnione przez alkohol, których w tym filmie jest wiele a wiele, przeziera dramat niespełnienia, zmęczenie codziennością i lęk przed końcem. Zabawa zaprawiona jest rozpaczą a konwulsyjny śmiech smutkiem, i choć następuje pewne przejaśnienie w duszy bohatera, to pewnie nie tego spodziewałby się kiedyś od życia. To film o każdym z nas, bo czy nawet najbardziej wydawałoby się spełnioną egzystencję nie nawiedza czasem dławiąca otchłań pustki i czy momentów najwyższej radości nie psuje coś, co ściąga w dół z wyżyn ekstazy? Spełnienie jest trochę niespełnieniem a niespełnienie tęskni do spełnienia, jakie jest wyjście z tego kręgu niezadowolenia? Ten film ogląda się trochę jak jeden wielki żywy obraz na płótnie z wieloma przyciągającymi uwagę, ż życia wziętymi momentami. Trzeba zobaczyć.

Lista Tagów: człowiek, życie, impreza

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij