1
głosów
- +

Skąd się biorą mity i przesądy?

Autor:

Aktualizacja: 09.05.2014


Kategoria: Artelis.pl / Akademia Artelis


Artykuł
  • 1 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 707 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Skąd się biorą mity i przesądy?

Myślisz, że mity i przesądy biorą się z jakichś nadżartych zębem czasu ksiąg? O nie, nie, to wytwór speców od marketingu i zwyrodniałej już nieco żądzy zarabiania. Wszystko rozbija się o możliwości zdobycia klientów. Tak naprawdę nie ma w tekstach marketingowych przemilczeń, niedopowiedzeń czy omyłkowych braków.


Wszystko, co widać, to efekt usilnych starań ludzi, którzy kreują rzeczywistość.

Prawda? Tak, ale tylko wygodna.

Nie da się ukryć, że są na tym świecie produkty, które naprawdę ciężko sprzedać: a to kolejna MLM-owa, nadzwyczajna i jedyna w życiu okazja na zbicie fortuny, a to jakaś intratna lokata oprocentowana poniżej wskaźnika inflacji, a to podejrzane zielone kawy. O każdym z tych tematów da się coś dobrego powiedzieć: na MLM-ach budują się fortuny (ale polecających, a nie polecanych), lokata, dzięki której jesteś „mniej na minusie” (ale jednak nadal pod kreską), a zielona kawa pomaga (a jak nie pomaga, to szkodzi, i co z tego, że nikomu nie pomogła).

Sęk w tym, że takie produkty też ktoś musi sprzedać – cóż, współczuję copywriterom, którzy porzucili standardy pracy na rzecz wyższej wypłaty, ale jeszcze bardziej współczuję osobom, które dały się na sprytne e-zabiegi nabrać.

Prawda, która może zdobyć klienta

Zgoda – nie mam pojęcia, jak można sprzedać zieloną kawę, jeśli poda się wszystkie „przeciw”. Jednak jestem pewien, że gdyby uczciwie postawić sprawę lokat lub MLM-ów, to wciąż byliby na nie chętni. Niestety – mniej niż obecnie. Z drugiej strony – mniej byłoby też zawiedzionych, rozczarowanych i zostawionych na lodzie. Mówi się, że w biznesie nie ma miejsca na sentymenty. W odpowiedzialnym biznesie jest.

Prawda tekstu

Teksty pisane przez zawodowych copywriterów kreują rzeczywistość. Być może wydaje Ci się, że można je przeczytać tylko na podrzędnych stronach pozycjonujących, ale to nie jest prawda. Pozycjonerzy zrobią wiele, żeby wykorzystać do podlinkowania swoich serwisów całkiem dobre do tej porty portale. Cały problem polega nie na złej woli, bo o tę nikogo nie chcę oskarżać, ale na parciu na kasę. Żeby zarobić, trzeba pisać dużo, ale mądrze – niekoniecznie.

Teksty wielu agencji copywriterskich to po prostu kalka tego, co Google raczy wypluć w odpowiedzi na konkretne, nie zawsze trafnie dobrane pytanie. Teraz rzecz cała sprowadza się do przeciwstawienia temu zjawisku czegoś rozsądniejszego: tekstów rzetelnych, autentycznych i prawdziwych.

Wyznacznik sensowności tematu

Niestety, article marketing nie ima się tematów beznadziejnych. Wybacz, ale jeśli reklamujesz reklamę reklamy, czyli jakiś MLM produktu, który nie tylko nie pomaga, ale jeszcze szkodzi, ale za to pozwala zarobić komuś na Tobie i innych uczestnikach, to nie da się dla takiego czegoś stworzyć rzeczowej kampanii article marketingu. Czy copywriter nie da rady napisać tekstu? Jasne, że da. Napisanie fachowych artykułów o łożyskach tocznych jest siedem razy trudniejsze. Article marketing jest jednak metodą marketingową, która nie tylko promuje, nie tylko reklamuje, ale także edukuje. To nie jest jedna z bezsensownych metod reklamy, która uwzględnia w końcowym bilansie tylko zyski reklamodawcy. Tutaj ważny jest też zupełnie niematerialny zysk, jaki odnosi szeroko rozumiana społeczność globalnej wioski – wiedza, którą można wynieść z artykułów.

Czy da się napisać edukacyjne teksty o niepotrzebnych produktach lub nieodpowiedzialnych usługach? Da się. Tyle że wtedy będą one w całości antyreklamą, a nie promocją – edukuj swoich klientów, a oni będą Ci wdzięczni. Jeśli nie masz produktu, o którym warto uczyć, niestety – article marketing nie jest dla Ciebie.


Podobał Ci się artykuł?
1
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij