0
głosów
- +

Tajemnice oceanów – jesień – „jarzące się morze”

Autor:

Aktualizacja: 21.02.2012


Kategoria: Świat Przyrody / Fauna i Flora


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1049 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Myślimy, że większość świateł na ziemi powstaje za naszą, ludzką przyczyną. Nasza bezdenna próżność nakazuje naszym umysłom tak oceniać to, co widzimy. Bo przecież wiemy, że zwierzęta nie potrafią posługiwać się energią taką jak ogień, czyli wytwarzającą światło. Czy jeszcze tylko świetlik potrafi świecić?


          Karol Darwin w swoim „Dzienniku podróży HMS BEAGLE” wydanym przez Cambridge University Press w 1934 roku tak napisał: „Morze jarzące się intensywnie przedstawia wspaniały i przepiękny widok. Każda cząstka wody, widziana w dzień jako piana, żarzyła się bladym światłem. Statek toczył u dziobu dwie fale żywego fosforu, a jego strumień nadążający znaczył się mleczną smugą. Wierzchołki fal, jak daleko wzrok sięgał, jaśniały, światło zaś odbite sprawiało, że niebo nad widnokręgiem było jaśniejsze od reszty zupełnie ciemnego nieboskłonu.” (tłum. Tadeusz Borysiewicz – 1962 – przyp. aut.).

          Ocean, jak wiosną, znów zaczyna nocny pokaz swych wodnych fajerwerków. Ten jesienny wybuch fosforoscencji, płomienne, zimne ognie upodabniające morze do bezmiaru roztopionego metalu, w którym każdy ruch czy to samej wody, czy istot w niej przebywających powodują nowe wybuchy jarzenia się, blasków, migotań i płomyczków. Tę całą ferirę lśnień zapierającą dech w piersiach, wywołują maleńkie roślinki z grupy Dinoflagellata z rodzaju Gonyaulax. Robią coś, co nazwać by można próbą zawrócenia czasu – powtórzenia wiosny – kwitną i gwałtownie się mnożą. Towarzyszą temu nocne, intensywne świecenia zaś w dzień na powierzchni wody pojawiają się czerwone smugi. Indianie znali te oznaki od setek lat. Ci, mieszkający na północnoamerykańskim zachodnim wybrzeżu wystawiali nawet wzdłuż niego warty, by nieobeznani nie dotknęli wody lub pożywienia z niej dobytego. Dlaczego? Otóż roślinki Gonyaulax wytwarzają niezmiernie silne, a przez to groźne toksyny. Opanowując przybrzeżne wody mieszają się z planktonem. Ten, wchłaniając truciznę z wody, staje się następnym nosicielem toksyny. Po koło czterech dniach trucizna wraz ze zjedzonym planktonem zatruwa skorupiaki, mięczaki i niektóre ryby. Stają się one także toksyczne. Zjedzone przez człowieka działają w sposób zbliżony do strychniny, co może być bardzo groźne dla życia. Jednym słowem piękna woda, ale groźna, bo nawet umycie w niej rąk może być niebezpieczne, tak silnie jadowite są te maleńkie roślinki.

          Przypomnij sobie, drogi czytelniku, jak wygląda jesień w Twoim miejscu zamieszkania. Robi się coraz chłodniej, dni są coraz to krótsze i krótsze. Wprawdzie w dzień słońce potrafi przygrzać, ale zgodnie z porzekadłem: „Od św. Anki chłodne wieczory i poranki”. Liście na drzewach zmieniają swe barwy. Znika nam z oczu coraz to więcej zwierząt, co towarzyszyły nam od wiosny każdego dnia. Jednym słowem zima tuż tuż. A na morzu? Ależ morze to przecież część tego samego, naszego globu! Tam jest tak samo! Zanikają duże skupiska glonów, wiciowców i planktonu.  Nie ma już czerwonych, oznaczających niebezpieczeństwo smug. Z wód powierzchniowych, a więc i z naszych oczu, znikają okrzemki, raczki, grzebienice czy strzałki. Ryby całymi ławicami wędrują albo w kierunku szerokości geograficznych posiadających ciepłe wody, albo schodzą w głębsze, spokojniejsze i równorzędnie cieplejsze, jakie opływają szelf kontynentalny. Tam, w zimowej, półsennej drętwocie będą czekać wiosny.

          Ocean staje się szary, wzburzony. Jego powierzchnia jest smagana coraz częściej rosnącymi w siłę sztormami. W strefie dennej życie zamarło. Cała nieomal fauna tej strefy albo zdryfowała, albo zakopała się w mule. Życie pozornie się zatrzymało.

          Od jutra zaczyna się zima i trzeba dotrwać do jej końca…

 

Bibliografia:

Bibliografia:

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN 1962

Encyklopedia Onet Wiem

Pośrednio Popularna Encyklopedia Powszechna Fogra

Wikipedia

                                                        ANDRZEJ  AROKIS

                                      www.domowezwierzadko.blogspot.com

                                              [email protected]


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij