0
głosów
- +

Co zrobić, żeby zmienić niechciane nawyki?

Autor:

Aktualizacja: 16.09.2016


Kategoria: Rozwój Osobisty / Samodoskonalenie


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 466 razy czytane
  • 3 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Co zrobić, żeby zmienić niechciane nawyki?

Nawyki – wszyscy je mamy. Nie zawsze jednak można powiedzieć o nich, iż są pożyteczne i przynoszą korzyści. Trzeba uczciwie przyznać, że większość ludzkich nawyków wręcz przeszkadza, zamiast pomagać w normalnym funkcjonowaniu. Skąd taki wniosek? O tym w dalszej części artykułu, jak i o tym, co można zrobić, aby zmienić niechciane przyzwyczajenia.


Skoro już wspomniałem o tym, że wiele nawyków stanowi raczej problem to oczywiście należą się wyjaśnienia, dlaczego tak uważam. Nie od dzisiaj każdemu z nas znany jest widok ludzi, którzy próbują coś zmienić we własnym postępowaniu, charakterze, myśleniu i podejściu do spraw codziennych. Nie są również rzadkością ludzie próbujący pozbyć się niszczących nałogów czy chcący przełamać rutyniarstwo w życiu. Mamy tego świadomość, albowiem sami też należymy do osób, które albo borykały się ze szkodliwymi nawykami, albo pracują nad wyeliminowaniem ich z własnego życia. To coś dla nas wszystkich znajomego, więc dobrze wiemy, jak to wygląda w rzeczywistości i w praktyce. Gdyby ludzie nie narzekali, tylko pracowali nad sobą, to nie byłoby miejsca na problemy związane z niechcianymi nawykami; byłoby za to miejsce na rozwój i dokonywałyby się stale zmiany prowadzące do ulepszania w sobie tego, co wymaga poprawy i doskonalenia. Jedynym nawykiem byłby wtedy nawyk ulepszania. Tak jednak nie jest… I wszystko zasadniczo rozbija się o punkt widzenia – o tym już niebawem. Nad czym w takim razie warto się zastanowić i co dobrze jest wprowadzić w życie, jeśli marzy się o dokonaniu wewnętrznej przemiany? I czy faktycznie można skutecznie jej dokonać?

Wszystko zależy od Ciebie

Owszem, można dokonać wspaniałej transformacji i zmienić nawyki z tych, które dotychczas były zmorą na takie, które są błogosławieństwem. Zaznaczam mimo wszystko, że nie ma żadnych magicznych sztuczek, specyfików czy innych podejrzanych praktyk wyręczających człowieka w pracy nad sobą. Nikt i nic za nikogo nie pozbędzie się nawyków i niech nikt nie będzie naiwny, łudząc się, że jest jednak inaczej. Czasami opłaca się wrócić ze świata fantazji do rzeczywistości – wskazane jest to wtedy, kiedy człowiek naprawdę wykazuje chęć popracowania nad tym, co uważa, że mu przeszkadza. Także dostrzeżenie szkodliwego nawyku i zrozumienie, że niczemu on nie służy to pierwszy krok w kierunku jego eliminacji. Co robić dalej? Przede wszystkim, zamiast skupiać się na samym nawyku i jego szkodliwości – oraz twierdzeniu, że jest on problemem – należy zastanowić się nad przeciwstawnym nawykiem i to na niego przenieść całą swoją uwagę. Jak to wygląda w praktyce? Posłużę się przykładami. Dla osoby, która notorycznie się spóźnia, bardziej sprzyjające byłoby skupienie się na punktualności niż na ciągłym karceniu się za to, że się spóźnia i stanowi to problem. Postrzeganie siebie jako człowieka punktualnego (i wdrażanie tej cechy w życie) przyniesie o wiele lepszy efekt aniżeli potępianie się za niepunktualność. Podobnie rzecz miałaby się z kimś, kto ma problem z alkoholem. Komuś, kto bez skrupułów łaja się za własny problem z alkoholem wcale to nie pomoże. Przyniesie to raczej pogłębienie nałogu, a nie wyzwolenie od niego. W tym przypadku potrzebne byłoby nastawienie na trzeźwość – myślenie o sobie jako o osobie trzeźwej i identyfikowanie się z tym wizerunkiem. Może wydawać się to nieco dziwne, przeniesienie uwagi, ma jednak wiele sensu. Wszak energia podąża za uwagą – przy okazji to jedna z 7 zasad Huny. Jeśli człowiek całą swoją uwagę poświęca na to, co mu szkodzi to i traci też na to energię. Postępując w ten sposób, porusza się stale po błędnym kole. Wolność natomiast zacznie uzyskiwać wtedy, kiedy zmieni się jego percepcja.

Kolejnym krokiem jest wykazanie się silną wolą. Przy zmianie nawyków ważną rolę odgrywa systematyczność, a to niestety jest bolączką wielu ludzi. Postanowić coś sobie jest łatwo. Gorzej już bywa z utrzymaniem postanowienia. Ileż to np. noworocznych postanowień nie zostało dotrzymanych i przez to zrealizowanych? Tego chyba nikt nie wie. Przełożenie słów na realne działania jest zazwyczaj znikome. Zarzekanie się po stokroć, że coś zamierza się zmienić, nie jest nic warte, jeśli brakuje działania. Być może o wiele skuteczniejszym pomysłem jest wyrazić raz postanowienie i wykonać sto działań w kierunku jego urzeczywistnienia niż na odwrót – ponieważ jedno działanie jest warte więcej niż stukrotne powtórzenie złożonego sobie postanowienia. Samodyscyplina jest niezmiernie istotna, tyle że ludzie odnoszą się do niej z niechęcią, gdyż postrzegana jest przez nich w negatywny sposób. Bądźmy szczerzy, lenistwo jest wszechobecne i niewielki procent ludzi zdobywa się na jakikolwiek wysiłek w celu ulepszenia siebie i swojego życia. Dlatego tak dużo osób uważa, że ich nawyki są problemem nie do przejścia i zakopują się nich na całe życie. Ich punkt widzenia niweczy szanse dokonania przez nich upragnionych zmian. Swoją uwagę kierują nie tam, gdzie trzeba, przez co utwierdzają się cały czas w przekonaniu, że zmiana w ich przypadku jest niemożliwa. Jest takie powiedzenie, które wiele wyjaśnia: „wszystko zależy od tego, w którą stronę patrzysz”. Gdyby to zrozumieli to i może by się obudzili. Mają jednak wybór i jeśli wolą uważać, że niemożliwe jest cokolwiek zmienić to już ich sprawa. Osobiście nie zachęcam do brania przykładu z takich ludzi.

Powrócę jeszcze do kwestii systematyczności. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, dlaczego jest ona ważna. Człowiek, którego wolą jest zmienić nawyk – i w związku z tym systematycznie pracuje nad sobą i nowym nawykiem – w końcu osiągnie rezultat taki, jaki zamierzał. Buduje on w ten sposób również swój charakter. Kiedy poradzi sobie z jednym nawykiem, to poradzenie sobie z resztą nie będzie mu już nastręczać problemów; będzie to dla niego prędzej zabawa, a nie udręka. Taki człowiek ma już wyrobioną wolę i wie, w czym rzecz, więc niejednokrotnie poradzi sobie nie tylko z nawykami, lecz z innymi problemami także. To jego postawa, percepcja i odpowiednie myślenie sprawiły, iż doskonale jest w stanie sobie poradzić z własnymi słabościami. Traktuje je jako możliwość nauki i pracy nad doskonaleniem siebie, a nie jako przekleństwo, z którym zmagać się będzie całe życie. Dla niego jest to niczym trampolina po to, aby wybić się górę, a nie grząski grunt, pod którym traci równowagę i grzęźnie w błocie – jakże trafna to metafora. Co może o sobie powiedzieć natomiast ktoś, kto nie potrafi utrzymać samodyscypliny? Jedynie to, że ma słabą wolę i charakter. Człowiek, który coś sobie postanowił, a nie potrafi utrzymać się w ryzach, sam sobie szkodzi i się oszukuje. Chyba każdy zna kogoś, kto np. rzucał palenie, a potajemnie „puszczał dymek”, kiedy nikt nie widział. Podobnie sprawa mogła się mieć w przypadku  rzucania przez kogoś picia – kiedy nikogo nie było w pobliżu, osobnik na odwyku „pociągał” co nieco. A jak z kolei wygląda u niektórych odchudzanie? No cóż, od czasu do czasu pojawia się w rękach „niechcący” pączek – albo i więcej. Czyniąc tak, nikt daleko nie zajdzie. Są tylko dwa wyjścia. Pierwszym jest podjęcie postanowienia i rozpoczęcie stosownych działań a drugim – dla własnego dobra – niepodejmowanie żadnego postanowienia, jeśli nie potrafi się go dotrzymać. Lepiej chyba nic nie postanawiać, skoro człowiek ma się tylko oszukiwać. Po co to robić? Przecież to nie jest ani praktyczne, ani efektywne i zabiera tylko czas, energię i nerwy.

Domyślam się, że być może zastanawiasz się też nad tym, jak długo trzeba czekać na efekty. Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zmiana niechcianych nawyków jest sprawą bardzo indywidualną i zależy od wielu czynników takich jak: czy długo jest zakorzeniony nawyk, czy silną ma się wolę, czy mocny jest charakter i czy zostanie wprowadzona samodyscyplina itd. Nad wszystkim tym można popracować. Niemniej, kiedy nastąpi pożądany efekt to – jak pisałem – sprawa bardzo indywidualna. Może nastąpić natychmiast, po kilku dniach lub miesiącach. Nie należy się jednak zrażać. Dobrze jest w trakcie zmiany nawyków myśleć o korzyściach, jakie to ze sobą przyniesie, zamiast skupiać się na negatywach. Wiesz już, że „wszystko zależy od tego, w którą stronę patrzysz”. I tym się kieruj przy zmianie nawyków. Patrząc w dobrą stronę, pożądane zmiany nastąpią szybciej. Postanowienie, percepcja, wola, charakter, działanie, systematyczność i wytrwałość niech staną się dla Ciebie chlebem powszednim, a kiedy tak się stanie, nic nie będzie dla Ciebie niemożliwe. Zmiany nawyków może dokonać każdy. To kto się tego podejmie?

Lista Tagów: nawyk, zmiany, człowiek

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij