3
głosów
- +

Pokolenia

Autor:

Aktualizacja: 29.08.2012


Kategoria: Rodzina i Wychowanie / Dzieci


Artykuł
  • 3 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1208 razy czytane
  • 7 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Gdy byliśmy dziećmi widzieliśmy ciekawy świat, nie rozumieliśmy tych wszystkich ograniczeń. Dorośli nie zawsze rozumieją swoje dzieci i swoich rodziców. Dziadkowie ubolewają nad tym, co się z tymi młodymi dzieje... A gdzie wyrozumiałość?


„Mielibyśmy doskonale wychowane dzieci, gdyby ich rodzice byli dobrze wychowani”.

 

Trzeba przyznać, że odważnie wypowiedział się Goethe. Z pokolenia na pokolenie przekazujemy, lekko tylko modyfikowany, model traktowania się nawzajem, który opiera się na wzajemnej nieufności. Każdy z rodziców mówi, że chciałby dla swego dziecka tego, co najlepsze, tego, czego on nie mógł mieć. I często na mówieniu się kończy. Bo tworzymy w swojej głowie obraz szczęśliwego dziecka, ale według własnych parametrów. A taki eksperyment z samego założenia skazany jest na niepowodzenie. Jesteśmy rodzicem dziecka i naszym zadaniem czy wręcz wyzwaniem, jest takie prowadzenie dziecka, aby uczyło się samodzielnie podejmować dobre dla siebie i innych decyzje. A przy tym bardzo ważne jest dawanie dziecku oparcia i uznanie jego prawdziwych uczuć oraz pomaganie mu w ich rozpoznawaniu. Uczucia są bardzo różne, mają różne zabarwienia emocjonalne i wszystkie służą rozwojowi. Nie można tłumić uczuć, nie można ich pomijać, lekceważyć czy zabraniać ich okazywania. Zabronione mogą tylko działania. Natomiast zdarza się, zbyt często, niestety, że uczucia dzieci są ignorowane przez dorosłych i uważane za nieważne: „nie przeszkadzaj mi teraz”, „nie ma powodu się martwić”, „no i po co te łzy”, „na to przyjdzie jeszcze czas”, „jak dorośniesz, to zrozumiesz”.

Tymczasem dziecko, nawet już dorastające, ma swój kształtujący się światopogląd i od rodziców oczekuje najpierw zrozumienia a zaraz potem wsparcia. Rodzice, z racji swej dorosłości, bycia rodzicem właśnie i dlatego, że tak robili ich rodzice, chcą wspierać swoje dzieci swoją radą, swoim zdaniem i za cholerę nie umieją zrozumieć swoich dzieci, choć bardzo próbują i się starają i nie mogą, bo to młode pokolenie takie krnąbrne... A to młode pokolenie, no cóż, uczy się od... starszej generacji, która nie słucha, tylko poucza, wymaga i krytykuje. Uważne słuchanie jest podstawowym narzędziem w rozmowie. Dobre rady oraz rozwiązywanie problemu za dziecko nie służą jego rozwojowi. Rolą dorosłego jest pomoc dziecku, aby samo odkryło, jak chce i może rozwiązać swój problem. Uważne słuchanie oznacza przyjazne towarzyszenie, zainteresowanie i wsparcie w trudnym procesie poznawania i doświadczania.

To, w jaki sposób komunikują się rodzice z dzieckiem jest odbiciem tego, jak je postrzegają. Umieć przekazać dziecku pozytywny, prawdziwy obraz jego osoby jest trudnym zadaniem. Warto jednak, by rodzic pochylił się nad tym zadaniem, gdyż w ten sposób może dziecku ofiarować najwspanialszego przyjaciela – siebie – a dziecko nie będzie musiało zmagać się z zdeaktualizowanymi pretensjami rozwścieczonego tetryka.

Jeśli dorosły z najbliższego kręgu, czyli rodzic, używa ciągle sformułowań „nie możesz”, „musisz”, „powinieneś”, „skąd ty to możesz wiedzieć”, „jesteś za młody, żeby mieć rację”, a na każdy protest ze strony dziecka reaguje przemówieniem z mnóstwem argumentów, z całym bogactwem słów obelżywych, to dziecko dowiaduje się na swój temat tego, że dorosły uważa, że ono samo nie potrafi się domyślić, co ma do zrobienia, że samo nie umie podjąć decyzji, że jego zdanie się nie liczy, a uczucia są nieważne i głupie. Słowa i zachowania rodziców wywierają stały wpływ na myślenie dziecka o sobie, jego wiarę w siebie i gotowość do polegania na sobie.

Gwarantem szczęścia w rodzinie obok miłości jest szacunek. Szacunek jest wartością budującą ład i harmonię między domownikami tylko wtedy, gdy jest relacją wzajemną, co znaczy, że dzieci tak będą szanowały swoich rodziców, jak rodzice szanują ich i siebie nawzajem. Żaden rodzic nie zazna prawdziwego szacunku ze strony swych dzieci, jeżeli nie nauczy się ich słuchać, rozmawiać z nimi, jeżeli nie wykaże zainteresowania i zrozumienia. Pouczający, pretensjonalny rodzic może liczyć co najwyżej na narastający bunt i ciągłe konflikty albo potulność podszytą lękiem o smutnych oczach.

Więzi rodzinne pogłębia wzajemna pomoc w rodzinie i troska o dobro poszczególnych jej członków. Rodzice, którzy wspierają się i pomagają sobie nawzajem, dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa i utwierdzają je w przekonaniu, że rodzina poradzi sobie z każdą sytuacją. A często jest tak , że rodzice swym zachowaniem zniechęcają do siebie dzieci. Zachowania rodziców często popychają dzieci do kłamstw, do poszukiwania tych, którzy ich zrozumieją. Jak takie poszukiwania się kończą to niekończąca się opowieść.

„Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia”. Zastanówmy się chwilę nad wypowiedzią Janusza Korczaka, wielkiego przyjaciela dzieci. Przecież dorosłość to kolejny etap w życiu, który zawsze poprzedza dzieciństwo i młodość – nie ma innej drogi... Dlaczego tak łatwo zapominamy o swoim dzieciństwie, o swojej młodości „chmurnej i durnej”? Dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie, pouczanie i krytykowanie? Czy tylko tyle pamiętamy? A może chcemy ustrzec nasze dzieci przed naszymi błędami? Tylko niby jak?! Nasze błędy popełniliśmy już sami, osobiście nawet. Nasze dzieci ich już nie popełnią. One popełnią własne błędy. Nie zabraniajmy im tego, nie pouczajmy, nie poniżajmy. Podajmy im dłoń, pomóżmy im zrozumieć, czego ten błąd ma ich nauczyć, podajmy bandaż, niech samo opatrzy swoje rany, powiedzmy, aby szło dalej, bo każdy błąd to klejnot, a my pomożemy im te klejnoty oszlifować i oprawić w koronie mądrości ich życia.

„Wydaje nam się, że dzieci są częścią nas samych, a one dorastając, wyprowadzają nas z błędu”. E.F. Halifax


Podobał Ci się artykuł?
3
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij