0
głosów
- +

O tym jak wiedzma Sabinka zaczeła chodzić do kościoła

Autor:

Aktualizacja: 17.01.2016


Kategoria: Twórczość / Twórczość dla dzieci


Bajka
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 635 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Bajka opowiada o pierwszych latach istnienia Koscioła Katolickieg.


Dawno, dawno temu, gdy tylko ludzie poznawali, co to jest liturgia kościoła i msza święta w pewnej wiosce, która nazywała się Szczawiowa mieszkała Sabinka Śliwka, która była wiedźmą. Miała babcie i dziadzia, których bardzo kochała i którzy nauczyli ją wszystkiego o magii i czarach, o zaklęciach i o tym jak wspaniale być psotnikiem. Rodziców nie miała, gdyż pewnej wiosny, gdy byli na sabacie czarownic na łysej górze zabił ich piorun, gdyż rozpętała się burza. Wtedy mała Sabinka bardzo płakała, przeniosła się ze swoim wielkim kapeluszem, miotłą i kociołkiem do dziadków, którzy mieszkali kilka domów dalej. Dziadzio z babcią to znaczy Stanisław i Cecylia byli dla niej bardzo dobrzy, postanowili tak jak swojego syna Maćka nauczyć ją wszystkiego o starym fachu wiedzmy. Byli wiedźmami od czasu, gdy babcia Marta Śliwka zmieniła swoją starą śliwę, która rosła na podwórzu w rosłego mężczyznę. Sabinka z lubością uczyła się o ziołach, kwiatach zwierzętach i czasie. Miała też swoja różdżkę, którą zrobił jej dziadzio. Robiła stary eliksir z kwiatów, bzu, aby bez względnie czarować zwierzęta. Miała kociołek, w którym robiła owe eliksiry i zawsze działały. Dziadzio dał jej też czasomierz z drewna z włosem konia, aby cofać czas. Sabinka była bardzo zdolna i była wielką pociechą dla swoich dziadków.

Pewnego dnia, gdy była na łące i przypominała sobie zaklęcia dla zwierząt zobaczyła krowę, szybko wyciągnęła różdżkę i postanowiła zmienić ją w pająka. Krowa zapłakała, gdy się przemieniała i prosiła

- Mam swoje wady, liczne, ale chce być krową!

- Nie - rzekła Sabinka – od dziś będziesz pająkiem. Takie jest moje zdanie. Co wolisz być krzyżakiem czy Skorkiem? Zapytała.

-Jak „Wielki Boże nie pomorze” to za chwile będę robakiem – wyła krowa Mirka.

Sabinka odmówiła zaklęcie nad krówką Mirosławą i za chwilę krowa Mirka stała się pająkiem krzyżakiem Teklą

- Uwij sobie teraz sieć - powiedziała Sabinka i zaśmiała się.

Następnie Sabina wróciła dalej do swoich zajęć i bardzo była z siebie zadowolona. I tak to popołudnie by minęło, ale zobaczyła kota Bonifacego i postanowiła go zamienić w szczura.

-Chodź tu kotku – wyciągnęła różdżkę – i powiedziała – Chcesz być szczurkiem

- Nie tylko nie to, błagam powiedział. Dorotka nie będzie chciała mnie przytulać. Proszę ja ją kocham.

- Nie dziś już będziesz szczurem Kazimierzem.

Kotek zapłakał żałośnie i nic nie mógł zrobić, chciał coś tłumaczyć, ale było już za późno. Sabina dalej podziwiała słońce wygrzewała się w wąchając tulipany i wtedy przyszedł jej do głowy szalony pomysł, aby sporządzić taki eliksir, który w strumieniu zmieni wszystkie ryby w ptaki. Sabinka pomyślała i to zrobiła, ale nie wiedziała, że w tym samym czasie jej dziadzio postanowił wziąć wodę z owego strumienia do domu. Sabina śmiała się i szybko nazrywała kwiatów z łąki sporządziła eliksir i wlała go do strumienia.

Sabina nagle zaczęła płakać, nie wiadomo, dlaczego postanowiła szybko wrócić do domu i wtedy zobaczyła babcie lamentującą nad ukochanym dziadziem i kocioł pełen wody ze strumienia. Nagle zrozumiała zatruła dziadka, ubiła go, był w podeszłym wieku, bo inaczej przemieniłby się również w ptaka. Postanowiła wziąć czasomierz zrobiony przez niego i cofnąć czas, ale nie dała rady. Łzy same napływały jej do oczu wtedy w domu zrobił się wielki zamęt, bo w drzwiach stanęła niezwykle piękna Pani w ślicznym niebieskim ubraniu, był to anioł w ludzkiej postaci. Miała ze sobą kotka.

-Chciałabym porozmawiać z tobą Sabinko o tym, co się stało.

-Dlaczego czas był dla mnie taki okrutny i moimi rękoma zabił mi dziadzia.

- Sabinko to był wypadek. Przyszłam tu przez przypadek jestem aniołem, który będzie mieszkał w twojej miejscowości. Przybyłam tu, aby wytłumaczyć ci Liturgie Mszy świętej. Twój dziadzio się otruł skarżoną wodą, jeśli będziesz bawić się trutkami i zaklęciami takie wypadki będą ci się przydarzać.

- Ale…

I tak długo anioł ją przekonywał aż Sabinka zrozumiała, że jedynym dobrem człowieka jest żyć w zgodzie z naturą i aniołami i Bogiem. Postanowiła też chodzić do anioła na msze świętą.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij